[NzP]: Drużyna (nie)spełnionych marzeń

29.04.2018, 10:38 Bryan
Zwycięstwo w Lidze Mistrzów jest bez wątpienia marzeniem każdego piłkarza. Triumf w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach na świecie to perła na półce z trofeami, nawet w przypadku najbardziej utytułowanych zawodników. Od 1992 roku, czyli od startu tych rozgrywek, walczyli o nią najlepsi zawodnicy na świecie, ale nie wszystkim udało się ją zdobyć…

Piłkarskie historie związane z ligą mistrzów są przeróżne. Znane są przypadki zawodników, którzy zdobywali to trofeum, ilekroć tylko zdarzało im się docierać do finału. Przykłady takich zawodników to chociażby Lionel Messi i Samuel Eto’o. Argentyńczyk cztery razy docierał do ostatniego etapu tego turnieju i cztery razy wznosił w górę srebrny puchar. Z kolei napastnik z Kamerunu dokonał tego trzy razy. Są także piłkarze, którzy mają na koncie tyle samo wygranych i przegranych finałów. Do tego grona zaliczają się Thierry Henry i Andrea Pirlo. Francuz musiał przełknąć gorycz porażki w finale z 2006 roku jako zawodnik Arsenalu, ale trzy lata później triumfował w barwach FC Barcelony. Włoski pomocnik wygrał dwa finały z AC Milan i dwukrotnie kończył finałowy mecz jako pokonany. Raz musiał uznać wyższość rywala jako zawodnik Milanu, a raz w koszulce Juventusu. Ciekawy jest także przypadek byłego obrońcy Chelsea, Ashley’a Cole’a. Anglik przegrywał finały w 2006 oraz w 2008 roku. Za pierwszym razem bronił barw Arsenalu, w drugim przypadku był już graczem The Blues. Szczęście uśmiechnęło się do niego dopiero w 2012 roku, gdy już powoli zbliżał się do końca swojej kariery.

Tyle o zwycięzcach, ale zawsze są też strony przegrane. Nie wszystkim wybitnym zawodnikom udało się zdobyć to prestiżowe trofeum. Znane są przypadki zawodników, którzy zdobyli dosłownie wszystko, oprócz tego jednego jedynego pucharu. Dla wielu z nich brak tytułu zdobywcy Ligi Mistrzów musiał być (lub wciąż jest) bolesnym ciosem. Jak się okazuje, z zawodników, którzy nie mają na koncie Pucharu Europy, można stworzyć bardzo mocną drużynę. Hipotetycznie rzecz biorąc, taki zespół miałby zapewne spore szanse na końcowy triumf. Przekonajmy się zatem, jak mogłaby by wyglądać drużyna (nie)spełnionych marzeń.

Bramkarz:

