[NzP]: Między geniuszem a słabeuszem

22.10.2017, 00:03 Bryan
Stara to prawda, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Często wydaje się nam, że coś jest białe, ale jeśli podjedziemy bliżej, przed oczami zaczyna robić się szaro, aż w końcu z bliska widzimy czerń. Można to także wytłumaczyć nieco inaczej. Świat jest w nieustannym ruchu, dlatego wszystko się zmienia. Granica, pomiędzy dwoma odmiennymi stanami tej samej materii, często jest bardzo niestała. W ten sposób prawda i fałsz, odwaga i tchórzostwo albo radość i smutek nieustannie się ze sobą przeplatają. Tak wygląda życie i w piłce nożnej nie może być inaczej.

Ruchy transferowe drużyny z zachodniego Londynu wielokrotnie padały ofiarą krytyki, nawet jej najbardziej zagorzałych fanów. Symbolem rzekomej nieudolności Chelsea na rynku, stała się osoba dyrektora technicznego, czyli Michaela Emenalo. Dla wielu fanów The Blues człowiek ten stał się niejako wrogiem publicznym numer jeden. Zdaniem znacznej części kibiców, to Nigeryjczyk winien jest temu, że w naszej ulubionej drużynie próżno jest wypatrywać transferów największych futbolowych gwizd pokroju Roberta Lewandowskiego czy Neymara. Niektórzy uważają nawet, że przez nieudolną politykę transferową, Chelsea nigdy nie będzie mogła równać się z największymi potęgami piłkarskimi…

Jest to pewien punkt widzenia, na obronę którego wielu jego zwolenników zapewne znajdzie liczne argumenty. Patrząc na transfery Chelsea z takiej perspektywy, można odnieść wrażenie, że na tym polu nasza ulubiona drużyna nie odnosi zbyt wielkich sukcesów. Osobiście uważam jednak, że polityka transferowa The Blues ma swój sens. Więcej, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że jest w niej odrobina geniuszu. Jak to możliwe? Zapraszam do lektury.

W powyższym przekonaniu utwierdził mnie ostatni, dosyć burzliwy zresztą, transfer drużyny. Dopiero we wrześniu, a więc już po zamknięciu okna transferowego, dowiedzieliśmy się, iż Diego Costa przechodzi do Atletico Madryt. Z powodu zakazu transferowego, jaki ciąży na madryckim zespole, brazylijski napastnik będzie mógł zagrać w nowej drużynie dopiero w styczniu. Niemniej jednak były już napastnik Chelsea oficjalnie stał się zawodnikiem drużyny, z której ponad trzy lata temu przybył do zachodniego Londynu. Taki obrót spraw zapewne ucieszył wszystkich wokół, wliczając to obywa wspomniane wyżej zespoły, kibiców oraz samego zawodnika. Wszyscy zapewne pamiętają jak nieprzyjemne były losy rozstania Costy z Chelsea i sam zresztą odniosłem się do tej sprawy w jednym ze swoich wcześniejszych tekstów. Cała sprawa wyglądała naprawdę nieprzyjemnie, a co gorsza, w pewnym momencie zanosiło się na sytuację patową. Odejście zawodnika wciąż wydawało się być odległe, gdyż sam zainteresowany oznajmił, że interesuje go tylko i wyłącznie transfer do Madrytu. Z drugiej strony reprezentant Hiszpanii groził, że nie zamierza wracać do ówczesnego klubu, co zresztą uczynił… Wydawało się, że ta historia będzie trwać w nieskończoność, a wszyscy zainteresowani tylko na niej stracą. Stało się jednak coś innego. Diego Costa przeszedł do Atletico, a na konto Chelsea wpłynęła pewna suma pieniężna…

