[NzP]: Jest źle, a będzie jeszcze gorzej

28.04.2019, 22:06 Bartłomiej Wójcik
Słyszy się czasem, że od czasu odejścia Didiera Drogby, nad Chelsea wisi swoista klątwa, związana z niemocą napastników. Ciężko jest z takim podejściem polemizować, mając na uwadze fakt, iż legendarny Iworyjczyk był ostatnim snajperem w barwach The Blues, który siał postrach w szeregach obrońców rywali. W ostatnich latach napastnicy londyńczyków zamiast czarować bramkami, razili nieskutecznością.

No może nie wszyscy. Dwa lata po odejściu Drogby pojawił się napastnik, który był skuteczny, ale oprócz tej zalety miał również liczne wady. Chodzi oczywiście o Diego Costę. Reprezentant Hiszpanii jest pierwszym i zarazem ostatnim graczem Chelsea od czasów słynnego Iworyjczyka, który był w stanie zdobyć minimum ligowych 20 bramek. Costa nie był jednak snajperem najwyższych lotów. Bramkowe akcje stale przeplatał brutalnymi zagraniami, a marnować setki też mu się zdarzało. Zresztą, dzisiaj już nie ma nawet tego zawodnika i już drugi sezon z rzędu londyńczycy muszą borykać się z brakiem skuteczności pod bramką rywali. Nie jest tajemnicą, że skuteczni napastnicy są kluczem do sukcesów, więc pytanie brzmi: jak rozwiązać ten problem?

Teoretycznie można to zrobić poprzez zastosowanie wariantu gry bez klasycznej dziewiątki. Zdarzają się przecież drużyny, które grając w ten sposób, są w stanie odnosić wielkie sukcesy. Kilka lat temu swoje triumfy święciła dzięki temu FC Barcelona, tyle że na pozycji fałszywego snajpera grał tam Lionel Messi, czyli jeden z najlepszych piłkarzy w historii tej dyscypliny, a nie w każdej drużynie można znaleźć takiego asa. Obecnie ów system jest specjalnością Liverpoolu. Rzecz w tym, że The Reds mają w swoich szeregach Roberto Firmino. Brazylijczyk jest wręcz stworzony do pełnienia roli fałszywej dziewiątki, gdyż nie jest to ani typowy napastnik, ani zwyczajny ofensywny pomocnik. Można wręcz odnieść wrażenie, że jest potrójną hybrydą, bo po części gra jak napastnik, trochę przypomina ofensywnego pomocnika, a czasami szarżuje niczym skrzydłowy. Reprezentant Canarinhos po prostu wyczerpuje definicję zawodnika specyficznego. Idealnie wspiera najlepszy na świecie duet skrzydłowych, czyli Mohameda Salaha i Sadio Mane, a gracze z Anfield Road bez problemów demolują rywali. W obecnej Chelsea nie ma niestety zawodników tak wybitnych jak Messi ani tak wszechstronnych jak Firmino. Eden Hazard, któremu czasami zdarzało się pełnić rolę fałszywej dziewiątki, nienajlepiej czuje się na tej pozycji, co sam wielokrotnie podkreślał. Belg jest najbardziej produktywny i zarazem groźny dla rywali, gdy atakuje bramkę z lewego skrzydła. Nawet jeśli przyjmiemy niebiańsko optymistyczny scenariusz, zgodnie z którym Hazard zostałby w klubie na kolejny sezon, to jego gra w środku ofensywy nie ma najmniejszego sensu.

