[NzP]: Dziękujemy Ci, Eden

09.06.2019, 13:01 Bartłomiej Wójcik
Wreszcie się stało – spodziewany od dawna transfer Edena Hazarda do Realu Madryt doszedł do skutku. Kilkanaście lat temu Thierry Henry opuścił Arsenal, potem Manchester United musiał sobie radzić z odejściem Cristiano Ronaldo. W czasach nam bliższych, najpierw Gareth Bale odszedł z Tottenhamu, a rok później Liverpool stracił Luisa Suareza. Tym razem padło na Chelsea. Wkrótce to The Blues będą musieli nauczyć się żyć bez swojej największej gwiazdy.

Piątkowe wydarzenie w naturalny sposób wzbudziło ogrom przemyśleń i refleksji wśród kibiców londyńskiej drużyny. Najczęściej są one, co mnie osobiście bardzo cieszy, pozytywne. Próżno jest szukać utyskiwań i żalów pod adresem zawodnika, który po wielu latach pełnego oddania niebieskim barwom zdecydował się dołączyć do drużyny swoich marzeń. Zdecydowanie więcej jest wyrazów podziękowania i radości z faktu, że przez wiele lat tak genialny zawodnik cieszył nas swoją grą.

Fani Chelsea doprawdy mają za co być wdzięczni Belgowi. Liczby oczywiście nie oddają wszystkiego, ale warto je przytoczyć. Przez siedem lat Eden Hazard rozegrał 352 mecze w niebieskich barwach. Zdobył w tym czasie 110 bramek i zanotował 92 asysty, co jak na skrzydłowego jest bardzo dobrym wynikiem. Dwa tytuły mistrza Anglii, Puchar Anglii, Puchar Ligi oraz dwa puchary Ligi Europy – wszystkie te trofea zostały wywalczone przy ogromnym wkładzie reprezentanta Belgii, który niejednokrotnie był najlepszym strzelcem drużyny. Czterokrotnie nagradzano go tytułem gracza roku Chelsea, był uznawany za najlepszego młodego gracza Premier League i najlepszego zawodnika tej ligi.

W ostatnich latach Hazard był bezsprzecznie kluczowym zawodnikiem The Blues. Był motorem napędowym tej ekipy i graczem, na którego zawsze można było liczyć. Ta zasada nie obowiązywała tylko w sezonie 2015/16, czyli w jedynym słabym okresie piłkarza na Stamford Bridge. Cieszył się dobrą opinią wśród fanów Chelsea, jak i kibiców drużyn przeciwnych. Wszyscy zgadzali się co do tego, że reprezentant Belgii jest jednym z najlepszych piłkarzy w Premier League i na świecie.

Jego adwersarze w tym kontekście często przytaczali jeden argument – liczby. Nie brakowało opinii, że Hazard nie może się równać z Leo Messim bądź Cristiano Ronaldo, z powodu zbyt małej ilości zdobywanych bramek. Gdy dwaj gwiazdorzy La Liga zdobywali po 50 bramek w sezonie, dla Belga dużym osiągnięciem było strzelenie 16 goli w Premier League. Czy jednak krytycy mieli rację? W mojej ocenie nie do końca, choć wypadałoby wyjaśnić to dokładniej. Porównania Edena Hazarda do Cristiano Ronaldo i Leo Messiego z wielu powodów nie do końca były na miejscu. Po pierwsze, zupełnie inaczej strzela się bramki w Anglii, a inaczej jest z tym w Hiszpanii. Na Wyspach nawet typowym napastnikom niełatwo jest przekroczyć granicę 30 bramek, a w przypadku skrzydłowych ta sztuka udała się tylko dwukrotnie. Dokonali tego Mohamed Salah i, jakżeby inaczej, Cristiano Ronaldo. Drugą sprawą jest mentalność zawodników. Zarówno Portugalczyk jak i Argentyńczyk są maksymalnie nastawieni na zdobywanie bramek. Wystarczy spojrzeć na Ronaldo i wszystko jest jasne, ten gość po prostu zawsze chce być najlepszy i zawsze chce strzelać gole. Messi być może nie kipi taką żądzą bramek, ale on również woli strzelać niż asystować. Jak na tym tle wypada Hazard? Dla niego nie ma problemu, jeśli od czasu do czasu trzeba podać do kolegi. Zresztą on sam wielokrotnie podkreślał, że bramki nie są dla niego najważniejsze, bo chce po prostu cieszyć się grą. Czas pokaże, czy w barwach Królewskich Belg zmieni nieco swoje nastawienie i bramki nabiorą dla niego większego znaczenia.

Eden Hazard zapewnił nam wiele pięknych chwil. Bramki zdobywane w starciach ze Stoke City, Spartą Praga, Liverpoolem (tutaj można wybierać, bo zdobył trzy przepiękne), Arsenalem, czy West Hamem United na zawsze będą zapamiętane. Umiejętnościami nie ustępuje największym graczom w historii Chelsea, czyli takim tuzom jak John Terry, Frank Lampard, czy Didier Drogba. Dlatego w mojej ocenie nieco jałowe są debaty na temat, czy Belg zasługuje na miano legendy. Takie sformułowanie jest oczywiście bardzo umowne, ale odmawianie Edenowi miejsca w panteonie sław The Blues jest po prostu mało poważne i równie zasadne jest kwestionowanie kulistości Ziemi.

