[NzP]: Między ziemią a przestworzami

26.03.2018, 00:19 Jakub Karpiński
Dwóch jest na świecie piłkarzy, których słynne piłkarskie prawo „nie ma jednostki większej od drużyny” nie dotyczy. Dwóch jest tylko takich, że gdy wyjmie się ich z organizmu, on przestaje być sobą, traci siłę, staje się praktycznie nieszkodliwy. Nie ma na naszej planecie nikogo poza tym duetem, od którego zależy wszystko, żeby to reszta miała dostosować się do niego, a nie on do reszty. Oni żyją ponad prawem. Zasługują na to śrubując nadludzkie wyniki, bijąc rekordy wszech czasów, burząc pomniki swoich poprzedników, dewastując ich dokonania, pokonując każdego, kto staje im na drodze.

Lionel Messi i Cristiano Ronaldo to cesarze, despoci. Żaden inny gracz poza nimi nie może mieć głosu w polityce transferowej klubu. Nikt poza tą dwójką nie ma owiniętego zarządu klubu wokół palca do tego stopnia, że gdy jeden dostaje podwyżkę, drugi natychmiast musi otrzymać swoją. Są więksi od swoich dziesięciu kolegów na boisku, albo więksi od 22 w całym składzie. Są uprzywilejowani, bo to od nich zależy każde powodzenie i niepowodzenie, to oni zdecydują, czy drużyna się dźwignie, gdy jest na dnie i to oni strzelą gola, gdy dla ich kolegów jest to danego wieczora misja niewykonalna.

Nie ma na świecie trzeciego takiego piłkarza. Wielu łudziło się, zastanawiało, czy poza Realem Madryt i Barceloną takiego superbohatera nie doczekała się Chelsea. Kibice The Blues od kilku lat wyczekują dnia, gdy Eden Hazard stanie w garniturze, pod krawatem, na scenie i podczas eleganckiej gali, w blasku fleszy, trzymał będzie w rękach Złotą Piłkę, czyli prawdopodobnie najcenniejsze indywidualne wyróżnienie w świecie futbolu. I tak jak byłem jednym z nich i przez wiele lat w to wierzyłem, tak dziś wiem, jestem przeświadczony, że to się nigdy nie stanie. Nie stanie, bo nie ma prawa się stać. Nie stanie się, bo nie ma ku temu żadnych podstaw.

Eden Hazard nie jest i nie będzie ani Leo Messim, ani Cristiano Ronaldo. 60-70 goli w sezonie? 94 gole w roku kalendarzowym? Abstrakcja. 31 goli w sezonie Premier League? Nie, tak naprawdę najwięcej udało się uzbierać tylko połowę tego. 25 asyst w sezonie? Bardzo dużo. Wymienione wyżej liczby to przykłady osiągnięć nadludzkich, niewyobrażalnych, o których mowa we wstępie. To nie jest znęcanie się nad najlepszym piłkarzem Chelsea. To świadectwo tego, że duet, o którym mowa, to duet maszyn. Cyborgów. Eden jest człowiekiem.

Ten tekst nie ma na celu poniżać Belga. Te liczby nie mają świadczyć o tym, że nie jest wielkim piłkarzem. To tylko budzik o szóstej nad ranem, worek z kostkami lodu na głowę, albo jak kto woli, uszczypnięcie, które wybudza ze snu. Sprowadza na ziemię z przestworzy, z obłoków. Wyrzućmy ze sfery marzeń lidera Chelsea stojącego na gali France Football, na Wieży Eiffla, jak Ronaldo kilka miesięcy temu. Skończmy z tezami, że Eden nie zasługuje na grę z Dannym Drinkwaterem, czy Victorem Mosesem, albo że klub musi się do niego dostosować, by miał wszystko, czego zapragnie. Takich wymagań nie mogą stawiać ludzie grający w piłkę. Tak wolno tylko tym, którym wolno wszystko.

Krzywiłem się na twarzy, za każdym razem, gdy administrator mediów społecznościowych Chelsea publikował grafikę ze składem na mecz, która oznajmiała, że The Blues zagrają bez napastnika, a jego obowiązki w pewnym stopniu będzie wykonywał Eden. Łapałem się za głowę, gdy przy niekorzystnym wyniku ściągano go na Old Trafford z boiska dziesięć minut przed końcem. Odetchnąłem z ulgą, gdy na Camp Nou wychodził na swoim ulubionym lewym skrzydle, z najlepiej rozumiejącym się z nim Willianem na drugiej flance i silnym, potrafiącym grać na ścianę, na wstrzymanie akcji Olivierem Giroud.

Nie rozumiałem jednak, gdy kolejny raz w tym sezonie w meczu o wielką stawkę najjaśniejsza gwiazda The Blues nie błyszczała. Spotkanie trwało 20 minut, Messi miał już na koncie gola i asystę, a Eden zamiast odpowiedzieć, nie napsuł Katalończykom nawet tyle krwi, co wspomniany Willian, czy nawet Kanté, który robiąc cuda w odbiorze i destrukcji, sam o mało co nie strzelił gola po indywidualnej akcji. Po ostatnim gwizdku pierwszy raz od lata 2012 roku zrozumiałem, że mamy w składzie genialnego piłkarza, który jest człowiekiem. Nie maszyną, nie superbohaterem.
źródło: własne
klubMPbramki
1Liverpool82015-3
2Man City71716-3
3Chelsea71714-4
4Bournemouth81616-12
5Arsenal71516-8
6Tottenham71514-7
7Watford81311-12
ZawodnikBA
1Eden Hazard83
2Pedro Rodriguez30
3Alvaro Morata30
4Willian22
5Marcos Alonso12
6Ross Barkley12
7Emerson Palmieri10
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Chelsea
:
Man Utd
Chelsea - Man Utd
20.10.2018, 13:30
Stamford Bridge (London)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Southampton
0:3
Chelsea
Southampton - Chelsea
E. Hazard 30`
R. Barkley 57`
A. Morata 93`
7.10.2018, 15:15
St. Mary's Stadium (Southampton, Hampshire)
Panel kibica
osób online
17172
aktywnych
uzytkowników
29408
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Jaki scenariusz będzie najkorzystniejszy dla Marcina Bułki w nadchodzącym sezonie?
Wypożyczenie i regularna gra w Championship40,91%
Wypożyczenie i regularna gra w Premier League18,18%
Pozostanie w Chelsea i pełnienie roli trzeciego lub czwartego bramkarza4,55%
Dalszy rozwój w drużynach młodzieżowych Chelsea36,36%
22 odpowiedzi