Przez chwilę zabawmy się w ekonomistów. Costa przybył do Chelsea w 2014 roku, za sumę 38 milionów euro. Miał wówczas 26 lat i był w szczytowym momencie swoich możliwości. Rozegrał w Chelsea trzy pełne sezony, spośród których dwa należy uznać za co najmniej udane. Zdobył 52 bramki w Premier League, przez co wydatnie przyczynił się do zdobycia dwóch tytułów mistrzowskich. Wszyscy chyba przyznają, że 38 milionów nie było sumą wysoką jak na napastnika, który znajdował się wówczas w bardzo wysokiej formie i który, jak się później okazało, był w stanie zapewnić drużynie znaczne sukcesy. Costa ma swoje wady i temu nikt nie zaprzeczy, ale nie można także zaprzeczyć temu, że generalnie rzecz biorąc był trafnym zakupem. Parę tygodni temu Diego wrócił do Atletico, a na konto Chelsea wpłynęło aż 66 milionów euro (podstawa plus bonusy), czyli kolokwialnie mówiąc, drużyna „zarobiła” na nim prawie 30 milionów. Tymczasem zawodnik ten jest o trzy lata starszy niż w momencie, w którym po raz pierwszy założył niebieską koszulkę. Lepszy już raczej nie będzie i bardzo możliwe, że najlepsze lata swojej kariery spędził właśnie na Stamford Bridge. Istotne są również okoliczności całej transakcji. Całe zamieszanie wokół Costy sprawiło, że na pewno nie był on w najwyższej formie, tym bardziej, że po prostu nie grał w piłkę. Reasumując, Chelsea zarobiła grubo ponad 20 milionów na prawie 30-letnim, skonfliktowanym z zespołem zawodniku, któremu w momencie transferu daleko było do najwyższej formy. Latem ubiegłego roku wiadomo było, że z Costy pożytku w Londynie już nie będzie, ale włodarze The Blues znaleźli wyjście z tej sytuacji i na dodatek udało się jeszcze na tym zarobić. Czy można byłoby znaleźć bardziej mistrzowskie rozwiązanie? A może ktoś zna inny przypadek, w którym klub sprzedaje zawodnika generującego problemy, notując przy tym znaczny zysk finansowy?

Nie jest to pierwsza tego typu sytuacja. Nieco ponad rok temu bohaterem podobnej historii był inny Brazylijczyk, czyli Oscar. Z zawodnikiem tym wiązano na Stamford Bridge ogromne nadzieje. Gdy przybywał do Londynu, miał zaledwie 21 lat, ale był niezwykle utalentowany i wróżono mu, że pójdzie w ślady słynnego rodaka Kaki, do którego często był porównywany. Pierwsze mecze Oscara w niebieskich barwach napawały huraoptymizmem, bo przyjemnie było patrzeć jak młody Brazylijczyk ogrywa samego Andreę Pirlo i strzela dwie bramki Juventusowi. Niestety później nie było już tak różowo. Oscar miał niesamowite wahania formy, a momentami na boisku bywał wręcz niewidoczny. Kiedy nadszedł czas słynnego już ustawienia 3–4–3, dla Brazylijczyka zabrakło miejsca na Stamford Bridge i odszedł do Chin, po paru miesiącach siedzenia na ławce rezerwowych. Na tej transakcji Londyńczycy zarobili aż 60 milionów euro. Dla porównania, Manchester City musiał zapłacić 74 miliony, by w ich szeregach pojawił się Kevin de Bruyne. Różnica w cenie wynosiła zatem zaledwie czternaście milionów. Tymczasem de Bruyne do dnia dzisiejszego jest jednym z kluczowych zawodników The Citizens, podczas gdy Oscar nie łapał się nawet na ławkę rezerwowych, kiedy drużyna Antonio Conte notowała seryjne zwycięstwa. Zatem na zawodniku, który zawiódł, oczekiwania i generalnie rzecz biorąc nie był przydatny drużynie, naszym włodarzom udało się zarobić bardzo duże pieniądze. Znów można by zadać pytanie, czy ktoś zna podobny przypadek?

Za inny przykład w tym kontekście może posłużyć odejście Davida Luiza do PSG w 2014 roku. Brazylijski obrońca nie mógł zaliczyć sezonu 2013/14 do udanych. Notował słabe występy, a poza tym prześladowały go kontuzje. Na trwałe nie mógł przebić się do podstawowego składu, gdyż Jose Mourinho w środku obrony stawiał na duet John Terry – Gary Cahill. Brazylijczyk z pewnością nie był niezbędny w ówczesnej Chelsea. Potwierdził to następny, mistrzowski sezon, w którym Terry i Cahill stanowili bardzo skuteczny duet środkowych obrońców. Dlatego też odejście tego sympatycznego zawodnika raczej nie było postrzegane w kategoriach osłabień. Wręcz przeciwnie, często można było usłyszeć opinie, iż klub ze Stamford Bridge zrobił niezły interes, ponieważ sprzedaż Luiza przyniosła zysk w postaci aż 50 milionów euro. Warto podkreślić, że była to ówcześnie najwyższa kwota, jaką kiedykolwiek zapłacono za obrońcę. Gdyby David Luiz był w tamtym czasie defensorem ze ścisłej światowej czołówki, taki obrót spraw być może nikogo by nie zdziwił. Tyle tylko, że Brazylijczykowi do takiego miana było wówczas bardzo daleko. Miarą jego formy z tamtych czasów był występ na Mundialu, który odbył się kilka tygodni później. Najnowszy nabytek PSG zagrał na tym turnieju wyjątkowo słabo, a nieporadność jego i innych Brazylijczyków w półfinałowym meczu z Niemcami była wręcz groteskowa. Nie ma w tym kontekście większego znaczenia fakt, iż Luiz po dwóch latach wrócił na Stamford Bridge i na dodatek stał się jednym z filarów formacji defensywnej. Jego powrót można ewentualnie poczytać jako kolejny dowód sprytu speców od transferów The Blues. Włodarze Chelsea nie poszli drogą Atletico i za starszego zawodnika nie zapłacili więcej, niż wcześniej za niego zainkasowali.