Gianluigi Buffon

Popularny włoski bramkarz to bez wątpienia jeden z największych fachowców w historii piłki nożnej. O skali jego wielkości może świadczyć fakt, iż od kilkunastu lat broni na najwyższym poziomie i właściwie nie zalicza wahań formy. Zawodnikiem Juventusu jest od 2001 roku. W barwach tej drużyny rozegrał ponad 650 meczów i zdobył osiem tytułów mistrza Włoch oraz cztery krajowe puchary. Buffon jest nie tylko symbolem Starej Damy, ale także reprezentacji Italii, gdyż wystąpił w jej koszulce 176 razy, co czyni go absolutnym rekordzistą w tej dziedzinie. Co niezwykle istotne, triumfował nie tylko na płaszczyźnie klubowej, ponieważ w 2006 roku zdobył tytuł mistrza świata ze Squadra Azzurra. W finale Ligi Mistrzów wystąpił aż trzy razy. W 2003 roku Juventus musiał uznać wyższość AC Milan, ale do rozstrzygnięcia tego spotkania potrzebny był konkurs rzutów karnych, bo w regulaminowym czasie był bezbramkowy remis. W decydującej serii Buffona przechytrzył Andrij Szewczenko i Puchar Europy powędrował do Mediolanu. 12 lat później Stara Dama mierzyła swoje siły z wielką Barceloną. Katalończycy bardzo szybko wyszli na prowadzenie, ale w drugiej połowie nadzieje na sukces przywrócił Alvaro Morata, który wówczas grał we Włoszech. Ostatecznie jednak mecz zakończył się zwycięstwem Barcelony 3:1. Rok temu w finale oglądaliśmy starcie Juventusu z Realem Madryt. Znów gracze z Serie A robili co mogli, by walczyć o bezcenne trofeum i do przerwy utrzymał się remis 1:1. W drugiej połowie bramki strzelali już tylko gracze Realu Madryt i drużyna Buffona ponownie schodziła z boiska pokonana. W tej edycji Ligi Mistrzów los jeszcze raz skojarzył ze sobą starych znajomych z Italii i z półwyspu Iberyjskiego. W rewanżowym meczu ćwierćfinałowym na Santiago Bernabeu doszło do kontrowersyjnej sytuacji już w samej końcówce meczu. Przy wyniku 3:0 dla Juventusu, który oznaczał dogrywkę, sędzia wyrzucił z boiska protestującego Buffona, gdyż bramkarz Starej Damy nie zgadzał się z decyzją odnośnie przyznania Królewskim rzutu karnego. Chwilę później do piłki podszedł Cristiano Ronaldo i strzałem z 11 metrów pokonał Wojciecha Szczęsnego, który zajął miejsce Włocha pomiędzy słupkami. Doprawdy nie ma sprawiedliwości w piłce nożnej, skoro tak wielki gracz jak Gianluigi Buffon pożegnał się z Ligą Mistrzów w taki sposób.

Obrońcy:

Lilian Thuram

Wychowanek AS Monaco jest jednym z symboli złotej ery francuskiego futbolu. Thuram był częścią drużyny Trójkolorowych, która na przełomie wieków zdobyła tytuły mistrza świata oraz Europy. Do dzisiaj jest rekordzistą pod względem występów dla francuskiej kadry, z liczbą 140 meczów. W Juventusie pojawił się w tym samym czasie co Gianluigi Buffon i podobnie jak włoski bramkarz, on także musiał przełknąć gorycz porażki w finale z 2003 roku, gdy Rossoneri okazali się lepsi od Starej Damy. Trzy lata później Thuram zmienił Juventus na Barcelonę, ale w barwach Dumy Katalonii nie zanotował sukcesów. W 2008 roku Lilian zakończył karierę z powodów rodzinnych oraz zdrowotnych.

Fabio Cannavaro

Jeden z niewielu obrońców, którym udało się zdobyć Złotą Piłkę. Ta nagroda była ukoronowaniem niezwykle udanego dla Fabio roku 2006, w którym jako kapitan poprowadził reprezentację Włoch do tytułu mistrza świata. Grał w trzech wielkich drużynach, w Interze Mediolan, Juventusie oraz w Realu Madryt. W tej ostatniej drużynie zdobył nawet dwa tytuły mistrza Hiszpanii. Jednak za jego czasów wyżej wymienionym ekipom nie wiodło się w Lidze Mistrzów. Najdalszy etap, jaki w tych rozgrywkach osiągnął Cannavaro, to półfinał. W tej fazie Włoch zagrał w 2003 roku, jeszcze jako zawodnik Internazionale. Wtedy też jego drużyna została wyeliminowana przez lokalnego rywala, czyli AC Milan, który okazał się być późniejszym triumfatorem tamtej edycji.

