[NzP]: Zwykłe problemy niezwykłych ludzi

17.03.2019, 06:03 Bartłomiej Wójcik
Życie profesjonalnego piłkarza może wydawać się istnym rajem na ziemi, przynajmniej w oczach przeciętnego kibica. Sława, olbrzymie pieniądze, piękne kobiety, szybkie samochody, luksusowe wille i wakacje pod palmami rok w rok – czy w życiu można pragnąć czegoś więcej? Co tam raj, pewnie nawet w niebiosach nie mają takich atrakcji, jakich na co dzień zażywają piłkarscy herosi.

Często wydaje się też, że takie życie jest całkowicie bezproblemowe. Czym tu się martwić, jeżeli ma się wszystko? Okazuje się jednak, że nawet ulubieńcy trybun nie są zaimpregnowani na życiowe problemy. Wielu z nich borykało się z bolączkami, które trapią także zwykłych śmiertelników. Przedstawione niżej historie mają przeróżne morały, jedne podnoszą na duchu, inne mogą dobić, ale łączy je wspólny mianownik. Udowadniają, że piłkarze, choć mogą się wydawać niezwykłymi ludźmi, to miewają także zwykłe problemy.

W tym sezonie o koronę króla strzelców Serie A walczy trzech niesamowitych piłkarzy. Jednym z nich jest Cristiano Ronaldo, uznawany za najlepszego piłkarza na świecie. Drugim jest Krzysztof Piątek, który wziął szturmem ligę włoską i regularnie trafia do siatki rywali, najpierw w barwach Genoi, a teraz AC Milan. Przypadek Polaka jest o tyle niezwykły, iż jeszcze rok temu nikt na świecie go nie znał, a on sam występował w Ekstraklasie. Trzecim strzelcem, walczącym o koronę, jest Fabio Quagliarella. Co jest takiego niezwykłego w tym włoskim napastniku, który broni barw UC Sampdoria? Może to, że osiągnął życiową formę w wieku grubo ponad 30 lat. No i ewentualnie można jeszcze dorzucić koszmar, jaki musiał przechodzić w ciągu kilku minionych lat. W 2017 roku Włoch ujawnił, że padł ofiarą stalkingu. Przez lata otrzymywał wiadomości z pogróżkami. Próbowano wrobić go w pedofilię oraz handel narkotykami. Grożono nie tylko jemu, ale też członkom jego rodziny, a nawet klubowym władzom. Najgorsze jest jednak to, że w sprawę zamieszany był policjant, który podawał się za przyjaciela Quagliarelli i początkowo… miał mu pomóc w tej sprawie! Koszmar włoskiego napastnika na szczęście już przeminął, tylko że wraz z nim przeminęły jego najlepsze lata. Ubiegły sezon zakończył z 19 ligowymi trafieniami, a dzisiaj ma dwie bramki więcej i 36 wiosen na karku. Nieczęsto się zdarza, by zawodnik w tym wieku prezentował taką skuteczność. Fabio przeszedł już do legendy, ponieważ wyrównał rekord Gabriela Batistuty z sezonu 1994/1995, trafiając do siatki w 11 ligowych meczach z rzędu. Nie można oczywiście powiedzieć, że Quagliarella zupełnie nie wykorzystał swojego potencjału. Występował przecież w wielkich klubach, takich jak Udinese, Napoli, czy Juventus. Ma na koncie aż trzy tytuły mistrza Włoch. Można jednak spekulować, co by było, gdyby jego koszmar nie miał miejsca. Może mógłby w 100% skoncentrować się na grze i stałby się napastnikiem z najwyższej półki. Nie można umniejszać jego dokonań, bo osiągnął wiele, ale kto wie, gdzie byłby dzisiaj, gdyby nie szokująca historia z jego udziałem. Niemniej jednak on sam na zawsze pozostanie symbolem tego, że można przetrwać każde trudności.