Czy zatem jest coś, czego można żałować w jego przypadku? Niestety tak. W mojej ocenie są to dwie, całkiem przypadkowo rymujące się kwestie – trenerzy i partnerzy. Z jednej strony Belg pracował na Stamford Bridge ze wspaniałymi fachowcami, bo tak trzeba określić, Rafaela Beniteza, Jose Mourinho czy Antonio Conte. Problem w tym, że byli to futbolowi pragmatycy, stawiający taktykę ponad żywioł i fantazję. Takie podejście zapewniało sukcesy, ale nie zawsze sprzyjało rozwojowi zawodników. Być może gdyby Hazard trafił w Chelsea na trenera hołdującego w pełni ofensywnemu stylowi gry, notowałby znacznie lepsze liczby? Może stałby się jeszcze lepszym graczem i wytrącił swoim krytykom koronny argument z rąk, w myśl którego zawodnik ten zwyczajnie marnował się w zachodnim Londynie przy takich trenerach? Co prawda 28-letni piłkarz doczekał się ofensywnego szkoleniowca, ale wszyscy doskonale wiedzą, że eksperyment pt. „Sarriball” nie do końca się powiódł i ten styl gry potrzebuje znacznego dopracowania, o ile w ogóle będzie kontynuowany na Stamford Bridge.

Inną kwestią są boiskowi partnerzy. Tutaj znów można uznać, że kadra Chelsea, choć może ustępować innym zespołom, trzyma pewien poziom. Tyle że nieprzypadkowo Eden Hazard był uznawany za jej najlepszy element. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że pozostali partnerzy po prostu odstawali od Belga. Szczególnie widoczne to było w formacji ofensywnej. Początkowo wydawało się, że sukcesy zapewni gra duetu Eden Hazard & Juan Mata, ale Hiszpanowi nie było dane zbyt długo grać z byłym zawodnikiem Lille. Z całym szacunkiem dla Williana i Pedro, ale są to piłkarze co najmniej klasę gorsi od Edena. Brazylijczyk ma świetną technikę i powinien dobrze współpracować z byłym już graczem Chelsea, ale jest zbyt nierówny. Pedro, mimo że wywodzi się ze szkółki Barcelony, nigdy nie był wybornym technikiem i stawia raczej na proste rozwiązania. Podobnie rzecz wyglądała przy współpracy z napastnikami. Diego Costa myślał raczej o strzelaniu bramek niż o grze z klepki, Olivier Giroud był dla Hazarda dobrym partnerem pod tym względem, że potrafił ściągnąć na siebie obrońców, robiąc miejsce dla kolegi. Alvaro Morata wydawał się być idealnym partnerem dla asa londyńczyków, ale Premier League przerosła go mentalnie. Analizując kadrę Chelsea z ostatnich lat ciężko jest oprzeć się wrażeniu, że Eden Hazard nie miał partnerów grających na podobnym poziomie, z którymi mógłby w pełni grać swój futbol. Wyobraźmy sobie teraz, co by było, gdyby wraz z nim na Stamford Bridge występował napastnik o technice Sergio Aguero oraz skrzydłowy pokroju Mohameda Salaha. Oczywiście w przypadku drugiego z tych graczy mówimy o jego obecnej formie. Piękny byłby to widok, prawda?

Odejście Edena Hazarda z pewnością zamyka pewną epokę w dziejach Chelsea. Od nowego sezonu londyńska drużyna będzie musiała odnaleźć nowy styl, który ostatnimi czasy w głównej mierze opierał się na belgijskim czarodzieju. Czas pokaże, jakie będą tego efekty. Choć większość fanów zapewne spodziewa się sporych problemów, to różne historie się w piłce zdarzały. Nie raz i nie dwa odejście dotychczasowego lidera otwierało inny, o wiele lepszy rozdział. Ten miniony, pisany przy współudziale zdobywcy 110 bramek dla The Blues, był pięknym okresem, czego dowodem są liczne trofea. Warto zwrócić uwagę, że mimo licznych kryzysów, w ciągu tych siedmiu lat zdarzyły się tylko dwa sezony, w których nie udało się zdobyć żadnego pucharu. Z pewnością wiele czołowych drużyn chciałoby liczyć na taki bilans.

Po siedmiu latach wspaniałej gry w niebieskich barwach nam, kibicom Chelsea, pozostaje tylko podziękować Edenowi Hazardowi za wszystko, co zrobił dla tego klubu. Niech mu się wiedzie w Realu Madryt i niech zostanie wreszcie bezapelacyjnie najlepszym piłkarzem na świecie.

Dziękujemy Ci, Eden.
źródło: własne

Komentarze (1):

antypolityk
0
09.06.2019, 20:10 Użytkownik, komentarzy: 5264 newsów: -2

Amen

klubMPbramki
1Man City369286-23
2Liverpool358882-22
3Chelsea377464-34
4Tottenham366561-35
5Man Utd356560-49
6Arsenal366468-47
7Leicester City365251-44
ZawodnikBA
1Eden Hazard2117
2Olivier Giroud139
3Pedro Rodriguez135
4Ruben Loftus-Cheek105
5Alvaro Morata90
6Willian811
7Ross Barkley56
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Chelsea
:
Brighton & Hove Albion
Chelsea - Brighton & Hove Albion
24.02.2019, 13:00
Stamford Bridge (London)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Leicester City
0:0
Chelsea
Leicester City - Chelsea
12.05.2019, 16:00
King Power Stadium (Leicester, Leicestershire)
Panel kibica
osób online
17227
aktywnych
uzytkowników
31576
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Co sądzisz o zakazie transferowym nałożonym na Chelsea?
UEFA postąpiła niesłusznie11,11%
Prawidłowe działanie UEFA7,41%
Słuszcznie czy niesłusznie, ale może i dobrze się stało, bo dzięki temu szansę mogą dostać wychowankowie40,74%
Chelsea będzie miała przez to spore problemy ze skompletowaniem mocnej kadry na następny sezon22,22%
Chelsea nic na tym nie straci, bo zamiast kupować nowych zawodników, da szansę tym, którzy aktualnie przebywają na wypożyczeniu18,52%
27 odpowiedzi