[NzP]: Gdy odchodzi lider...

04.02.2018, 16:57 Bryan
Fakt, iż nazwisko Edena Hazarda bardzo często wymieniane jest w kontekście potencjalnego transferu, nie jest niczym nadzwyczajnym. Wielcy piłkarze nieustannie łączeni są z przenosinami do wielkich drużyn, a belgijski skrzydłowy bez wątpienia wielkim zawodnikiem jest, nawet jeśli przyjmiemy miarę obowiązującą tylko w realiach Wysp Brytyjskich. Rzecz w tym, że teraz takie spekulacje nabierają nieco poważniejszego wymiaru. Na chwilę obecną odejście Hazarda z Chelsea wydaje się być nieco bardziej prawdopodobne, niż byłoby to dwa albo trzy lata temu. Dla wielu fanów The Blues realizacja takiego scenariusza stanowiłaby zapewne spełnienie najgorszych koszmarów. Pytanie tylko, czy słusznie…

Plotki transferowe z udziałem Edena Hazarda należy traktować poważnie z kilku powodów. Przede wszystkim, sam zainteresowany wielokrotnie mówił o tym, że chętnie podjąłby współpracę z Zinedine’m Zidane’m, czyli trenerem Realu Madryt. Drużyna ze stolicy Hiszpanii zresztą od lat obserwuje Belga, a wobec jej obecnego kryzysu, rewolucja kadrowa na Santiago Bernabeu jest bardzo prawdopodobna i to właśnie Hazard mógłby zostać jej nowym liderem. Parę tygodni temu belgijski skrzydłowy chwalił także FC Barcelonę, stwierdzając przy tym, że nie ma obecnie lepszego teamu od Katalończyków. Natomiast tydzień temu jak grom z jasnego nieba gruchnęła wieść o tym, że Manchester City także bardzo chciałby mieć Edena, a Paris Saint-Germain też kiedyś zdradzało zainteresowanie zawodnikiem Chelsea. Wreszcie pozostaje fakt, że Belg skończył właśnie 27 lat, a zatem wszedł już w fazę swoich szczytowych możliwości. Może to być zatem ostatni lub przedostatni dzwonek na to, by jeszcze spróbować czegoś nowego na najwyższym piłkarskim poziomie. Wiadomo przy tym powszechnie, że grając w barwach hiszpańskich gigantów łatwiej jest myśleć o zdobywaniu Złotych Piłek lub pucharu Ligi Mistrzów. Od wielu lat po najwyższe laury częściej sięgają gwiazdy La Liga, niż ich konkurenci z Premier League…

Biorąc pod uwagę powyższe fakty należy stwierdzić, że trzeba liczyć się z odejściem Edena Hazarda z Chelsea. Strata Belga na pewno nie byłaby miłym wydarzeniem, mając na uwadze to, ile ten zawodnik znaczy dla The Blues i jaki był jego wkład w sukcesy z ostatnich lat. Czy jednak odejście Hazarda musiałoby oznaczać katastrofę dla Chelsea? Zapewne wielu fanów jest tego właśnie zdania, ale ja tak nie uważam. Dlaczego? Zapraszam do lektury.

Kiedy z drużyny X odejdzie zawodnik Y, czyli jej dotychczasowy lider, włodarze X mają do wyboru trzy opcje. Mogą sprowadzić gracza Z, którego podstawowym zadaniem będzie zastąpienie odchodzącego Y. Ci sami włodarze mogą także sprowadzić kilku graczy, których rolą będzie nie tyle zastąpienie samego Y, ile raczej zmiana oblicza drużyny. Wreszcie nasi nieszczęśni działacze mogą wybrnąć z tej sytuacji jeszcze inaczej, czyli po prostu nie robić nic. Mam tutaj na myśli brak ruchów transferowych albo dokonywanie transakcji zupełnie nie związanych z kwestią odejścia piłkarza Y. Nie inaczej byłoby zatem w przypadku działaczy Chelsea, gdyby przyszło im się zmierzyć z odejściem Edena Hazarda. Włodarze The Blues wybraliby wówczas jedną z powyższych dróg. Jaki byłby tego efekt?

