Starcia tytanów w XXI wieku, czyli historia potyczek Chelsea z Barceloną

20.02.2018, 18:03 Marinero
Obok takich rywalizacji nie sposób przejść obojętnie. Dwie potęgi futbolowe, których mecze pomiędzy nimi pamięta się latami. Przed tymi widowiskami, Chelsea nie myśli o Premier League, a Barcelona odcina się od La Liga. Klasyka gatunku Ligi Mistrzów. Dość wprowadzania, bo nie potrzeba do takich retrospekcji zachęcać. Robimy szybki przegląd meczów na Stamford Bridge i Camp Nou pomiędzy Chelsea a Barceloną w XXI wieku.

Sezon 2004/2005 1/8 finału Ligi Mistrzów
Barcelona 2-1 Chelsea
Chelsea 4-2 Barcelona


Stary herb Chelsea, Belletti jeszcze w Barcelonie, polot i początki tiki-taki Barcelony kontra żelazna defensywa i skuteczność w ataku Chelsea. Liczba akcji pozwala na skróty trwające 1/10 całego meczu. Pierwszą bramkę dla Chelsea strzelił…Juliano Belletti, ale spokojnie, nie pomyliłem się. On grał wtedy jeszcze dla Barcelony, po prostu strzelił swojaka i to wcale nie byle jakiego. Być może pomyślał, że aż szkoda zmarnować takie podanie Damiena Duffa. W drugiej połowie wystarczyło 6 minut nieuwagi piłkarzy Chelsea, by Barcelona wyszła na prowadzenie po bramkach Maxi Lopeza i Samuela Eto’o. Chociaż, czy można to nazwać nieuwagą, czy może raczej po prostu osiągnięcia maksymalnego zgrania i geniuszu piłkarzy Barcelony. Na pewno też nie pomogła druga żółta kartka jaką obejrzał Didier Drogba 11 minut przed pierwszą bramką dla Blaugrany. Po tym osłabieniu, atakowała już tylko ekipa gospodarzy.



W drugim meczu, który sędziował sam Pierre Luigi Colina, z kolei w pierwszej połowie wyjaśniło się niemal wszystko. Chelsea wzięła rewanż na Barcelonie. Trzy szybkie ciosy i po 19 minutach było już 3:0 dla The Blues. Upokorzenie Barcy wisiało w powietrzu, ale piłkarze trenowani przez Franka Riijkarda podnieśli się i zdołali do przerwy doprowadzić do wyniku 3:2. Jedna z tych dwóch bramek Ronaldinho zasługuje na wyróżnienie, bowiem strzelił on ze stojącej piłki podczas gry, wcześniej balansując ciałem i zwodząc tym samym Ricardo Carvalho. Petr Cech mógł tylko zwodzić piłkę wzrokiem. W drugiej części spotkania Barcelona dążyła do remisu, ale decydujący cios zadał John Terry pięknym uderzeniem głową. Awans do ćwierćfinału uzyskała Chelsea.



Sezon 2005/2006 1/8 finału Ligi Mistrzów
Chelsea 1:2 Barcelona
Barcelona 1:1 Chelsea


Lampard, Robben, Crespo vs Messi, Eto’o i Ronaldinho w jednym meczu? Niemożliwe, pomyślą Ci młodsi. Trzeba zatem tą młodzież wyprowadzić z błędu, bowiem taki mecz się zdarzył i to nie był mecz typu All stars vs All stars. Belletti tym razem już po naszej stronie. Na dosyć kiepskiej murawie, jaka była wtedy na Stamford Bridge trzeba przyznać, obie ekipy rozegrały arcy-emocjonujący mecz (co stanie się później normą). Poświęcenie obydwu drużyn godne podziwu, tempo akcji zawrotne, akcja za akcję. Walka, czasem nawet bezpardonowa, za co wyleciał Assiel Del Horno i od 37 minuty graliśmy w 10 zawodników. Bramki zaczęły się w drugiej połowie. Były czerwone kartki rok wcześniej to i teraz też się nie obyło, ale to samo można powiedzieć o golach samobójczych. W pierwszym meczu było ich aż dwa. Pierwszego samobója podarował Thiago Motta, natomiast Petra Cecha pokonał jego kapitan, John Terry. Na 1:2 strzałem głową zdobył gola Samuel Eto’o.



