[NzP]: Dwubiegunowy układ sił

04.08.2019, 05:54 Bartłomiej Wójcik
Rywalizacja wielkich piłkarskich drużyn przypomina czasami zmagania światowych mocarstw. Jedni i drudzy chcą wygrywać. W obydwu przypadkach przeznacza się ogromne pieniądze na zbrojenia, tylko że raz chodzi o piłkarzy, a raz o rakiety balistyczne i samoloty. Bywa, że jedni i drudzy się nienawidzą, ale czasami udaje się im dobić przysłowiowego dealu. Można stwierdzić, cele są te same albo bardzo podobne, tylko metody działania nieco inne.

Wszyscy zapewne znają pojęcie „dwubiegunowego ładu międzynarodowego”. Mieliśmy z nim do czynienia po zakończeniu II wojny światowej, gdy wydarzenia na kuli ziemskiej zdominowała rywalizacja między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim. Dwa supermocarstwa były na tyle potężne, że w zasadzie wszystkie zjawiska i procesy, czy to gospodarcze, polityczne, czy militarne, stanowiły rezonans relacji pomiędzy nimi. To Amerykanie i Sowieci decydowali o tym, co się dzieje na świecie. Tylko ktoś z tej dwójki mógł wywalczyć prymat nad globem. Nikt spoza tego dwubiegunowego układu nie był w stanie osiągnąć takiej pozycji… Ciężko jest oprzeć się wrażeniu, że podobny układ sił panuje obecnie w angielskiej Premier League, która jeszcze do niedawna wydawała się być najbardziej nieprzewidywalną i zarazem wyrównaną spośród czołowych lig europejskich. Czy dzisiaj ktokolwiek byłby w stanie rywalizować z Manchesterem City lub z Liverpoolem?

Już dzisiaj dojdzie do pierwszego w tym sezonie starcia wyżej wspomnianych drużyn. Manchester City, czyli absolutny hegemon Anglii z ubiegłego sezonu, zawalczy z Liverpoolem, najlepszą ekipą na kontynencie. Jako postronni fani możemy się tym tylko cieszyć, bo ciężko jest wyobrazić sobie ciekawszy początek piłkarskiego sezonu na Wyspach Brytyjskich. W minionym sezonie podopieczni Pepa Guardioli dokonali czegoś nieprawdopodobnego – ich łupem padło mistrzostwo kraju, FA Cup oraz Carabao Cup. Co więcej, to oni sprawili, że pierwszy raz od dekady mieliśmy do czynienia z obroną tytułu mistrzowskiego. W kraju The Citizens po prostu nie mogli wygrać więcej, ale w Europie to Liverpool był najlepszy. The Reds w drodze po triumf pokonali takie potęgi jak Bayern Monachium, FC Porto, FC Barcelonę oraz Tottenham w finale, który wcześniej w niesamowitych okolicznościach wyeliminował Manchester City. Po zakończeniu meczu finałowego Ligi Mistrzów podopieczni Jurgena Kloppa mogli z czystym sumieniem powiedzieć: „Udowodniliśmy, że jesteśmy najlepsi”.

W sezonie 2018/19 Manchester City i Liverpool podzielił tylko jeden punkt. Mistrzowie zgromadzili ich 98, a zdobywcy drugiego miejsca mieli na koncie 97 „oczek”. Trzecia na mecie Chelsea zgromadziła punktów 72, czyli do mistrzów brakowało ich aż 26… Ostatnie zdanie właściwie wystarcza za komentarz odnośnie relacji dwóch gigantów i reszty ligi. Nawet stwierdzenie, że mistrz i wicemistrz były poza zasięgiem reszty stawki wydaje się nie do końca oddawać rzeczywistość. Zapewne znajdą się tacy, którzy określą to mianem ligi w lidze, czyli batalia o mistrza między The Citizens i The Reds oraz walka o trzecie miejsce.

Wielu zapewne zadaje sobie pytanie: właściwie jak doszło do tego, że dwie drużyny tak odjechały reszcie stawki? Sprawa wydaje się być skomplikowana tylko z pozoru, ale nawet pobieżna analiza przyniesie odpowiedź. Po prostu w jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z zespołami konsekwentnie budowanymi przez kilka lat. Manchester City, który jest powszechnie kojarzony z rozrzutnym wydawaniem pieniędzy, wcale nie sprowadził swoich kluczowych graczy w ciągu roku czy dwóch. Pomijając fakt, że Sergio Aguero czy David Silva są w tej ekipie od dobrych kilku sezonów, to przecież Raheem Sterling i Kevin De Bruyne przybyli w roku 2015. Rok później sprowadzono Leroya Sane, a Bernardo Silva i Riyad Mahrez grają w jasnoniebieskich barwach odpowiednio od dwóch lat i od roku. W Liverpoolu było podobnie, bo zaczynając od roku 2015, co 12 miesięcy zyskiwano kolejnego asa do ataku. Najpierw był to Roberto Firmino, potem Sadio Mane, a w końcu Mohamed Salah. Virgil van Dijk pojawił się dopiero zimą 2018 roku, a Alisson Becker parę miesięcy później.