Roberto Ayala

Piłkarski świat już nieco zapomniał o tym zawodniku, tak jak w niepamięć odeszła złota era Valencii. Dla drużyny z południa Hiszpanii takim okresem był początek XXI wieku. Właśnie wtedy zespół Nietoperzy zdobył swoje dwa ostatnie tytuły mistrzowskie, co miało miejsce w 2002 oraz 2004 roku. Z kolei w 2001 roku Valencia dotarła do finału Ligi Mistrzów. Zwycięstwo wydawało się być bliskie, ale w ostatecznym rozrachunku, po konkursie rzutów karnych, lepszy okazał się Bayern Monachium. Jednym z filarów hiszpańskiej drużyny był wtedy właśnie Roberto Ayala. Argentyńczyk wcześniej występował także w SSC Napoli oraz w Milanie. Z tą ostatnią drużyną Roberto zdobył jeden tytuł mistrza Włoch.

Pomocnicy:

Dirk Kuyt

Niezwykle waleczny i twardy zawodnik, którego nazwisko niestety można określić jako synonim słowa „niedosyt”. Z reprezentacją Holandii otarł się o największe sukcesy, ale na mistrzostwach świata w 2010 i w 2014 roku zdobył „zaledwie” srebrny oraz brązowy medal. Przez wiele lat był filarem Liverpoolu, z którym w 2009 roku do upadłego walczył o tytuł mistrza Anglii, ale tytuł ostatecznie padł łupem Manchesteru United. Dwa lata wcześniej Holender był bliski także triumfu w Lidze Mistrzów, lecz musiał obejść się smakiem. Kuyt robił co mógł w finałowym meczu z Milanem. Zdobył nawet kontaktową bramkę, ale udało mu się to dopiero w 89 minucie i na odrabianie strat było już za późno. W 2007 roku Rossoneri okazali się lepsi od The Reds 2:1. Był to rewanż za 2005 rok, gdy zwyciężyli Anglicy.

Francesco Totti

Niektórych być może dziwi obecność tego zawodnika w drugiej linii, gdyż jest on kojarzony raczej z grą w ataku, ale w początkowych latach kariery Totti często występował także w pomocy. Francesco to największa legenda w historii AS Romy. Bronił barw tej drużyny przez 25 lat, co dzisiaj wydaje się być czymś nieprawdopodobnym. Dzięki 250 zdobytym bramkom jest na drugim miejscu w tabeli strzelców wszechczasów włoskiej ligi. Ma na swoim koncie mistrzostwo świata z 2006 roku oraz mistrzostwo Włoch z roku 2001. Ustanowił wiele indywidualnych rekordów i na pewno na długo zostanie zapamiętany przez kibiców na całym świecie, ale Liga Mistrzów była dla niego wyjątkowo niesprzyjającym turniejem. Najdalszy etap, jaki udało mu się w niej osiągnąć to ćwierćfinał. Totti grał w tej fazie w latach 2007 – 2008 i dwukrotnie musiał uznać wyższość Manchesteru United.

Michael Ballack

Jeden z najlepszych niemieckich piłkarzy początku XXI wieku. Był filarem drugiej linii Bayeru Leverkusen a następnie wielkiego Bayernu Monachium. W 2006 roku zdecydował się na zagraniczny transfer i trafił do Chelsea. Zdobył cztery tytuły mistrza Niemiec i jeden tytuł w Anglii. W każdym z tych krajów trzykrotnie udało mu się sięgnąć po puchar. Jako reprezentant Niemiec zdobył wicemistrzostwo świata w 2002 roku oraz wicemistrzostwo Europy w 2008 roku. Ironią losu jest fakt, że w tych samych latach doznawał porażek także w finałach Ligi Mistrzów. Przed mundialem w Korei i Japonii nieco sensacyjnie Ballack dotarł do finału najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek jako zawodnik Bayeru. Na Hapden Park lepszy był jednak Real Madryt, zwyciężając 2:1. Sześć lat później Michael już jako zawodnik Chelsea stanął przed swoją drugą szansą na triumf w Pucharze Europy. W pamiętnym meczu na moskiewskich Łużnikach, po serii rzutów karnych, zwyciężył Manchester United.