W podobnych kategoriach można rozpatrywać sytuację kadrową w środku pola. Ubiegłego lata z drużyny odszedł Nemanja Matić. Serb wybrał ofertę Manchesteru United, a na tej transakcji The Blues zyskali 44 miliony euro. W przypadku Maticia największe znaczenie ma to, w jaki sposób udało się go zastąpić. W jego miejsce przyszedł Tiemoue Bakayoko. Suma, jaką należało wpłacić na konto AS Monaco, by pozyskać tego zawodnika, to… 40 milionów funtów, czyli niemalże tyle samo ile za Maticia zapłacił Manchester. Francuz już od pierwszego meczu potwierdza swój ogromny potencjał. Przede wszystkim jest bardzo szybki jak na defensywnego pomocnika, świetnie radzi sobie w odbiorze piłki, ale potrafi też dobrze nią operować. Ma także nienaganną technikę, a świadczyć o tym może chociażby udział w bramkowej akcji z meczu przeciwko Atletico Madryt. Istotny jest również fakt, że były zawodnik AS Monaco niedawno skończył dopiero 23 lata. Więc jest jeszcze młody, ma szanse się rozwinąć i być jeszcze lepszym piłkarzem. Jeśli chodzi o Maticia, to z pewnością nie można kwestionować jego piłkarskich umiejętności. Serbski pomocnik jest solidnym zawodnikiem i odgrywał w naszej drużynie istotną rolę. Ciężko jednak oprzeć się wrażeniu, że Bakayoko jest od niego lepszy pod wieloma względami. Wymienić można chociażby szybkość i technikę, wydaje się też, że Francuz jest odrobinę lepszy podczas gry piłką. Ktoś może powiedzieć, że Bakayoko również nie jest idealnym zawodnikiem i że w ostatnich meczach zdarzało mu się głupio tracić piłkę, podobnie jak zdarzało się to w przypadku Maticia. Różnica polega jednak na tym, że Bakayoko jest dużo młodszy i ma czas na wyeliminowanie mankamentów. Matić natomiast ma już 29 lat, a w tym wieku ciężko jest oczekiwać znacznego rozwoju. Reasumując, nawet jeśli na chwilę obecną zawodnicy ci są na podobnym poziomie, to młodszy Francuz ma dużo większe szanse by wskoczyć na poziom, który dla Serba może być już nieosiągalny. W całej tej historii rzecz tkwi w tym, że zawodnika w średnim wieku zastąpiliśmy piłkarzem młodym, który posiada wielki potencjał. Co najważniejsze, przy tej zmianie finansowo wyszliśmy „na zero”.

Jedną stroną medalu jest sprzedawanie zawodników, a zupełnie inną jest ich sprowadzanie. Podawanie transferów Alvaro Moraty lub N’Golo Kante jako dowodów transferowej przenikliwości włodarzy The Blues z pewnością nie byłoby zbyt trafne. Hiszpański napastnik jest topowym piłkarzem, ale w końcu kosztował bardzo dużo, bo był to najdroższy transfer w historii Chelsea. Francuski pomocnik z kolei jest filarem drużyny, lecz był odkryciem sezonu i zwrócenie uwagi na zawodnika, o którym głośno było od miesięcy, nie stanowiło wielkiego wyczynu. Sprawa przedstawia się inaczej, gdy spojrzymy na transfery Cesara Azpilicuety albo Marcosa Alonso. Mamy tutaj przykład dwóch zawodników, którzy przyszli za symboliczne pieniądze, a mimo to okazali się być strzałami w „10”. Azpilicueta kosztował niecałe 9 milionów euro, co nawet w 2012 roku był kwotą po prostu śmieszną. Tymczasem dzisiaj śmiało można stwierdzić, że biorąc pod uwagę zależność: cena – przydatność dla zespołu, Hiszpan jest chyba najlepszym transferem w historii tego klubu. Nieczęsto się zdarza, by za tak niewielkie pieniądze udało się sprowadzić zawodnika o żelaznym zdrowiu, który potrafi grać na wielu pozycjach i jest dobrym materiałem na klubową legendę. Za Marcosa Alonso trzeba było zapłacić niewiele więcej, bo zaledwie 23 miliony euro. Sprowadzenie wychowanka Realu Madryt mogło wyglądać na przysłowiowe chwytanie się brzytwy przez tonącego. