[NzP]: Letnia burza w szklance wody

02.09.2018, 06:16 Bryan
Dla zachodniego Londynu lato 2018 roku miało być okresem obfitującym w ważne wydarzenia. Taki wniosek nasuwała nawet pobieżna lektura doniesień medialnych, bo było o czym czytać. Oprócz spodziewanej od dawna zmiany trenera, kadra Chelsea również miała ulec znacznym przeobrażeniom. Thibaut Courtois planował przeprowadzkę do Realu Madryt. Willian mógł wybierać pomiędzy ofertami Barcelony i Manchesteru United. Ekipa Królewskich z Madrytu typowała Edena Hazarda do zastąpienia Cristiano Ronaldo. Wreszcie Alvaro Morata był z niecierpliwością wyczekiwany we Włoszech i to nie tylko w Juventusie, ale także w Milanie… Co z tego wynikło?

Odpowiedź jest bardzo prosta: niewiele. Pojawienie się nowego trenera na Stamford Bridge nie było niespodzianką, lecz spośród wyżej wymienionych graczy jedynie Thibaut Courtois zdecydował się na zakończenie przygody z The Blues. Reszta kluczowych graczy postanowiła pozostać w drużynie. Czy zatem można stwierdzić, że londyńska drużyna jest de facto wygranym minionego okna transferowego, skoro nie utracono liderów i udało się sprowadzić nowych, wartościowych graczy? Jakiś czas temu usłyszałem opinię odnośnie transferowych dokonań Tottenhamu. W myśl tej tezy, największym wzmocnieniem ekipy Spurs było… zatrzymanie w drużynie Harry’ego Kane’a. Zacząłem się zastanawiać, czy to samo można powiedzieć o Chelsea, chociażby w kontekście Edena Hazarda?

Zacznijmy od początku, czyli od bramkarza. Odejście z klubu Thibaut Courtois można było przewidzieć od dawna i w mojej ocenie ten fakt ciężko zapisać zarówno na plus, jak i na minus. Zmiana w bramce jest raczej neutralna. Goalkeeper oczywiście jest istotnym elementem drużyny, jednak jego wpływ na grę, czyli na rozgrywanie piłki, kreowanie akcji oraz ich wykańczanie, jest praktycznie zerowy. Sam Belg jest wielkim bramkarzem, choć czasem pojawiały się głosy, iż na Stamford Bridge nie grał na miarę swoich możliwości. Jego najbliższe miesiące w Madrycie pokażą, czy rzeczywiście Thibaut bronił w Chelsea na pół gwizdka, czy po prostu w Londynie oczekiwano od niego zbyt wiele.

Odniosłem wrażenie, że odejście Courtois nie wzbudziło tylu emocji, co kwestia sprowadzenia jego następcy. Został nim młody i raczej średnio znany Kepa Arrizabalaga. Największe kontrowersje wzbudziła cena, jaką Chelsea musiała zapłacić za hiszpańskiego goalkeepera. Arrizabalaga kosztował bowiem aż 80 milionów euro, co uczyniło go najdroższym graczem na tej pozycji w historii. Pojawiły się liczne głosy, iż jest to kwota zdecydowanie zbyt duża za tak młodego i niedoświadczonego zawodnika. Osobiście traktowałbym te zarzuty z przymrużeniem oka. 80 milionów euro to rzeczywiście ogromna kwota za 23-letniego bramkarza, ale czy można było temu zaradzić, skoro na Stamford Bridge potrzebny był nowy fachowiec miedzy słupkami? Wszyscy wiedzą, jaki jest rynek transferowy, a pieniądze są na nim warte coraz mniej. Athletic Bilbao oczekiwał właśnie tyle, więc trzeba było po prostu zapłacić, tym bardziej, że próżno było szukać sensownych alternatyw. Powiedzmy sobie szczerze, ani Jack Butland, ani Jordan Pickford, ani Kasper Schmeichel nie byli zbyt skłonni do zmiany barw klubowych. Poza tym niewykluczone, że Everton za Pickforda również oczekiwałby wielkich pieniędzy, mając na uwadze jego świetny występ na mistrzostwach świata w Rosji. Butland to ostatecznie zawodnik spadkowiczów ze Stoke, a inwestowanie dużych pieniędzy w wiekowego Schmeichela z Leicester również nie wydaje się być dobrym pomysłem. Bramkarzem The Blues został zatem Kepa Arrizabalaga i pozostaje mieć nadzieję, że jego kariera na Stamford Bridge będzie co najmniej tak udana, jak przygoda jego poprzednika. Choć sam jestem co do tego dobrej myśli, to na racjonalną ocenę Hiszpana trzeba będzie jeszcze poczekać.