Obecnie w kadrze drużyny jest dwóch typowych napastników, lecz zarówno Gonzalo Higuainowi jak i Olivierowi Giroud daleko jest do liczb niegdyś wykręcanych przez Diego Costę, nie wspominając o Didierze Drogbie. Reprezentant Francji notuje co prawda przyzwoity sezon, ale imponuje skutecznością tylko w Lidze Europy, gdzie zdobył aż 10 bramek. Na boiskach Premier League ta sztuka udała mu się tylko dwukrotnie, choć nieco usprawiedliwia go fakt, iż w lidze pełni głównie rolę rezerwowego. Francuzowi nie można odmówić ambicji i woli walki, ale nigdy nie był napastnikiem z najwyższej półki i już nim raczej nie zostanie, skoro jesienią skończy 33 lata. Można odnieść wrażenie, że rok młodszy Gonzalo Higuain na boisku radzi sobie jeszcze gorzej. Napastnik, który jeszcze parę lat temu był postrachem Serie A, dzisiaj kompletnie nie radzi sobie w Premier League. W 12 spotkaniach zdobył tylko cztery bramki, z czego trzy z nich wbił spadkowiczom z Huddersfield oraz Fulham. Wątpliwe, by w jego przypadku chodziło tylko o kwestię aklimatyzacji do nowej ligi. Gołym okiem widać, że Argentyńczykowi znacząco brakuje szybkości i dynamiki. Z całym szacunkiem dla wyżej wymienionych zawodników, ale duet Higuain & Giroud nie poprowadzi nas do sukcesów. Każdy z nich mógłby co najwyżej być zmiennikiem w czołowym zespole.

Napastnicy, z którymi The Blues rozpoczynali poprzedni sezon, dzisiaj przebywają na wypożyczeniach. Prawdopodobieństwo, że Alvaro Morata lub Michy Batshuayi odegrają jeszcze jakąkolwiek rolę na Stamford Bridge, jest bardzo małe, żeby nie powiedzieć bliskie zeru. Hiszpan po prostu mentalnie nie poradził sobie z wyzwaniem, jakim dla napastnika jest gra w Premier League. Z kolei Belg przez półtora roku nie potrafił przekonać do siebie Antonio Conte, a Maurizio Sarri podziękował mu za współpracę na dzień dobry. Dosyć krótko można stwierdzić, że z różnych powodów, żaden z nich nie pasuje do zespołu z zachodniego Londynu.

Na wypożyczeniu przebywa jeszcze jeden, najmłodszy napastnik, czyli Tammy Abraham. Nadzieje związane z tym klubowym wychowankiem odżyły, wraz z pojawieniem się widma zakazu transferowego. Anglik imponuje formą w barwach Aston Villi i parę dni temu został wybrany do jedenastki sezonu Championship. Taka nominacja nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę zdobycie przez niego aż 25 bramek w lidze. Warto wspomnieć, że to jego drugi tak obfity sezon w drugiej lidze, gdyż dwa lata temu zanotował 23 trafienia dla ekipy Bristol City. Młody napastnik miał już okazję sprawdzić swoje siły w Premier League. W ubiegłym sezonie przebywał na wypożyczeniu w Swansea City. Pięć bramek w 31 występach być może nie powala na kolana, ale mówimy o zaledwie 20-letnim wówczas napastniku, grającym w barwach spadkowicza. Gdy Tammy miał 19 lat, zdobył wspomniane wcześniej 23 bramki dla Bristolu. Warto wspomnieć, że w tym samym wieku szlify w Championship zbierał… Harry Kane! Gwiazdor Spurs zanotował wówczas zaledwie dwa trafienia w 13 meczach. Król strzelców poprzedniego mundialu miał 21 lat, gdy dostał poważną szansę w Tottnhamie i parę miesięcy później zanotował aż 21 bramek w Premier League. Może warto wziąć przykład z ekipy rywali i dać wreszcie szansę klubowemu wychowankowi? Przykłady Rubena Loftusa-Cheeka i Calluma Hudson-Odoia potwierdziły, że z klubową akademią nie jest aż tak źle i nasz system szkolenia potrafi wychować świetnego zawodnika. Poza tym pozostaje kwestia zakazu transferowego. Gdyby sprowadzenie nowego napastnika rzeczywiście okazało się niemożliwe, Tammy Abraham mógłby się okazać jedynym realnym „wzmocnieniem” ataku.