Gianluca Zambrotta

Niezwykle uniwersalny zawodnik, któremu zdarzało się występować zarówno na obydwu flankach defensywy, jak i na bokach pomocy. Również on, jako zawodnik Juventusu, wystąpił w przegranym finale z Milanem w 2003 roku. W 2006 roku, po zdobyciu mistrzostwa świata i wybuchu afery korupcyjnej we Włoszech, zmienił Starą Damę na Barcelonę, gdzie nie odnotował większych sukcesów. Kolejnym przystankiem w jego karierze był AC Milan, w barwach którego udało mu się zdobyć swój trzeci tytuł mistrza Włoch.

Napastnicy:

Ruud van Nistelrooy

Holenderski napastnik może poszczycić się mianem króla strzelców w trzech wielkich ligach. Udało mu się wywalczyć ten tytuł w Holandii, w Anglii oraz w Hiszpanii. W tych krajach Ruud zdobywał także tytuły mistrzowskie. O Ligę Mistrzów bił się jako zawodnik PSV Eindhoven, Manchesteru United oraz Realu Madryt. Najbliżej celu był w 2002 roku, kiedy Czerwonym Diabłom udało się awansować do półfinału. Przeszkodą nie do przeskoczenia okazał się jednak Bayer Leverkusen. Rok później van Nistelrooy zdobył w tych rozgrywkach 12 bramek, dzięki czemu ustanowił nowy rekord. To osiągnięcie, prawie dekadę później, poprawił dopiero wielki Lionel Messi.

Ronaldo

Uspokajam zdziwionych czytelników, jeśli tacy się zdarzą, nie jest to żaden błąd i nie chodzi o Cristiano Ronaldo. Zawodnik, o którym mowa, jest Brazylijczykiem, tak naprawdę nazywa się Luiz Nazario de Lima i dwadzieścia lat temu był graczem równie wielkim, co dzisiaj Portugalczyk. Il Fenomeno, jak czasem bywał nazywany, to gracz, którego ciężko opisać słowami. W swojej karierze zdobył dwa mistrzostwa świata, trzy razy uhonorowano go Złotą Piłką. Bronił barw PSV Eindhoven, Barcelony, Interu Mediolan, Realu Madryt oraz Milanu. Jego kariera pełna była wzlotów, ale i upadków. Po wielkiej eksplozji jego talentu, która nastąpiła w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku, spotkały go poważne problemy zdrowotne, które mogły oznaczać nawet koniec kariery. Kiedy wydawało się, że piłkarz najlepsze chwile ma już za sobą, w 2002 roku udało mu się poprowadzić Brazylię do piątego w historii tytułu mistrza świata. Był to w zasadzie schyłkowy moment jego kariery, gdyż późniejsze lata nie były już zbyt udane dla Ronaldo. Oprócz kontuzji, jego zmorą okazała się nadwaga, z którą piłkarz zmagał się w zasadzie do końca swojej przygody z piłką. Nieudana była także jego przygoda z Ligą Mistrzów. Brazylijczyk nigdy jej nie wygrał, choć przedziwny chichot losu sprawił, że jedna z jego drużyn sięgnęła po ten puchar. Zimą 2007 roku Ronaldo dołączył do Milanu, który parę miesięcy później zdobył Puchar Europy. To osiągnięcie nie stało się jednak udziałem Ronaldo, ponieważ w tej samej edycji zaliczył on parę występów dla Realu Madryt, wobec czego z powodów regulaminowych nie był uprawniony do gry dla Rossonerich.

