Wszystkie narody Chelsea: Francuzi

27.02.2018, 17:40 Bryan
Koniec XX wieku był bez wątpienia najlepszym okresem w historii francuskiego futbolu. Właśnie w tym czasie Trójkolorowi zdobyli dwa najcenniejsze trofea, czyli mistrzostwo świata oraz mistrzostwo Europy. Co ciekawe, wielu przedstawicieli francuskiej złotej generacji postanowiło związać swój los z klubem ze Stamford Bridge. A co było potem? Kolejny wysyp świetnych zawodników z Francji…

Pierwszy z przedstawicieli złotej generacji to środkowy obrońca Frank Leboeuf, który przybył do Chelsea w 1996 roku, z francuskiego RC Strasburg. Dwa lata później na Stamford Bridge pojawił się Marcel Desailly, kolejny obrońca znad Sekwany. Był on wówczas niezwykle utytułowanym zawodnikiem. Miał na koncie nie tylko tytuł mistrza świata, ale także dwa puchary Ligi Mistrzów, zdobyte w barwach Olympique Marsylia oraz AC Milan. Leboeuf i Desailly przez wiele lat stanowili filary defensywy The Blues. W 1999 roku do zachodniego Londynu przybył kolejny świeżo upieczony mistrz świata, Didier Deschamps, który obecnie jest szkoleniowcem reprezentacji Francji. Ten defensywny pomocnik był wówczas już u kresu swojej pięknej kariery, ale zdecydował się zmienić Juventus na Chelsea, w której barwach spędził jeden sezon. Warto podkreślić, że Deschamps w barwach Starej Damy występował u boku Antonio Conte, obecnego szkoleniowca The Blues. Deschamps, podobnie jak Desailly, miał na koncie dwa Puchary Europy. W 2001 roku drużynę opuścił Leboeuf, ale koszulkę Chelsea przywdział za to Emanuel Petit. Ten środkowy pomocnik trzy lata spędził w barwach lokalnego rywala The Blues, czyli Arsenalu. Po nieudanej przygodzie w FC Barcelonie Petit zdecydował się wrócić do Londynu i tym sposobem stał się zawodnikiem Chelsea. Grał na Stamford Bridge aż do zakończenia swojej kariery w 2004 roku. Tego samego roku szeregi The Blues opuścił Marcel Desailly. Czas francuskiej złotej generacji w zachodnim Londynie, uwieńczony został zdobyciem przez klub Pucharu Anglii, dwóch Superpucharów Anglii oraz Superpucharu UEFA.

Wraz z Emanuelem Petitem, szeregi The Blues zasilił jeszcze jeden zawodnik z Francji. Był to William Gallas, występujący na środku obrony. Był to jedyny francuski zawodnik, grający w tym czasie w Chelsea, który nie miał na koncie tytułów mistrza świata oraz Europy. Przyczyną takiego stanu rzeczy był fakt, iż popularny William był wówczas bardzo młodym zawodnikiem. Miał dopiero 22 lata i stał u progu swojej wspaniałej kariery. Gallas spędził w zachodnim Londynie pięć lat i śmiało można powiedzieć, że w tym czasie stał się jednym z topowych obrońców Europy. Najpierw grał na środku defensywy ze swoim doświadczonym rodakiem, czyli Marcelem Desaillym, a następnie był partnerem Johna Terry’ego. Nominalnie grał jako środkowy obrońca, ale potrafił też przystosować się do innej roli. Zdarzało się, że z powodzeniem zastępował kontuzjowanych bocznych obrońców. W 2006 roku Francuz odszedł do Arsenalu, a po czterech latach przywdział barwy… Tottenhamu! Niezwykle rzadki to przypadek, by zawodnik grał w trzech topowych drużynach z jednego miasta. Ta właśnie sztuka udała się Gallasowi.