Przewidywanie przyszłości jest oczywiście mało poważnym zajęciem (o czym sam zresztą wielokrotnie się przekonałem na własnej skórze), ale przy rozważaniu danej kwestii warto jest spojrzeć wstecz, by przeanalizować podobne przypadki. Nie raz i nie dwa zdarzało się już przecież, że kluby musiały radzić sobie z odejściem swoich największych gwiazd. Przypomnijmy sobie zatem, jak bywało w poprzednich latach i jakie były rezultaty działań klubów, które ze wszystkich sił starały się zastępować odchodzące gwiazdy.

Najpierw spójrzmy na najprostszą i najbardziej logiczną drogę, czyli zastąpienie gracza X graczem Y. Takie działanie może zakończyć się pełnym sukcesem. W 2007 roku szeregi Atletico Madryt opuścił Fernando Torres. Fani madryckiego zespołu mogli być załamani odejściem ich ulubieńca, którzy mimo młodego wieku stał się symbolem drużyny, ale rozpacz z pewnością nie trwała długo, gdyż skutecznością wykazał się następca Hiszpana, czyli Diego Forlan. Urugwajski snajper przebił swojego poprzednika, gdyż w 2009 roku w barwach Atletico zdobył koronę króla strzelców La Liga, czyli dokonał czegoś, czego Torres nigdy nie zrobił. Co więcej, to właśnie z Forlanem w składzie Atletico zdobyło europejskie trofeum, czyli Ligę Europy. Miało to miejsce w 2010 roku, a zwycięską bramkę w finale zdobył właśnie Diego Forlan. Po pewnym czasie na Vicente Calderón rolę wiodącego snajpera kosztem Forlana zaczął odgrywać Sergio Aguero, ale z odejściem Argentyńczyka włodarze tej drużyny także świetnie sobie poradzili. Miejsce Aguero w 2011 roku zajął Radamel Falcao i był to kolejny transferowy strzał w dziesiątkę, gdyż Kolumbijczyk trafiał do siatki regularnie, a jego bramki także zapewniały trofea. Cudowne dziecko Madrytu, czyli Fernando Torres, zrobił furorę w Liverpoolu, ale po pewnym czasie zdecydował się na transfer do Chelsea. Kibice The Reds mogli wówczas podzielać obawy fanów Atletico sprzed paru lat, ale oni także otrzymali w zamian równie skutecznego napastnika. Chodzi oczywiście o Luisa Suareza. Urugwajczyk także dokonał tego, co wcześniej nie udało się Torresowi, czyli zdobył koronę króla strzelców w Premier League. Zastąpienie jednego zawodnika innym nie zawsze kończy się jednak sukcesem. Takiemu zadaniu w 2006 roku nie podołał Ricardo Oliveira, gdy przyszło mu zagrać w miejscu Andrija Szewczenki. Ten brazylijski napastnik strzelał sporo bramek w barwach Realu Betis, ale nie był w stanie regularnie robić tego w AC Milanie i nie potrafił zastąpić Ukraińca, który przeszedł do Chelsea. W 2014 roku Borussia Dortmund sprowadziła Ciro Immobile, gdyż jej szeregi opuścił Robert Lewandowski. Zastąpienie reprezentanta Polski okazało się być jednak zadaniem zdecydowanie powyżej możliwości włoskiego napastnika. Kiedy w 2008 roku Tottenham stracił Dimitara Berbatova, włodarze Spurs sięgnęli po Romana Pawluczenko. Realia Premier League okazały się być jednak zbyt wymagające dla Rosjanina, który był gwiazdą mistrzostw Europy w 2008 roku.