Doprawdy trudno jest wyobrazić sobie tragedię, jaka przed laty wydarzyła się w rodzinie Kuby Błaszczykowskiego. Gdy piłkarz reprezentacji Polski miał 11 lat, własny ojciec śmiertelnie ranił nożem jego matkę. Kobieta, która urodziła zawodnika, zmarła na jego rękach. To tragiczne wydarzenie musiało wywrzeć wpływ na chłopca, który po wielu latach został wielkim piłkarzem. Jak wielokrotnie podkreślał sam zawodnik, bezcenne okazało się wsparcie najbliższych, szczególnie ze strony babci Felicji oraz wujka Jerzego Brzęczka, piłkarza i aktualnego selekcjonera reprezentacji Polski. Traumatyczne dzieciństwo nie powstrzymało utalentowanego młodzieńca. Błaszczykowski odnosił wspaniałe sukcesy w barwach Borussii Dortmund. Bronił także barw Wisły Kraków, Fiorentiny oraz VfL Wolfsburg. Zanim nastała era Roberta Lewandowskiego, to właśnie Kuba Błaszczykowski był uznawany za najlepszego polskiego piłkarza. 33-letni dzisiaj Kuba zawsze znany był z waleczności i charakteru. Nigdy się nie poddawał i na boisku zawsze walczył do upadłego. Pamięta także o tym, by pomagać innym. Regularnie angażuje się w różnorodne akcje charytatywne i wspiera potrzebujących. Polski piłkarz to wspaniały przykład człowieka, który zdołał przejść przez piekło i odniósł sukces, a poza tym chętnie pomaga innym. Tragedia, która go spotkała, mogłaby załamać na resztę życia niejednego człowieka, ale dwukrotny mistrz Niemiec zdołał przezwyciężyć traumę.

Los Roberta Enke to jedna z najbardziej tragicznych historii piłkarskich ostatnich lat. Bramkarz Hannoveru 96 był uznawany za najlepszego bramkarza Bundesligi. Miał pewną pozycję w klubie i typowany był na podstawowego bramkarza reprezentacji Niemiec na mundialu w RPA. Jako piłkarz miał pieniądze, kochającą żonę i adoptowaną córeczkę. Nadszedł jednak 10 listopada 2009 roku, gdy 32-letni bramkarz popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg. Do śmierci doprowadziła go tragiczna choroba – depresja. Cierpiał na nią od wielu lat, a jej pierwsze symptomy pojawiły się w trakcie nieudanej przygody z FC Barceloną, do której trafił w 2002 roku. Niechciany w Katalonii zawodnik odszedł po rozegraniu zaledwie czterech spotkań. Po dwóch latach różnych załamań trafił do Hannoveru 96, gdzie odbudował formę. Gdy wydawało się, że odnalazł swoje miejsce na ziemi, zmarła jego rodzona córeczka, która urodziła się z wadą serca. Rodzinna tragedia sprowadziła za sobą nawrót choroby. Trzy kolejne lata to okres nieustannych wzlotów i upadków psychicznych. Wydawało się, że znów wszystko będzie dobrze, ale dla Roberta to było zbyt wiele. Choroba zatriumfowała, a zawodnik targnął się na swoje życie. To wydarzenie zszokowało cały piłkarski świat, ale jednocześnie zwróciło uwagę na często bagatelizowany problem depresji. Żona zmarłego zawodnika, Teresa, prowadzi fundację jego imienia, która niesie pomoc osobom cierpiącym na depresję. Za życia sam Robert także chciał pomóc innym, dzieląc się swoimi problemami. Wraz ze swoim przyjacielem, Ronaldem Rengiem, redagował książkę, której nie zdążył wydać za życia. Reng dokończył dzieła i dzisiaj można poznać historię o znamiennym tytule „Życie wypuszczone z rąk”. To naprawdę wstrząsająca opowieść, która z jednej strony ukazuje piekło depresji, ale jednocześnie może dać nadzieję innym. Tak jak cała historia Roberta Enke.