W 2003 roku właścicielem Chelsea Football Club został Roman Abramowicz. Jednym z pierwszych ruchów rosyjskiego miliardera było sprowadzenie Claude’a Makelele z Realu Madryt. Zawodnik, który nie zawsze był doceniany w naszpikowanym wielkimi gwiazdami zespole Królewskich, szybko odnalazł się w zachodnim Londynie. Makelele z miejsca wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie The Blues i odgrywał w niebieskiej drużynie niezwykle istotną rolę. Był niekwestionowanym liderem środka pola i do perfekcji opanował sztukę odbierania piłki rywalom. Jego styl można streścić w określeniu: minimum efektowności, ale maksimum efektywności. Francuz nie strzelał bramek, nie notował asyst i nie przeprowadzał akcji chwytających kibiców za serce, ale pomimo tego był nieodzowny na Stamford Bridge. To właśnie on sprawił, że gra przeciwko ówczesnej Chelsea była istną męczarnią dla przeciwników. Podczas gdy Frank Lampard, Arjen Robben czy Joe Cole atakowali bramkę rywala, Makelele zawsze ubezpieczał tyły i był gotów do przerwania każdej akcji oponentów. Francuski pomocnik spędził na Stamford Bridge pięć lat i chociaż jego tytaniczna praca w środku pola nie była dostrzegana przez wszystkich, to bez niego z pewnością nie byłoby wielu sukcesów drużyny.

Podczas letniego okna transferowego w 2005 roku, Jose Mourinho sięgnął po jeszcze jednego
defensywnego pomocnika z Francji. Był to 20-letni wówczas Lassana Diarra z Le Havre. Nowy zawodnik był niewątpliwie bardzo utalentowany i udało mu się nawet zdobyć nagrodę dla najlepszego młodego gracza drużyny, ale na Stamford Bridge nie zagrzał zbyt długo miejsca. W 2007 roku Diarra odszedł do Arsenalu. Co ciekawe, parę lat później udało mu się przebić do podstawowego składu Realu Madryt. W tym samym oknie transferowym do Chelsea trafił kolejny utalentowany Francuz. Był to Gael Kakuta, który rok później został włączony do pierwszej drużyny The Blues. Kakuta oficjalnie zawodnikiem londyńczyków był do 2015 roku, gdy zdecydował się na transfer do Sevilli. Nim do tego doszło, zaliczył szereg wypożyczeń do różnorodnych klubów. Jego bilans na Stamford Bridge nie był zbyt imponujący, gdyż zanotował jedynie 16 meczów, w których zaliczył jedną asystę. Z tym graczem wiąże się jednak pewna interesująca historia. W 2009 roku FIFA ukarała Chelsea zakazem transferowym, gdyż w opinii włodarzy światowej federacji piłkarskiej, londyński klub dopuścił się naruszenia przepisów, podczas przeprowadzania transferu Kakuty. Londyńczycy odwołali się od tej decyzji i ostatecznie nie doszło do nałożenia kary.

Także w 2007 roku na przenosiny do Chelsea zdecydował się Florent Malouda. Warto wspomnieć, iż ten wicemistrz świata z 2006 roku był wówczas najlepszym zawodnikiem francuskiej Ligue 1. Początki przygody Maloudy w zachodnim Londynie nie należały do najlepszych. Francuski skrzydłowy zdobył co prawda parę bramek, ale generalnie rzecz biorąc grał raczej poniżej oczekiwań. Reprezentant Trójkolorowych potrzebował po prostu trochę czasu, bo okazało się, że wraz z upływem miesięcy grał coraz lepiej. Na wysoki poziom wskoczył dopiero wiosną 2009 roku, gdy stery w zespole tymczasowo objął Guus Hiddinka. Prawdziwa eksplozja możliwości Maloudy nastąpiła jednak wraz z przybyciem do zespołu Carlo Ancelottiego. Pod wodzą włoskiego szkoleniowca francuski pomocnik osiągnął szczyt swoich możliwości. Był bardzo wszechstronny, rozgrywał piłkę, strzelał bramki i asystował. Spisywał się dobrze zarówno w środku pomocy, na skrzydle oraz w ataku. Był bardzo ważnym ogniwem drużyny, która w 2010 roku zdobyła mistrzostwo Anglii. Niestety, piękna era Maloudy skończyła się w 2011 roku, wraz z odejściem trenera Ancelottiego. W kolejnych miesiącach Francuz odgrywał coraz mniejszą rolę w drużynie. Ostatecznie skończyło się na konflikcie z władzami klubu oraz na zesłaniem do drużyny rezerw. Nieprzyjemne przepychanki trwały aż do odejścia zawodnika w 2013 roku.