Rewanż na Camp Nou zapowiadał się bardzo ciężko i tak też było w rzeczywistości. Troszeczkę różniący się mecz od dotychczasowych. Oczywiście było dużo niekonwencjonalnych, efektownych zagrań, dalej nikt nie odstawiał nogi, ale obydwie drużyny, a zwłaszcza Barcelona, bardziej skupiła się, by bramki nie stracić, co wydawało się słuszne po zwycięstwie na wyjeździe. Po kontuzji i zejściu Lionela Messiego, pojawiła się nadzieja, że chociaż obronie Chelsea będzie lżej, no ale skoro wchodzi jako zmiennik Henrik Larsson to o tym nie może być mowy. Geniusz Ronaldinho objawił się po raz kolejny w starciach z Chelsea w 78 minucie, kiedy to wbiegł z piłką bezkarnie między 3 obrońców i z łatwością pokonał także Petra Cecha. The Blues odpowiedzieli golem z rzutu karnego autorstwa Franka Lamparda, ale remis 1:1 to było za mało, by tym razem pokonać hiszpańskiego giganta.



Sezon 2006/2007 Faza grupowa Ligi Mistrzów
Chelsea 1:0 Barcelona
Barcelona 2:2 Chelsea


Nie minął nawet rok od zmagań w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, a już w następnej edycji los skrzyżował drogi obydwu drużyn w fazie grupowej. Pierwsza połowa pierwszego meczu przyniosła „tylko” kilka ciekawszych sytuacji, a druga była o tyle ciekawsza, że już na jej początku gola strzelił Didier Drogba. Zrobił to w swoim stylu strzelając z tzw. półobrotu. Dobry mecz na bramce zagrał trzeci bramkarz Chelsea Hilario, który niespodziewanie wskoczył na miejsce kontuzjowanych Cecha i Cudiciniego. Jako ciekawostkę podam, że to teraz Barcelona miała w swoich szeregach byłego gracza Chelsea, a był nim Eidur Gudjohnsen.



13 dni później rewanż na Camp Nou, gdzie po raz kolejny bronić dostępu do bramki musiał Henrique Hilario. Był to mecz o pierwsze miejsce w grupie, z tym, że Chelsea wystarczył remis, a Barcelona musiała to spotkanie wygrać i chciała to spotkanie wygrać. Już w 3 minucie prowadzenie dla Dumy Katalonii dał Deco idealnie wymierzonym strzałem między blokującymi zawodnikami rywala i poza zasięgiem bramkarza. Gra potem się zaostrzyła, zwłaszcza w końcówce I połowy, kiedy w krótkim czasie zostało pokazanych 5 żółtych kartek. Drugą część spotkania Chelsea zaczęła od akcji, po której powinien paść gol. Doskonałego podania Lamparda nie wykorzystał Robben i przestrzelił. To, co zrobił Frank Lampard kilka minut później, jest majstersztykiem. Najpierw co prawda nie przyjął zbyt czysto „świecy” od Claude Makelele, ale gdy już opanował piłkę przy końcowej linii boiska, około 10-12 metra od bramki, swoim spojrzeniem zamarkował chęć podania, a wykonał podcinkę, która przelobowała Valdesa i niemal z zerowego kąta wpadła do siatki. Bramka stadiony świata! Po 6 minutach od tej bramki, ponownie na prowadzenie Blaugranę wyprowadził ten, który strzelał niegdyś przeciwko Barcelonie, czyli Eidur Gudjohnsen. W ostatniej minucie do remisu, który dawał awans z grupy z 1 miejsca, doprowadził Didier Drogba po mądrym podaniu Johna Terry’ego. Napastnik przyjęciem minął Marqueza, potem strzela pod nogami Victora Valdesa i tym samym umieszcza piłkę w siatce. Spotkanie to sędziował Włoch Stefano Farina, który zmarł nagle w maju 2017 r.