A jeśli zakaz transferowy nas ominie? Wtedy oczywiście można ruszać na łowy i poszukiwać klasowego napastnika na rynku transferowym. Problem w tym, że w ostatnich latach transfery napastników mogły wzbudzać jedynie ból głowy wśród fanów Chelsea. Przywołany wcześniej Costa był w zasadzie ostatnim udanym ruchem na tej pozycji. Nie można przypisać takiego miana Alvaro Moracie, nie wspominając o Radamelu Falcao, czy Alexandre Pato. Oprócz Gonzalo Higuaina, zimą mówiło się co nieco o Callumie Wilsonie i Mauro Icardim. Napastnik Bournemouth ma z pewnością spory potencjał, ale często trapią go urazy, a poza tym nigdy nie mierzył się z presją w najcięższym wydaniu. Argentyńczyk z Interu wie na ten temat o wiele więcej, bo w przeszłości występował w młodzieżówce Barcelony, a dzisiaj gra w jednym z najsłynniejszych włoskich klubów. Jednak czy poradziłby sobie w Premier League, gdzie ostra walka jest na porządku dziennym? To kolejna niewiadoma, podobnie jak kwestia dostępności 26-letniego napastnika. Jeżeli Icardi rzeczywiście zdecydowałby się na odejście z Interu, to najprawdopodobniej zgłosi się po niego nie tylko Chelsea. A gdyby podchody pod napastnika Internazionale rozpoczął także Real Madryt? Szanse londyńczyków w rywalizacji z Królewskimi raczej nie rysowałyby się zbyt optymistycznie.

Sytuacja formacji ofensywnej The Blues jest zła, a może być jeszcze gorzej. Odejście z klubu Edena Hazarda, który przez lata był głównym dostawcą bramek, wydaje się być przesądzone. Dwaj napastnicy najlepsze lata mają już za sobą, a na domiar złego ich przyszłość także jest niepewna. Olivier Giroud coraz głośniej domaga się częstszej gry i sugeruje możliwość zmiany klubu, a Gonzalo Higuain jest ostatecznie tylko wypożyczony z Juventusu. W takiej sytuacji zakaz transferowy mógłby być istnym gwoździem do trumny ekipy ze Stamford Bridge.

Jak sobie z tym poradzić? Jak przełamać tę klątwę? Zarząd Chelsea może mieć niebawem spory ból głowy z rozwiązaniem tego dylematu, a sytuacja jest doprawdy nie do pozazdroszczenia. Jest źle, a może być jeszcze gorzej. Nam – kibicom – pozostaje tylko wspominać dawne czasy, gdy różne formacje mogły zawodzić, ale atak stawał na wysokości zadania, bo można było liczyć na Didiera Drogbę, Nicolasa Anelkę, czy Salomona Kalou…
źródło: własne
klubMPbramki
1Liverpool61815-5
2Man City61625-4
3Arsenal81513-11
4Tottenham81114-12
5Leicester City61012-6
6Bournemouth71012-12
7Crystal Palace5105-6
ZawodnikBA
1Tammy Abraham70
2Mason Mount30
3Olivier Giroud10
4Fikayo Tomori10
5N'Golo Kante10
6Jorginho10
7Christian Pulisic02
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Chelsea
:
Brighton & Hove Albion
Chelsea - Brighton & Hove Albion
24.02.2019, 13:00
Stamford Bridge (London)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Southampton
1:4
Chelsea
Southampton - Chelsea
D. Ings 30`
T. Abraham 17`
M. Mount 24`
N. Kante 40`
M. Batshuayi 89`
6.10.2019, 15:00
St. Mary's Stadium (Southampton, Hampshire)
Panel kibica
osób online
17243
aktywnych
uzytkowników
32082
dodanych
aktualności
Piłkarski sklep kibica Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Co sądzisz o zakazie transferowym nałożonym na Chelsea?
UEFA postąpiła niesłusznie14,71%
Prawidłowe działanie UEFA5,88%
Słuszcznie czy niesłusznie, ale może i dobrze się stało, bo dzięki temu szansę mogą dostać wychowankowie44,12%
Chelsea będzie miała przez to spore problemy ze skompletowaniem mocnej kadry na następny sezon17,65%
Chelsea nic na tym nie straci, bo zamiast kupować nowych zawodników, da szansę tym, którzy aktualnie przebywają na wypożyczeniu17,65%
34 odpowiedzi