Skoro o transferach mowa, warto też zwrócić uwagę na to, że choć jedni i drudzy na nich nie oszczędzają, to udaje im się przeprowadzać bardzo udane i trafne transakcje. Być może wielu pukało się w czoło, gdy Liverpool kupował wspomnianego wyżej Van Dijka za ogromne pieniądze, ale dzisiaj wszyscy mogą tylko oklaskiwać grę holenderskiego obrońcy, bo to po prostu gracz numer jeden na tej pozycji na całym świecie. Zapewne niejeden obserwator powątpiewał w możliwości Bernardo Silvy, ale okazało się, że w barwach Manchesteru City Portugalczyk stał się jednym z najlepszych graczy Premier League. Przykładów jest oczywiście więcej. Można wspomnieć Alissona, Kyle’a Walkera, Mohameda Salaha lub Johna Stonesa. Nie ulega wątpliwości, że włodarze dwóch czołowych angielskich ekip po prostu wiedzą, jak robić interesy kadrowe.

Mamy zatem dwie bardzo mocne kadrowo drużyny, które lubią grać ofensywny futbol. Żadna z nich nie zadowala się zwycięstwem 1:0. Jedni i drudzy lubią strzelać bramki. Z rozszarpywania rywali znani są przede wszystkim The Citizens, ale drużyna z Anfield Road również nie zwykła zwalniać tempa. W dużej mierze jest to efekt nastawienia samych zawodników, ale wielka jest zapewne rola trenerów. Pep Guardiola i Jurgen Klopp zawsze chcą być najlepsi. Nawet po zwycięskich meczach zawsze mają sporo uwag do gry swoich zawodników, bo każdy z nich chce dążyć do doskonałości. Nie bez przyczyny obydwaj są zaliczani do ścisłej trenerskiej czołówki. Świadczą o tym ich wyniki oraz żądza zwycięstwa.

Reasumując, Manchester City oraz Liverpool FC to dwie uporządkowane drużyny, których styl gry jest doskonalony od lat. Mają w swoich szeregach wybitnych zawodników oraz wielkich trenerów na ławkach. Nie brakuje im pieniędzy, które ich włodarze potrafią mądrze wydawać. Krajowi hegemoni są niczym dobrze ustawione i sprawdzone w akcji maszyny bojowe.

Jak na tym tle prezentuje się reszta ligi? Zacznijmy od miejsca trzeciego. Chelsea ma za sobą kolejną zmianę trenera i jest w trakcie kolejnej przebudowy. Choć wydaje się, że głosy wieszczące rychły upadek tej drużyny były przedwczesne, tak naprawdę nie wiadomo, jak potoczą się losy The Blues. Wraz z Frankiem Lampardem pojawił się nowy entuzjazm. Dobre wrażenie robią młodzi zawodnicy, a wielu członków starszej gwardii również ma swoje do udowodnienia. Są to bardzo pozytywne sygnały, ale gołym okiem widać, że londyńskiej drużynie wciąż bardzo wiele brakuje do Manchesteru City i Liverpoolu. W piłce nożnej działy się o wiele bardziej sensacyjne rzeczy, ale obiektywnie rzecz biorąc, szanse Chelsea na mistrzostwo są niewielkie.

Tottenham w ostatnich latach wydaje się rosnąć w siłę. Potwierdzeniem tej tezy może być chociażby występ w finale Ligi Mistrzów. Co więcej, po drodze gracze Spurs pokazali, że mogą dokonać niemożliwego, bo tak można interpretować ich popisy w meczach z Manchesterem City i z Ajaxem. W tym oknie transferowym zarząd zespołu wreszcie sięgnął głębiej do kieszeni, dzięki czemu ich silna kadra może być jeszcze lepsza, a wielkim atutem jest trener Mauricio Pochettino, czyli kolejny człowiek, który buduje drużynę od lat. Wydaje się jednak, że mankamentem tego zespołu jest mentalność. W 2016 i w 2017 roku Tottenham mógł walczyć o mistrzostwo, ale swoje szanse roztrwonił w meczach ze słabszymi rywalami. Podobną rzecz zaobserwowaliśmy wiosną ubiegłego sezonu. Ta drużyna często zachowuje się po prostu nieracjonalne. Raz uda im się w niesamowity sposób wyrzucić z Ligi Mistrzów Manchester City, by potem stracić punkty w lidze z Bournemouth. Zespoły, które dzisiaj powalczą o Tarczę Wspólnoty są zdecydowanie bardziej konsekwentne.