Zlatan Ibrahimović

Piłkarz, o którym można pisać książki. Przepiękne akcje przeplatał kontrowersyjnymi zachowaniami. Raz zdarzyło mu się zdobyć bramkę, która powaliła kibiców na kolana, a raz zachował się na boisku jak zwykły chuligan. Potrafił zarówno zdobyć bramkę przewrotką z kilkudziesięciu metrów, jak i zwyczajnie skopać przeciwnika. Niemniej jednak liczne kontrowersje i znaczny przerost ego nie mogą odebrać mu piłkarskiej klasy. Zwiedził niemalże całą piłkarską Europę. Wystartował w Ajaxie Amsterdam, a potem był Juventus, Inter Mediolan, Barcelona, Milan, Paris Saint-Germain oraz Manchester United. Liga Mistrzów, mimo licznych krajowych tytułów mistrzowskich i pięknych bramek, pozostała dla niego niespełnionym marzeniem. W 2009 roku zmienił Mediolan na Barcelonę, która była aktualnym triumfatorem w tych rozgrywkach, ale z nową drużyną dotarł tylko do półfinału, gdzie wyeliminował go… były klub. W 2010 roku Inter zdobył Puchar Europu, a trzy miesiące później Ibrahimović przeszedł do Milanu. Barcelona z tego powodu nie cierpiała, gdyż w następnym sezonie udało jej się odzyskać europejski tron… Można zatem powiedzieć, że dla Szweda walka o Ligę Mistrzów była niczym zabawa w kotka i myszkę. Zlatan gonił, a puchar uciekał. Wygląda na to, że Ibracadabra srebrnego pucharu już nie dogoni, gdyż ma już 36 lat i na zakończenie kariery wybrał się za ocean, do Los Angeles Galaxy.
źródło: własne

Komentarze (1):

VanGreg
+1
29.04.2018, 12:16 Użytkownik, komentarzy: 249 newsów: 0

W sumie nigdy nie mogłem zrozumieć zachwytami nad Buffonem. Ok Kiedyś spoko bramkarz legenda Juventusu może reprezentacji Włoch ale co po za tym?
Broni w ogorkowej lidze, Juventus praktycznie od paru lat nie ma konkurencji (może w tym sezonie jest troszkę inaczej).
Autor napisał, ze od kilkunastu lat broni na najwyzszym poziomie. Jak dla mnie to z roku na rok jest coraz gorzej z jego formą. Teraz np jest sredniakiem który blokuje miejsce Szczesnemu. Ostatnie zdanie o braku sprawiedliwości. Nie ma formy = odpadasz. Chyba najwieksza sprawiedliwość jaka może być. Buffon w dwu meczu z Realem zawinił przy bramkach.

Swoją drogą ostatnio ludzie, zegnali Inieste w Internecie i pisali "kto nie uważa, ze jest legendą i nie ma do niego szacunku to jest zwykłym ignorantem piłkarskim" Jak takie coś widzę to mnie krew zalewa. Gracz dobry ale jak ja sobie przypomnę pewnien półfinał jak wygrali po oszustwie i jeszcze tenpan strzelił bramkę i każdy o tym mówi zamiast o WIELKIM OSZUSTWIE to jaki mam mieć szacunek do niego albo Barcelony.

Czasami też ludzie mówią Gerard jest większą legendą niż Lamapard. To ja nie wiem po co tacy ludzie się wgl wypowiadają. Gerard to może być tam legenda Live bo grał tam długo ok. ALE Lampard to legenda na światowym poziomie nie tylko klubu.

Wracając do tematu Buffon spoko osoba ale piłkarz na pewno nie legendarny jeśli chodzi o światowy poziom (legenda juve) i dobrze, ze nie wygrał LM.

klubMPbramki
1Man City3696104-27
2Liverpool377786-39
3Tottenham377772-32
4Man Utd367767-27
5Chelsea366661-37
6Arsenal366070-49
7Burnley375938-33
ZawodnikBA
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Brak meczu!
Poprzedni mecz
Newcastle
3:0
Chelsea
Newcastle - Chelsea
D. Gayle 23`
A. Perez 59`
A. Perez 63`
13.05.2018, 16:00
St. James' Park (Newcastle upon Tyne)
Panel kibica
osób online
17137
aktywnych
uzytkowników
28574
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Który zawodników Chelsea prezentuje w tym sezonie najwyższą formę?
Eden Hazard44,12%
Thibaut Courtois0%
N'Golo Kante11,76%
Cesar Azpilicueta11,76%
Andreas Christensen5,88%
Willian26,47%
inny0%
34 odpowiedzi