W linii obrony w zasadzie obyło się bez zmian kadrowych. Nic nie wyszło z zapowiadanych wzmocnień z Serie A. Daniele Rugani został w Juventusie, choć miał być pierwszym transferem Maurizio Sarriego i ponoć był już jedną nogą w Chelsea. Z kolei Mattia Caldara co prawda opuścił Turyn, ale zamiast do Londynu, przeniósł się znacznie bliżej, do Mediolanu, gdzie przywdział barwy AC Milan. Nie było wzmocnień, było natomiast jedno osłabienie. W takich kategoriach postrzegam ponowne wypożyczenie Kurta Zoumy, tym razem do Evertonu. To w zasadzie jedyny zarzut, jaki mam do Maurizio Sarriego. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego włoski trener lekką ręką zrezygnował z pewnego i skutecznego francuskiego defensora, kosztem enigmatycznego Davida Luiza. Zouma już w sezonie 2015/16 udowodnił, że jest w stanie udźwignąć presję i grać w podstawowym składzie. Było to już prawie trzy lata temu, a przecież w tym czasie Kurt nabrał jeszcze więcej doświadczenia i pewności siebie. Pozostanie zagadką, dlaczego trener The Blues nawet nie wypróbował Francuza. Szkoda wielka, że tak się stało, bo mam wrażenie, że duet Antonio Rudiger & Kurt Zouma byłby postrachem napastników Premier League. Pozostaje wierzyć, że Sarri „zreformuje” Luiza, tak jak kiedyś zrobił to Antonio Conte, ale obawiam się, że z Brazylijczykiem w formacji z czwórką obrońców zbyt daleko nie zajedziemy. Jedyną nadzieją pozostaje przebicie się Andreasa Christensena do składu.

W linii pomocy zagościł zawodnik, który może mieć znaczący wpływ na oblicze drużyny. Mowa oczywiście o Jorginho. Tak jak przewidywałem w jednym ze swoich wcześniejszych tekstów, reprezentant Włoch błyskawicznie przeniósł na murawę idee Maurizio Sarriego. Jego liczby robią wrażenie. Zapewne nieczęsto zdarza się, by zawodnik jednej drużyny zanotował w meczu więcej podań, niż cała drużyna rywali. Tymczasem tak właśnie wyglądał występ Jorginho w spotkaniu z Newcastle. Co więcej, nowy pomocnik miał już swój udział w akcjach bramkowych, a jego niecodzienny styl egzekwowania „jedenastek” może być istotnym atutem w krytycznych momentach. Piłkarz urodzony w Brazylii świetnie czuje się z piłką przy nodze, a jak wiadomo, im dłużej drużyna ma piłkę, tym krócej ma ją rywal. Być może to właśnie ten zawodnik sprawi, że Chelsea wreszcie będzie w stanie zdominować przeciwników i może londyńczycy zaczną przejmować inicjatywę na boisku, zamiast oddawać ją przeciwnikom. Posiadanie piłki to oczywiście nie wszystko, bo najważniejsze są bramki, ale nie będzie bramek, jeśli nie stworzy się sytuacji. Natomiast sytuacje strzeleckie można tworzyć tylko wtedy, gdy ma się piłkę i w ten sposób koło się zamyka. Wydaje się, że Chelsea zrobiła świetny interes ściągając tego piłkarza, bo cena 57 milionów euro wygląda w miarę rozsądnie.

Oprócz Jorginho, drugą linię londyńczyków zasilił Mateo Kovacić z Realu Madryt. Mam nieco sprzeczne odczucia w stosunku do tego zawodnika. Chorwat ma oczywiście spory potencjał i podczas meczu z Arsenalem było widać, że jest w stanie wprowadzić sporo ożywienia na boisku. Z drugiej strony dołączył do drużyny jedynie na zasadzie rocznego wypożyczenia i niewykluczone, że po upływie 12 miesięcy będzie trzeba się z nim pożegnać i może być to tylko tymczasowe rozwiązanie. Poza tym obawiam się, że obecność Mateo w kadrze może zablokować występy Rubena Loftus-Cheeka. Anglik od pewnego czasu coraz mocniej puka do drzwi wiodących w stronę podstawowego składu Chelsea i mam nadzieję, że pewnego dnia się do niego przebije. Może nie będzie grał w każdym meczu, ale powinien stanowić ważną alternatywę. Nie ukrywam, że mocniej trzymam kciuki za wychowanka drużyny, niż za wypożyczonego z Realu Chorwata. Oczywiście miejmy nadzieję, że Maurizio Sarri będzie stawiał na tego zawodnika, który po prostu obiektywnie okaże się lepszy.