Ostatnio konsekwencją nie grzeszył także Arsenal. Gdy Unai Emery obejmował tę drużynę wydawało się, że „idzie nowe”. Niemniej jednak w minionych rozgrywkach Kanonierzy grali jak… Kanonierzy, ponieważ serie świetnych spotkań przecinali wpadkami. Ostatecznie nie udało im się zdobyć Ligi Europy i po raz kolejny zabraknie ich w Lidze Mistrzów. Tego lata Arsenal jest dosyć aktywny na rynku transferowym, ale czas pokaże, czy udało się dobrze wydać pieniądze. Tak czy inaczej, sprowadzeni piłkarze to raczej nie jest kaliber Sadio Mane czy Aguero. Najprawdopodobniej ekipie z Emirates Stadium przyjdzie jeszcze poczekać na odzyskanie utraconego przed 14 laty tytułu mistrzowskiego.

Od lat sześciu czekają na to również fani Manchesteru United. Na Old Trafford bardzo wiele się zmieniło po objęciu sterów przez Ole Gunnara Solskjaera. Przez chwilę swój blask odzyskało wielu graczy, przede wszystkim Paul Pogba. Francuz był liderem odradzającej się ekipy, która wspinała się w górę tabeli. Niestety, końcówka sezonu nie była już tak udana dla czerwonej drużyny z Manchesteru. Niezbyt udane jest również obecne okno transferowe, podczas którego wiele się mówi o odejściu wspomnianego francuskiego pomocnika. Pogba marzy ponoć o grze w Realu Madryt, a jego kolega, Romelu Lukaku, chciałby dołączyć do Interu Mediolan. Odejście dwóch ważnych zawodników mogłoby pogorszyć i tak trudną sytuację Manchesteru. Czy Harry Maguire i Paulo Dybala odmieniliby oblicze tej ekipy? Być może, ale ligowej czołówki raczej to nie przerazi.

Co zatem widzimy, gdy spojrzymy na Premier League? Na czele mamy dwie fenomenalne drużyny oraz resztę ligi. Czołówka owej „reszty”, która teoretycznie powinna być w stanie włączyć się do walki o mistrza, od lat boryka się z większymi lub mniejszymi problemami. Bolączki Chelsea czy Manchesteru United są zupełnie obce Manchesterowi City i Liverpoolowi. Nie jest oczywiście tak, że Tottenham i Arsenal nie mają potencjału, ale trzeba go jeszcze przekuć w konkretną siłę, a na to potrzeba sporo czasu. W przeddzień startu kolejnej edycji ligi angielskiej wydaje się, że w lidze tej, przynajmniej na jakiś czas, może zapanować ład dwubiegunowy. Choć kiedyś było to nie do pomyślenia, za parę miesięcy znów może się okazać, że sprawa tytułu szybko stanie się sprawą dwóch zespołów.
źródło: własne
klubMPbramki
1Arsenal263-1
2Man City247-2
3Brighton & Hove Albion244-1
4Tottenham245-3
5Everton241-0
6Man Utd134-0
7Burnley234-2
ZawodnikBA
1Olivier Giroud10
2Jorginho10
3Mason Mount10
4Christian Pulisic01
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Chelsea
:
Brighton & Hove Albion
Chelsea - Brighton & Hove Albion
24.02.2019, 13:00
Stamford Bridge (London)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Chelsea
1:1
Leicester City
Chelsea - Leicester City
M. Mount 7`
W. Ndidi 67`
18.08.2019, 17:30
Stamford Bridge (London)
Panel kibica
osób online
17236
aktywnych
uzytkowników
31903
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Co sądzisz o zakazie transferowym nałożonym na Chelsea?
UEFA postąpiła niesłusznie12,5%
Prawidłowe działanie UEFA6,25%
Słuszcznie czy niesłusznie, ale może i dobrze się stało, bo dzięki temu szansę mogą dostać wychowankowie43,75%
Chelsea będzie miała przez to spore problemy ze skompletowaniem mocnej kadry na następny sezon18,75%
Chelsea nic na tym nie straci, bo zamiast kupować nowych zawodników, da szansę tym, którzy aktualnie przebywają na wypożyczeniu18,75%
32 odpowiedzi