Zdarza się, że odejście dotychczasowego lidera uruchamia istną lawinę transferową i w klubie pojawia się nie jeden, ale kilku nowych zawodników. Interesująca w tym kontekście była historia Interu Mediolan, która wydarzyła się latem 2009 roku. Właśnie wtedy szeregi Nerazzurri opuścił Zlatan Ibrahimović. Szwedzki napastnik przez trzy lata był liderem drużyny, która wówczas rządziła we Włoszech. Zlatan przeszedł do FC Barcelony, a do Mediolanu trafiło wówczas kilku wartościowych graczy. Byli to: Samuel Eto’o, który stanowił część rozliczenia za Szweda, Diego Milito, Wesley Sneijder, Thiago Motta oraz Lucio. Jak się okazało, byli to zawodnicy idealnie pasujący do taktyki stosowanej przez ówczesnego trenera Internazionale, czyli samego Jose Mourinho. Wysoki, silny napastnik, czyli Milito, pracowity defensywny pomocnik w osobie Thiago Motty i wreszcie genialny rozgrywający Wesley Sneijder, umożliwili portugalskiemu trenerowi skonstruowanie istnego futbolowego monstrum. W sezonie 2009/10 drużyna z Mediolanu zdeklasowała całą Europę i zdobyła Ligę Mistrzów, chociaż przed startem sezonu nikt nie upatrywał w niej faworyta. Okazało się zatem, że lukę powstałą po odejściu Zlatana Ibrahimovicia udało się wypełnić z nawiązką. Podobnym tropem cztery lata później zdawał się podążać Tottenham. Latem 2013 roku z drużyny odszedł Gareth Bale. Walijczyk wybrał ofertę Realu Madryt, a na konto bankowe drużyny z White Hart Lane wpłynęło aż 100 milionów euro. Nic zatem dziwnego, że włodarze Tottenhamu rzucili się w wir zakupów. Do zespołu prowadzonego wówczas przez Andre Villas-Boasa trafili tacy zawodnicy jak Paulinho, Christian Eriksen, Erik Lamela i Roberto Soldado. Przyszłość Spurs rysowała się w bardzo jasnych barwach i wydawało się, że ta drużyna będzie mogła walczyć o coś więcej, niż tylko piąte miejsce, które udało się wywalczyć w minionym sezonie. Rzeczywistość okazała się brutalna. Tottenham grał poniżej rozbudzonych transferami oczekiwań, a Villas-Boas w grudniu 2013 roku stracił pracę. Ostatecznie Spurs zajęli szóste miejsce na koniec sezonu, a dorobek punktowy był skromniejszy niż rok wcześniej. W 2014 roku z odejściem lidera musiał uporać się Liverpool FC. Anfield Road opuścił wówczas wspomniany wcześniej Luis Suarez, którego skusiła oferta FC Barcelony. Włodarze The Reds poszli wówczas drogą, którą rok wcześniej wybrał Tottenham i… również nie wyszli na tym dobrze. Szeregi The Reds zasiliło wówczas grono solidnych graczy. Byli to: Dejan Lovren, Adam Lallana, Rickie Lambert, Emre Can, Divock Origi, Alberto Moreno i Mario Balotelli. Pozyskani zawodnicy nie wnieśli nowej jakości i Liverpool z sezonu 2014/15 był cieniem drużyny, która rok wcześniej do ostatniej kolejki biła się o mistrzostwo Anglii.

Dotarliśmy wreszcie do trzeciej drogi, czyli braku działania. Latem 2006 roku Ruud van Nistelrooy przeniósł się z Manchesteru United do Realu Madryt. Cała sytuacja była zaskakująca z wielu powodów. Przede wszystkim Manchester zainkasował za swojego zawodnika jedynie 15 milionów euro, co było sumą symboliczną za napastnika takiego kalibru. Dla porównania, w tym samym czasie Chelsea musiała zapłacić 43 miliony euro, by pozyskać Andrija Szewczenkę z AC Milanu. Jeszcze bardziej zaskakujący był fakt, iż włodarze Czerwonych Diabłów nie sprowadzili żadnego zawodnika w miejsce Van Nistelrooya. Wówczas taka decyzja wydawała się szaleństwem, ale po kilku miesiącach okazało się, że był to… strzał w dziesiątkę! Ciężar strzelania bramek wzięli wówczas na siebie Wayne Rooney i Cristiano Ronaldo. Zwłaszcza Portugalczyk zanotował świetny sezon, notując 17 bramek i 15 asyst. Efektem świetnej gry duetu Rooney & Ronaldo był także tytuł mistrzowski dla Manchesteru United. Śmiało można stwierdzić, że odejście Ruuda van Nistelrooya zaowocowało eksplozją możliwości młodszych graczy, którzy dotychczas nie byli w stanie w pełni wykorzystać swojego potencjału. Co ciekawe, ta sama metoda nie sprawdziła się na Old Trafford kilka lat później, gdy trzeba było zastąpić Cristiano Ronaldo właśnie. Portugalczyk, podobnie jak niegdyś Ruud van Nistelrooy, wybrał się do stolicy Hiszpanii. Jego miejsce lidera miał przejąć Wayne Rooney. Anglik co prawda regularnie zdobywał bramki, ale nie miał oparcia w reszcie drużyny i Manchester przestał być największą potęgą w Anglii i w Europie. Swoista bierność transferowa nie wyszła też na zdrowie Chelsea, gdy w 2012 roku wieloletnią przygodę z drużyną zakończył Didier Drogba. Na Stamford Bridge wciąż wówczas pokładano nadzieję w Fernando Torresie. Włodarze The Blues wierzyli, że Hiszpan będzie w stanie zastąpić legendarnego iworyjskiego napastnika. Niestety, El Nino nie był w stanie temu podołać. Szybko zwątpiono także w jego zmiennika, czyli Daniela Sturridge’a, którego zimą 2013 roku zastąpił Demba Ba. Jednak ani Torres, ani Ba, ani nawet Samuel Eto’o, który kilka miesięcy później nieoczekiwanie pojawił się na Stamford Bridge, nie byli w stanie zastąpić Didiera Drogby w roli snajpera Chelsea. Dokonał tego dopiero Diego Costa w 2014 roku.