Jednym z głównych kandydatów do opuszczenia Stamford Bridge był Willian. Jeszcze zimą Brazylijczyk w jednym z wywiadów stwierdził, że gra w Realu Madryt lub w Barcelonie jest marzeniem każdego piłkarza. Wtedy zapewne nikt nie przywiązywał do tych słów większej wagi, choć skrzydłowy The Blues rozgrywał dobry sezon. Latem zaczął się mundial, na którym Willian wciąż błyszczał i… nagle pojawiły się oferty z Hiszpanii! Sporo mówiło się o zainteresowaniu ze strony dwóch gigantów za La Liga, ale Brazylijczyka bardzo chciał mieć w Manchesterze United także Jose Mourinho. Najbardziej konkretni byli Katalończycy, którzy złożyli aż trzy oferty za gracza Chelsea, a najwyższa z nich oscylowała w granicach 55 milionów euro. Sam zawodnik jeszcze podczas mistrzostw świata w jednym z wywiadów wyznał, że łączą go bliskie relacje z graczami Barcelony, czyli z Philippe Coutinho oraz Paulinho. Jeśli do takiej wypowiedzi oraz do konkretnej oferty z Katalonii dołączymy fakt, iż nie najlepiej układały się relacje tego zawodnika z trenerem Antonio Conte, to mogłoby się wydawać, że nic nie powinno stanąć na przeszkodzie do transferu. Tymczasem żadnej transakcji nie było i Willian pozostał w Chelsea. Zapewne każdy fan londyńskiej ekipy ma własne zdanie co do tego, czy dobrze się stało, czy też nie. Osobiście nic do Williana nie mam. Lubię tego zawodnika i uważam, że dysponuje niesamowitymi umiejętnościami. Jednakże brazylijski skrzydłowy ma też jedną poważną wadę. Chodzi oczywiście o jego nierówną formę. Były gracz Szachtara Donieck zazwyczaj jest zero-jedynkowy, czyli albo jest na boisku najlepszy, albo po prostu go na nim nie widać. To się zapewne nie zmieni, gdyż reprezentant Brazylii skończył już 30 lat. Wobec tego nikt zapewne nie zaoferuje już za niego takich pieniędzy, jakie chciała zapłacić Barcelona. Dlatego właśnie uważam, że sprzedaż Williana wcale nie byłaby złym wariantem. Przecież w jego miejsce można było sprowadzić kogoś młodszego, kto wprowadziłby trochę świeżości i nowej jakości w ofensywnych poczynaniach zespołu. Zapewne nie udałoby się skusić dajmy na to Riyada Mahreza, którego wywalczył Manchester City, a sprowadzenie Anthony’ego Martiala z Manchesteru United również mogłoby być poza zasięgiem (chyba że w grę wchodziłaby opcja wymiany na Williana właśnie), ale Wilfried Zaha z Crystal Palace byłby raczej dostępny za pieniądze, które były do zgarnięcia za Brazylijczyka. Warto przypomnieć, że skrzydłowy Orłów sprawiał spore problemy obrońcom The Blues, podczas ostatnich meczów z ekipą Roya Hodgsona.