„Gdybym mógł zmienić tylko jedną rzecz w swoim życiu, nigdy nie wziąłbym wódki do ust” – takim wyznaniem podzielił się ostatnio Dawid Janczyk. Zawodnik, który ponad dekadę temu był nadzieją polskiego futbolu, utopił swój talent w alkoholu. Świat usłyszał o nim w 2007 roku podczas młodzieżowych mistrzostw świata w Kanadzie. Janczyk zdobył wówczas trzy bramki, a polska ekipa dotarła do 1/8 finału imprezy. Polski piłkarz błyszczał na turnieju, podczas którego świat zwrócił uwagę na takich graczy jak Sergio Aguero, Luis Suarez, Arturo Vidal, Juan Mata czy Alexandre Pato. Po mistrzostwach Dawid miał świat u stóp. Trafił do CSKA Moskwa, gdzie zarabiał ogromne pieniądze, ale to właśnie tam zaczęły się jego problemy z alkoholem. Jak sam powiedział, chciał utopić swoje rozczarowanie i frustracje, spowodowane brakiem gry. Przez ostatnie 10 lat, zamiast podbijać piłkarską Europę, tułał się po całym kontynencie. Przez pewien czas grał w Belgii, wracał do Polski, zdarzył mu się także pobyt na Ukrainie. Nie brakowało także okresów, w których nie mógł znaleźć klubu. Walka o powrót na boisko była u niego przeplatana z walką o życie i to w sensie dosłownym. Niedawno Dawid Janczyk również wydał książkę, w której opowiada o swoim alkoholowym nałogu. Wystarczy zapoznać się z jej fragmentami, które są dostępne w sieci, by zdać sobie sprawę ze skali zniszczenia, jakich w jego życiu dokonał nałóg. Choroba alkoholowa doprowadziła młodego, zdrowego i wysportowanego człowieka na skraj życia i śmierci. Dzisiaj ma już 31 lat i niedawno został zawodnikiem Odry Wodzisław. Po wspomnianych mistrzostwach świata w Kanadzie raczej nie spodziewał się, że będzie walczył o powrót do formy w barwach takiego klubu. Mógł podbijać europejskie stadiony, ale nałóg okazał się silniejszy. Mało kto dzisiaj pamięta o tym, że wieku kilkunastu lat, Dawid trafił na testy do… Chelsea! Właśnie wtedy poznał Didiera Drogbę i miał okazję porozmawiać z Jose Mourinho. The Special One doradził mu wówczas, żeby postarał się wykorzystać swoją szansę… Szkoda, że Dawid Janczyk nie wziął sobie do serca słów ówczesnego trenera The Blues.

Przypadki podobnych historii z życia piłkarzy można mnożyć. Śmierć bliskiej osoby przeżył także Ronaldinho. Znakomity przed laty skrzydłowy FC Barcelony miał zaledwie osiem lat, gdy zmarł jego ojciec. Z depresją borykało się wielu zawodników, chociażby Sebastian Deisler, Aaron Lennon czy Gianluigi Buffon. Alkoholowe wybryki przyniosły „sławę” Paulowi Mersonowi, który dzisiaj jest popularnym dziennikarzem Sky Sports. Biografie wielu futbolistów potwierdzają, że piłkarskie życie to nie tylko sława i pieniądze. Jako kibice widzimy tylko pewien fragment rzeczywistości, który może być częścią dramatycznej całości.
źródło: własne

Komentarze (1):

ChelseaPłock
+3
17.03.2019, 10:22 Użytkownik, komentarzy: 816 newsów: 0

Quagliarella to jest gość, udowadnia, że doświadczenie w piłce potrafi czynić cuda. 36 lat !!!!! A Wy czasem narzekacie, że Willian czy Pedro są już starzy.

klubMPbramki
1Man City369286-23
2Liverpool358882-22
3Chelsea377464-34
4Tottenham366561-35
5Man Utd356560-49
6Arsenal366468-47
7Leicester City365251-44
ZawodnikBA
1Eden Hazard2117
2Olivier Giroud139
3Pedro Rodriguez135
4Ruben Loftus-Cheek105
5Alvaro Morata90
6Willian811
7Ross Barkley56
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Chelsea
:
Brighton & Hove Albion
Chelsea - Brighton & Hove Albion
24.02.2019, 13:00
Stamford Bridge (London)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Leicester City
0:0
Chelsea
Leicester City - Chelsea
12.05.2019, 16:00
King Power Stadium (Leicester, Leicestershire)
Panel kibica
osób online
17221
aktywnych
uzytkowników
31400
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Co sądzisz o zakazie transferowym nałożonym na Chelsea?
UEFA postąpiła niesłusznie12,5%
Prawidłowe działanie UEFA4,17%
Słuszcznie czy niesłusznie, ale może i dobrze się stało, bo dzięki temu szansę mogą dostać wychowankowie37,5%
Chelsea będzie miała przez to spore problemy ze skompletowaniem mocnej kadry na następny sezon25%
Chelsea nic na tym nie straci, bo zamiast kupować nowych zawodników, da szansę tym, którzy aktualnie przebywają na wypożyczeniu20,83%
24 odpowiedzi