W styczniu 2008 roku na Stamford Bridge zawitał kolejny zawodnik z Francji. Ponieważ w tym czasie odbywał się Puchar Narodów Afryki, włodarze The Blues potrzebowali kogoś, kto mógłby zastąpić Didiera Drogbę w roli snajpera. Wybór padł na Nicolasa Anelkę, występującego wówczas w Boltonie. Gra w barwach Chelsea to bardzo ważny przystanek w karierze tego nietuzinkowego gracza. Anelka przez wiele lat miał opinię bardzo dobrego, aczkolwiek wyjątkowo krnąbrnego i łatwo popadającego w konflikty zawodnika. Zanim dołączył do The Blues, występował w wielu znanych zespołach. Wymienić można Real Madryt, Liverpool FC czy Paris Saint-Germain. Niestety, w żadnej z tych drużyn Francuz nie był w stanie potwierdzić swoich wybitnych umiejętności. Stało się to dopiero w zachodnim Londynie. Początki Anelki nie były łatwe, bo był tylko rezerwowym, a co gorsza zmarnował decydującą „jedenastkę” w serii rzutów karnych w finale Ligi Mistrzów w 2008 roku. Sezon 2008/09 był już jednak popisem francuskiego napastnika, a potwierdzeniem jego klasy była korona króla strzelców Premier League. Najpierw grał jako jedyny wysunięty napastnik, ale z czasem zaczął występować u boku Didiera Drogby. Właśnie ci dwaj zawodnicy stworzyli niezwykle skuteczny duet napastników, który poprowadził Chelsea do mistrzostwa Anglii w 2010 roku. Anelka był bardzo szybki i silny, strzelał bramki, ale potrafił też pracować dla zespołu i co najważniejsze, świetnie rozumiał się z Drogbą. Krótko mówiąc, na Stamford Bridge Francuz odnalazł w końcu swoje miejsce. To właśnie tutaj z niespełnionego i trudnego zawodnika stał się piłkarzem światowej klasy. Anelka występował w Chelsea przez cztery lata, w 2012 roku odszedł do chińskiego Shanghai Shenhua.

W roku 2014 do Chelsea trafiło dwóch kolejnych francuskich zawodników. Byli to Kurt Zouma i Loic Remy. Zouma, niezwykle utalentowany obrońca z AS Saint-Etienne, dosyć szybko potwierdził swój wielki potencjał. W mistrzowskim sezonie 2014/15 rozegrał co prawda raptem parę spotkań, ale już w kolejnej kampanii przebojem wdarł się do podstawowej jedenastki. Być może do dnia dzisiejszego byłby jednym z podstawowych obrońców The Blues, ale jego przygodę w niebieskich barwach skomplikowała poważna kontuzja. W lutym 2016 roku Kurt zerwał więzadła krzyżowe, podczas meczu z Manchesterem United. Kiedy wreszcie wrócił do gry, rozegrał kilka meczów, przy okazji kolejnej mistrzowskiej kampanii. Nie zdołał jednak na stałe przekonać do siebie trenera Antonio Conte i latem ubiegłego roku zdecydował się na zmianę otoczenia. Obecnie Zouma przebywa na wypożyczeniu w Stoke City, gdzie gra regularnie i zbiera dobre oceny za swoje występy. Loic Remy w swoim pierwszym sezonie dobrze wywiązywał się z roli zmiennika Diego Costy, ale później było już coraz gorzej. Kolejne rozgrywki były nieudane dla całej drużyny, jak i dla francuskiego napastnika, który rzadko wstawał z ławki rezerwowych. Potem był jeszcze rozczarowujący pobyt na wypożyczeniu w Crystal Palace, aż w końcu parę miesięcy temu francuski napastnik odszedł do hiszpańskiego Las Palmas. Obecnie Remy broni barw hiszpańskiego Getafe CF.