Transferowym hitem lata miał być transfer Edena Hazarda do Realu Madryt. W tym przypadku od dawna było wiadomo, że Madryt jest preferowanym przez niego kierunkiem, a w stolicy Hiszpanii belgijski skrzydłowy także miał wielu zwolenników. Przyznam szczerze, że gdy po meczu o trzecie miejsce mistrzostw świata Hazard wspomniał o chęci zmian w swoim życiu, byłem pewny tego transferu. Zastanawiałem się jedynie, jaką kwotę uda się włodarzom Chelsea za niego wytargować. Nie byłem rzecz jasna szczęśliwy z takiego obrotu spraw, ale po prostu się z tym pogodziłem. Rzecz w tym, że Belg nie jest raczej typem zawodnika, który lubi robić wokół siebie szum, więc nie rzucałby takich słów na wiatr. Sądziłem, że taka deklaracja może iść w parze z pewnymi działaniami Chelsea oraz Realu Madryt. Krótko mówiąc, wydawało mi się, że ten transfer jest już w toku. Dlaczego zatem Belg nadal broni niebieskich barw? Ze wszystkich sił staram się wierzyć, że Eden tak naprawdę wciąż chce grać w Chelsea i dlatego został na Stamford Bridge. Być może nieco poniosły go emocje po mundialowym sukcesie albo może po dłuższych przemyśleniach doszedł do wniosku, że nigdzie nie będzie mu lepiej niż w Londynie. Mam nadzieję, że właśnie tak było, ale nigdy nie ma pewności, jak było naprawdę. Scenariusz, którego obawiałbym się najbardziej jest taki, że to zarząd Chelsea zablokował całą transakcję. Wiadomo powszechnie, że z niewolnika nie ma pracownika i jeśli Belg zostałby w drużynie wbrew swojej woli, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Sprawa jest nieco skomplikowana, bo choć jego ostatnie występy zdają się przeczyć takiej tezie, to z drugiej strony chęć gry na Stamford Bridge stoi nieco w sprzeczności z jego aktualnym stanowiskiem w sprawie nowego kontraktu, którego Hazard na razie po prostu nie chce podpisać. Znów pojawia się pytanie: dlaczego? Obawiam się, że po prostu obydwie strony mogą mieć już ustalony cichy deal, w myśl którego Królewscy zgłoszą się po Belga za rok, czyli w momencie, gdy jego kontrakt z obecną drużyną będzie miał tylko rok ważności. Przypomina wam to coś? Dokładnie w ten sposób hiszpańska ekipa postąpiła w sprawie Thibaut Courtois. Nie mam rzecz jasna pewności co do tego, że bramkarz reprezentacji Belgii już przed rokiem dogadał się z Realem, ale faktem jest, że na tej transakcji Królewscy zrobili świetny interes. Sprowadzenie Courtois za symboliczne jak na te czasy pieniądze, czyli 35 milionów euro, to istna promocja, nawet jeśli uwzględnimy włączenie wypożyczenia Mateo Kovacicia. Real zyskał, Chelsea straciła, tak trzeba postrzegać ten transfer. Wyobraźmy sobie teraz, co by było, gdyby za rok taka sytuacja powtórzyła się z Hazardem? Odejście Belga, za grubo ponad 100 milionów euro, których wart jest ten zawodnik na dzisiejsze realia, można byłoby przeżyć, ale jeśli madrycka drużyna znów ugra promocje w Londynie, byłoby to strzałem w kolano zarządu Chelsea. Innymi słowy, jeśli dzisiaj była konkretna oferta za Hazarda, to może lepiej było pogodzić się z jego odejściem już teraz? Za rok można będzie stracić na tym nie tylko zawodnika, ale i sporo pieniędzy, nie mówiąc już o tym, że teoretycznie wszystko może wydarzyć się zimą. Mało prawdopodobne? Rok temu fani Liverpoolu zapewne tak samo oceniali możliwość zimowego odejścia Philippe Coutinho do Barcelony. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło…

No i na koniec wisienka na torcie, czyli Alvaro Morata. W jego sytuacji sprawa jest w zasadzie jasna, a w każdym bądź razie o wiele bardziej jasna, niż w przypadku Williana czy Edena Hazarda. Napastnik Chelsea przyznał, że miał oferty z Włoch oraz z Hiszpanii, ale nie przystał na nie, ponieważ wciąż chce walczyć o tytuły w zachodnim Londynie. Wielu fanów zapewne ubolewa nad tym, że wychowanek Realu Madryt wciąż gra w Chelsea, ale ja będę go bronił. Uważam, że Morata ma spore umiejętności, które zresztą potwierdził na początku swojej przygody na Wyspach. Potem sprawę mocno skomplikowały problemy zdrowotne, a słaba dyspozycja całej drużyny na pewno nie wpływała pozytywnie na jego formę strzelecką. Teraz Hiszpan jest zdrowy, drużyna zaczyna powoli wchodzić na właściwe obroty, a Maurizio Sarri zapowiada efektowną i ofensywną grę. Wobec tego czemu Morata nie miałby ponownie zdobywać bramek, skoro już to robił w koszulce Chelsea? Nie rokuje dobrze napastnik, który nie dochodzi do sytuacji strzeleckich, ale jeśli są okazje, to trzeba tylko trochę czasu, a w tym sezonie Alvaro już się przełamał i to nie w byle jakim meczu, bo w derbach z Arsenalem. Zresztą, czy naprawdę Gonzalo Higuain, który był jedynym poważnym celem transferowym Chelsea, byłby lepszy? Mam co do tego poważne wątpliwości. Faktem jest, że u Maurizio Sarriego w Napoli Argentyńczyk strzelał bramki niczym karabin, ale było to już parę lat temu, a przecież Premier League to zupełnie inny kaliber niż Serie A. Poza tym Higuain pod koniec roku skończy już 31 lat, a to chyba nieco zbyt późno, by napastnik spoza Wysp marzył o podbijaniu tej ligi.