Życie nie zawsze mieści się jednak w schematach i czasem okazuje się, że sprawy w istocie podążają czwartą drogą. Mowa tutaj o sytuacji, w której gracz Y, który miał zastąpić odchodzącą gwiazdę X, odnosi kontuzję i drużyna musi radzić sobie bez niego. Tak było w 2007 roku, kiedy z Arsenalu odszedł Thierry Henry, a włodarze Kanonierów zdecydowali się sięgnąć po Eduardo da Silvę. Ten Brazylijczyk z chorwackim paszportem zapowiadał się dobrze, ale na początku 2008 roku uległ poważnej kontuzji. Wobec tego rolę głównego snajpera przejął Emanuel Adebayor. Reprezentant Togo zdobył w tamtym sezonie aż 24 bramki w Premier League. Dzięki temu Kanonierzy nie odczuli ani straty Henry’ego, ani kontuzji Eduardo. Podobna sytuacja zdarzyła się niedawno w Napoli. W 2016 roku Gonzalo Higuain zdecydował się na przeprowadzkę do Juventusu. Jego miejsce w Neapolu miał zająć nikt inny jak tylko Arkadiusz Milik. Niestety, reprezentant Polski również doznał poważnej kontuzji i strzelaniem bramek musieli zająć się inni zawodnicy. Efektem tego było 28 trafień Driesa Mertensa w sezonie 2016/17. Belgijski napastnik Napoli zdobył tylko jedną bramkę mniej od Edina Dzeko z AS Romy, który wówczas zdobył koronę króla strzelców. Co więcej, chociaż w Neapolu nie ma już Higuaina, a Milik ma za sobą kolejną poważną kontuzję, drużyna Maurizio Sarriego wciąż jest na fali. Na chwilę obecną SSC Napoli jest liderem włoskiej Serie A i wygląda na to, że ma poważne szanse, by zdegradować panujący od lat we Włoszech Juventus.

Podobne doświadczenia ma FC Barcelona. Ubiegłego lata jej szeregi opuścił Neymar. Zastąpić Brazylijczyka miał niesamowicie utalentowany Ousmane Dembélé z Borussii Dortmund. Francuz we wrześniu ubiegłego roku doznał kontuzji, która na wiele tygodni wykluczyła go z gry. Gdy wreszcie wrócił na boisko, znów złapał uraz i ostatecznie w barwach Dumy Katalonii rozegrał zaledwie osiem spotkań. W takiej sytuacji można by mówić o niewypale transferowym, ponieważ 20-letni zaledwie gracz kosztował ponad sto milionów euro. Nie ma jednak sensu załamywać rąk, gdy w drużynie ma się takich graczy jak Leo Messi i Luis Suarez. Uraz Dembele sprawił jedynie, że trener Barcelony zmienił ustawienie na tradycyjne 4–4–2, a dwaj napastnicy z Ameryki Południowej czują się w nim jak ryby w wodzie. Messi zanotował już 20 trafień w lidze, a Suarez pokonał bramkarzy 16 razy. Krótko mówiąc, kontuzja Ousmane Dembélé w żaden sposób nie zaszkodziła Barcelonie, która znów jest niekwestionowanym liderem La Liga i zarazem jednym z największych faworytów do tryumfu w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.