Sezon 2008/2009 Półfinał Ligi Mistrzów
Barcelona 0:0 Chelsea
Chelsea 1:1 Barcelona


Pierwszy mecz walki o finał Ligi Mistrzów nie zapowiadał się jako bezbramkowy remis tym bardziej, że już od pierwszych minut obie drużyny dokonywały prawdziwej wymiany ciosów. Wyrównana, zacięta walka trwała aż do końca spotkania. Balans pomiędzy obroną, a atakiem u obydwu zespołów nie pozwolił na otworzenie wyniku. Remis 0:0 nie hańbił Chelsea, ale to Barcelonie dawał więcej możliwości awansu. Chociaż mało o tym meczu piszę, to zobaczycie, że w skrócie jest co oglądać.



Rewanż to bez mała najbardziej kontrowersyjny mecz jaki wielu ludzi oglądało w swoim życiu. Saga z sędzią Ovrebo i jego oczywistymi błędami trwała długo i wraca, kiedy Chelsea i Barcelona mają grać ze sobą. Pastwienie się nad tym arbitrem daruję, bo wolę skrócić mecz w sposób, jaki piłka nożna na to zasługuje. Ten mecz pomimo negatywnych wydarzeń i sędziego jako główny, czarny charakter, miał też w sobie kawał dobrego futbolu. Fantastyczne uderzenie Michaela Essiena w 9 minucie z piłki sytuacyjnej, gdzie ta jeszcze odbija się od poprzeczki i wpada do bramki wprawiło Stamford Bridge w ekstazę. Przez następne kilkanaście minut Chelsea miała okazje ku temu, by podwyższyć swoje prowadzenie. Barcelona nie miała za dużo do powiedzenia w pierwszej części spotkania. Jakby tego było mało dla Blaugrany, w 66 minucie czerwoną kartkę dostał Eric Abidal. W doliczonym czasie gry jedna z ostatnich szans dla podopiecznych Guardioli, by wyrwać awans poprzez remis. Podanie Messiego, który zauważył niepilnowanego Iniestę, ten z pierwszej piłki strzela i zdobywa podobną bramkę, którą zdobył Essien. Stadion zamarł, a Barcelona przechodziła na tamtą chwilę do finału. Nawet po utracie gola w doliczonym czasie, Chelsea się nie poddała i miała kolejną dogodną akcję, zatrzymaną nieprzepisowo przez piłkarza rywali. Sędzia będąc bardzo blisko sytuacji i mając klarowną perspektywę całej akcji, nie podyktował przewinienia. Cóż, miałem o nim nie wspominać, ale to i tak jest mało, porównując do tego, ilu błędów dopuścił się arbiter tamtego spotkania. Barcelona zremisowała, Chelsea odpadła, a niesmak pozostał.



Sezon 2011/2012 Półfinał Ligi Mistrzów
Chelsea 1:0 Barcelona
Barcelona 2:2 Chelsea

Chelsea w swoim nienajlepszym sezonie w lidze, pożegnała się z Andre Villasem-Boasem i dała piłkarzy pod opiekę jego asystentowi, Roberto Di Matteo. Barcelona jako faworyt tego dwumeczu, w wyśmienitej formie, prowadzona przez Pepa Guardiolę, który co sezon zgarniał dla Blaugrany kilka trofeów, między innymi Ligę Mistrzów sezon wcześniej. Na Stamford Bridge więc pachniało lekkim pogromem, albo po prostu wygraną przyjezdnych. W takiej sytuacji nic dziwnego, że Chelsea nie pchała się do ataku za wszelką cenę i jedynie osamotniony Diider Drogba próbował coś zdziałać. Zaraz po ataku gospodarzy, szły bardzo groźne zwielokrotnione ataki Barcelony, z czego jeden Alexisa Sancheza już na początku mógł się zakończyć golem, ale lobowanie Petra Cecha zatrzymało się na poprzeczce. Poświęcenie w obronie piłkarzy Chelsea sięgało 200%, ktoś wyliczył, że Drogba w sumie leżał na boisku 7-8 minut, bo przy każdym kontakcie starał się wywalczyć faul. Sama statystyka strzałów mówi wiele: 4 do 24 dla Barcelony. Jednak ta jedna, jedyna bramka w tym meczu wśród nawałnicy hiszpańskiej drużyny, padła po stronie naszego zespołu. Frank Lampard zagrywa na lewe skrzydło, gdzie rajd urządzał Ramires. Gdy ten w końcu wbiegł w pole karne, podaje już niemal tracąc równowagę do nadbiegającego Drogby, a ten wykorzystuje to i strzela gola. Cała druga połowa to walenie głową w mur Messiego, Fabregasa, Alvesa, Sancheza i spółki. Nie udało się jednak wziąć szturmem Stamford Bridge, nie udało się wywieźć nawet remisu, dlatego duże nadzieje robili sobie wszyscy fani Chelsea po tym spotkaniu. Na Camp Nou wszystko się może zdarzyć.