Rok 2016 przyniósł nam sensacyjne mistrzostwo Anglii dla drużyny Leicester City. Jednym z architektów tego niebywałego sukcesu był N’Golo Kante. Właśnie ten zawodnik był kolejnym Francuzem, który pojawił się na Stamford Bridge. Kante, występujący na pozycji defensywnego pomocnika, błyskawicznie stał się jednym z filarów drużyny Antonio Conte. Jego skuteczność w odbiorze piłki jest na tyle słynna, że stała się nawet przedmiotem internetowych memów. Francuz jest bezlitosny dla rywali w przerywaniu akcji, ale czasem potrafi zachwycić ofensywną akcją. Miało to miejsce chociażby jesienią 2016 roku podczas meczu z Manchesterem United, gdy N’Golo zakręcił obrońcami rywala i zdobył bramkę. Warto podkreślić że, jest to niezwykle skromny człowiek. Nie chwali się nowymi fryzurami w mediach społecznościowych, nie dzieli się pikantnymi szczegółami ze swojego życia prywatnego, a na treningi jeździ samochodem marki Mini, czyli pojazdem, jakim porusza się wielu zwykłych śmiertelników. Nieśmiały i skromny pomocnik Chelsea sprawia wręcz wrażenie zakłopotanego całym szumem jaki w ostatnich latach pojawił się wokół jego osoby. Było to widać nawet wówczas, gdy w ubiegłym sezonie odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika Premier League.

Żeby tradycjom stało się zadość, minionego lata szeregi The Blues zasilił kolejny zawodnik znad Sekwany. Tym razem nadszedł czas na Tiemoue Bakayoko. Ten 23-letni pomocnik przybył do Chelsea z AS Monaco. Przed pojawieniem się w Londynie, Bakayoko miał opinię niezwykle utalentowanego piłkarza. Jego początki na Stamford Bridge były bardzo obiecujące. Tiemoue imponował siłą i szybkością, wydawało się, że bardzo szybko wypełni lukę po Nemanji Maticiu i że będzie idealnym partnerem w środku pola dla N’Golo Kante. Niestety, po kilku dobrych meczach nastał słabszy okres dla 23-letniego zawodnika. W ostatnich meczach Bakayoko rozczarowywał swoją postawą, ale miejmy nadzieję na to, że jeszcze wróci do formy z początków sezonu.

Wreszcie podczas poprzedniego okna transferowego na Stamford Bridge pojawił się jeszcze jeden reprezentant Trójkolorowych. Był to oczywiście Olivier Giroud, który po ponad pięciu latach zmienił Arsenal na Chelsea. Francuski napastnik był sprowadzany raczej jako zmiennik dla Alvaro Moraty, ale mimo tego zdołał zanotować bardzo dobry start w nowej drużynie. W czterech meczach dla The Blues zdobył bramkę i zanotował trzy asysty.

Nie ulega wątpliwości, iż francuscy piłkarze odegrali istotną rolę w dziejach drużyny ze Stamford Bridge. Trójkolorowi przez lata odznaczali się swoją obecnością we wszystkich sektorach boiska. Tacy gracze jak Leboeuf, Gallas czy Desailly bronili dostępu do bramki. Makelele odpowiadał za przerywanie akcji rywali. Malouda i Petit kreowali grę, a Remy i Anelka strzelali gole. W bieżącym sezonie w kadrze Chelsea jest trzech francuskich zawodników, a ich wpływ na grę zespołu jest widoczny. Niewykluczone też, że ostatniego słowa w niebieskich barwach nie powiedział jeszcze Kurt Zouma. Wygląda zatem na to, że francuscy piłkarze w dalszym ciągu będą wywierać istotny wpływ na losy The Blues.
źródło: własne
klubMPbramki
1Liverpool51511-2
2Man City51314-3
3Chelsea41210-3
4Watford51210-5
5Bournemouth51010-7
6Tottenham5910-6
7Man Utd598-8
ZawodnikBA
1Eden Hazard52
2Pedro Rodriguez30
3Willian21
4Marcos Alonso12
5N'Golo Kante10
6Alvaro Morata10
7Jorginho10
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
West Ham
:
Chelsea
West Ham - Chelsea
23.09.2018, 14:30
London Stadium (London)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Chelsea
2:0
Bournemouth
Chelsea - Bournemouth
Pedro 72`
E. Hazard 85`
1.09.2018, 16:00
Stamford Bridge (London)
Panel kibica
osób online
17168
aktywnych
uzytkowników
29221
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Jaki scenariusz będzie najkorzystniejszy dla Marcina Bułki w nadchodzącym sezonie?
Wypożyczenie i regularna gra w Championship35%
Wypożyczenie i regularna gra w Premier League20%
Pozostanie w Chelsea i pełnienie roli trzeciego lub czwartego bramkarza5%
Dalszy rozwój w drużynach młodzieżowych Chelsea40%
20 odpowiedzi