Tyle transferowych refleksji i dywagacji z mojej strony. Sądzę, że nie ma rozwiązań idealnych na zawsze. Każda formuła kiedyś się wyczerpuje i traci skuteczność. Od czasu do czasu po prostu trzeba coś zmienić, żeby sprawy zmierzały w odpowiednim kierunku. Dlatego zastanawiam się, czy naprawdę dobrze się stało, że trzon Chelsea pozostał niezmieniony? Ciężko mi jest oprzeć się wrażeniu, że minione okienko transferowe przyniosło nam sposobność przeprowadzenia pewnych zmian w drużynie. Sądzę też, że był to wręcz idealny moment na wprowadzenie nowości i świeżości w szeregach The Blues. Do tego jednak nie doszło. Czas pokaże, czy rację miał zarząd, odrzucając ewentualne oferty, czy może będę mógł za parę miesięcy powiedzieć, choć podkreślam, że bez satysfakcji: „a nie mówiłem?”.

No chyba, że była to tylko transferowa burza w szklance wody…
źródło: własne

Komentarze (2):

Bryan
+3
02.09.2018, 17:53 Redaktor, komentarzy: 3765 newsów: 1537

Wiedziałem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć:)

Po pierwsze, to jak napisałem, są to raczej luźne dywagacje skłaniające do refleksji i dyskusji. Nie napisałem, że Zaha to najlepszy wariant i że trzeba go było brać za Williana, podałem to jako jedną z licznych opcji. Mahrez i Martial IMO to były równie dobre (a może nawet lepsze) wybory.

Po drugie miło mi, że wysoko cenisz moją pamięć, ale niestety nie jest ona aż tak dobra. Czytam co prawda wszystkie komentarze na stronie, ale nie jestem w stanie zapamiętać słowo w słowo wszystkich, nawet jeśli nie ma ich zbyt wiele. Naprawdę napisałeś coś takiego? Fajnie. Pewnie mi nie uwierzysz, ale nie miałem pojęcia, że wymyśliłeś coś takiego. Gdybym chciał zapamiętywać wszystkie komenty na blachę, to chyba musiałbym mieć dysk twardy jak komputer, a cyborgiem nie jestem.

Swoją drogą czasem zastanawia mnie, co tutaj robisz, skoro wszystko i wszyscy na tej stronie Cię irytują.

VanGreg
-3
02.09.2018, 15:45 Użytkownik, komentarzy: 428 newsów: 0

Przeczytałem tylko fragment o Wilianie :D
Wilian na mundialu błyszczał? Nie zartuj
Fragment w którym pisales o sprawadzeniu Zahy i sprzedaży Wiliana to jest praktycznie cytat mojej wypowiedzi z przed miesiąca wiec nie rozumiem po co to powielasz ew mogles napisac źródło.
W sumie czasami irytuje mnie to tutaj, ze niektórzy piszą komentarz który byl juz wczesniej napisany.Chyba tylko po to, zeby cos napisac. Np. Pisze opel mógłby byc naszym sponorem. A zaraz kolejna osoba pisze opel naszym sponsorem mógłby byc itp.
Zamiast dac plusa i tyle albo jak juz napisac coś to zgadzam sie z daną wypowiedzią itp

klubMPbramki
1Man City123232-5
2Chelsea122827-7
3Liverpool112719-4
4Man Utd122221-21
5Arsenal112124-14
6Tottenham112116-9
7Bournemouth122021-16
ZawodnikBA
1Eden Hazard84
2Alvaro Morata60
3Pedro Rodriguez41
4Ruben Loftus-Cheek40
5Ross Barkley34
6Willian34
7Olivier Giroud14
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Brak meczu!
Poprzedni mecz
Chelsea
0:0
Everton
Chelsea - Everton
11.11.2018, 15:15
Stamford Bridge (London)
Panel kibica
osób online
17182
aktywnych
uzytkowników
29588
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Jaki scenariusz będzie najkorzystniejszy dla Marcina Bułki w nadchodzącym sezonie?
Wypożyczenie i regularna gra w Championship44,44%
Wypożyczenie i regularna gra w Premier League14,81%
Pozostanie w Chelsea i pełnienie roli trzeciego lub czwartego bramkarza3,7%
Dalszy rozwój w drużynach młodzieżowych Chelsea37,04%
27 odpowiedzi