Drugi mecz to już klasyczna bitwa na linii Londyn – Barcelona. Było wszystko: bramki, żółte i czerwone kartki, kontuzje, zmarnowany rzut karny no i był rollercoaster jeśli chodzi o wynik. Nie mogło być inaczej na Camp Nou na początku meczu niż natarcie Dumy Katalonii. W pierwszej groźnej akcji, Messi był bliski gola, ale jednak trafia w boczną siatkę. Kilka minut później wymuszona zmiana i za kontuzjowanego Gary’ego Cahilla wchodzi Jose Bosingwa. Do przerwy Barcelona prowadziła 2:0 po trafieniach Sergio Busquetsa i Andresa Iniesty. Dwie minuty po stracie pierwszej bramki, straciliśmy także kapitana, gdyż czerwoną kartkę za uderzenie kolanem w Alexisa Sancheza obejrzał John Terry. Grobowe nastroje panowały wśród wielbicieli The Blues. Grają w osłabieniu i przegrywają już dwiema bramkami, co na tamtą chwilę eliminowało Chelsea. W doliczonym czasie I połowy, Lampard tak jak w pierwszym meczu, tak i teraz wypatrzył Ramiresa, podał mu, a ten teraz nie asystując, ale strzelając piękną bramkę, pozwolił odżyć nadziejom. Idealny lob, który upokorzył Valdesa, a to zagranie upokorzyło obronę Blaugrany. W tej chwili, awansowała Chelsea więc cofnęła się do obrony pamiętając o grze w osłabieniu. Emocje się nie kończyły, bo faul Drogby na Fabregasie i w efekcie rzut karny miał chęć wykorzystać sam Leo Messi. Trafił w poprzeczkę. W 80 minucie zmęczony Didier Drogba schodzi, a w jego miejsce wybiega Fernando Torres. Wtedy jeszcze nie wiedział, że za 12 minut stanie się bohaterem meczu. Im bliżej końca spotkania tym bardziej Barcelona wściekle atakowała, a gdy słynne wybicie w dal do Torresa przez Jose Bosingwe dało kontrę dla Chelsea i okazję sam na sam El Nino z Victorem Valdesem. Górą okazał się napastnik i wynik 2:2 w 92 minucie definitywnie przekreślał szansę Barcelony na awans do finału. Każdy związany w jakimkolwiek stopniu z Chelsea był w siódmym niebie!



Bilans meczów Chelsea z Barceloną w XXI w.
Zwycięstwa Chelsea: 3
Remisy: 5
Zwycięstwa Barcelony: 2
Bilans bramek: 14:12 dla Chelsea

źródło: własne, transfermarkt.pl, youtube.com
klubMPbramki
1Liverpool92316-3
2Man City82021-3
3Chelsea81816-6
4Tottenham81815-7
5Bournemouth91716-12
6Arsenal71516-8
7Everton91515-12
ZawodnikBA
1Eden Hazard83
2Pedro Rodriguez30
3Alvaro Morata30
4Willian23
5Ross Barkley22
6Marcos Alonso12
7N'Golo Kante10
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Brak meczu!
Poprzedni mecz
Chelsea
2:2
Man Utd
Chelsea - Man Utd
A. Rudiger 21`
R. Barkley 96`
A. Martial 55`
A. Martial 73`
20.10.2018, 13:30
Stamford Bridge (London)
Panel kibica
osób online
17173
aktywnych
uzytkowników
29431
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Jaki scenariusz będzie najkorzystniejszy dla Marcina Bułki w nadchodzącym sezonie?
Wypożyczenie i regularna gra w Championship40,91%
Wypożyczenie i regularna gra w Premier League18,18%
Pozostanie w Chelsea i pełnienie roli trzeciego lub czwartego bramkarza4,55%
Dalszy rozwój w drużynach młodzieżowych Chelsea36,36%
22 odpowiedzi