Jaki wniosek można wysnuć po przeanalizowaniu powyższych historii? Posłużę się terminologią z zakresu polityki i stosunków międzynarodowych, aby wyjaśnić to w możliwie najbardziej przejrzysty sposób. Odejście Edena Hazarda z pewnością byłoby dla Chelsea wyzwaniem. Wyzwania powszechnie kojarzą się z czymś negatywnym, ale jest to błędna opinia. Wyzwanie to po prostu każda sytuacja, która jest nowa i z którą należy się zmierzyć. Jednak wyzwanie samo w sobie nie jest ani negatywne, ani pozytywne. Można powiedzieć, że wyzwania są „elektrycznie obojętne”. Tylko od nas samych i od naszego działania zależy, czy wyzwanie stanie się szansą, czyli czymś pozytywnym, czy też będzie dla nas zagrożeniem, czyli sytuacją negatywną.

Reasumując, tylko od działaczy Chelsea będzie zależało to, jak drużyna wyjdzie na ewentualnym odejściu belgijskiego skrzydłowego. Nawet zakładając, że Eden Hazard rzeczywiście opuściłby Chelsea, wcale nie musi to oznaczać katastrofy dla drużyny. Może być to wielka szansa, na rozpoczęcie nowego rozdziału w dziejach drużyny. Włodarze The Blues mogą przecież podążyć drogą Interu Mediolan z 2009 roku i po odejściu dotychczasowego lidera zbudować zupełnie nowy zespół, tak jak zrobili to Nerazzurri. Można także poradzić sobie z tym tak, jak Liverpool uporał się niegdyś z odejściem Fernando Torresa i w miejsce Belga sprowadzić równie wartościowego lub nawet lepszego zawodnika. Nawet jeśli trzecia droga, czyli oparcie na obecnej kadrze, wydaje się na chwilę obecną szaleństwem, to niekoniecznie musi się czymś takim okazać po pewnym czasie. Warto bowiem przypomnieć, że latem 2006 roku nie wszyscy kibice Manchesteru United wierzyli w możliwości Cristiano Ronaldo. Bywali wśród nich tacy, którzy sugerowali, że Portugalczyk powinien podążyć za Van Nistelrooy'em do Madrytu… Wśród fanów Chelsea raczej próżno jest szukać takich, którzy życzyliby Edenowi Hazardowi rychłego transferu, ale wszyscy powinniśmy pamiętać o tym, że odejście jakiegokolwiek zawodnika nigdy nie jest równoznaczne ze stuprocentową stratą. Zawsze jest szansa, że w takiej sytuacji drużyna zanotuje zysk. Koniec czegoś zawsze jest początkiem czegoś nowego.
źródło: własne
klubMPbramki
1Man City40106112-29
2Man Utd408470-29
3Tottenham408378-37
4Liverpool408190-40
5Chelsea407364-41
6Arsenal406678-54
7Burnley406039-40
ZawodnikBA
1Eden Hazard1611
2Alvaro Morata146
3Willian128
4Michy Batshuayi 101
5Marcos Alonso84
6Pedro Rodriguez65
7Olivier Giroud53
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Brak meczu!
Poprzedni mecz
Newcastle
3:0
Chelsea
Newcastle - Chelsea
D. Gayle 23`
A. Perez 59`
A. Perez 63`
13.05.2018, 16:00
St. James' Park (Newcastle upon Tyne)
Panel kibica
osób online
17122
aktywnych
uzytkowników
28259
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Który zawodników Chelsea prezentuje w tym sezonie najwyższą formę?
Eden Hazard40,74%
Thibaut Courtois0%
N'Golo Kante7,41%
Cesar Azpilicueta14,81%
Andreas Christensen7,41%
Willian29,63%
inny0%
27 odpowiedzi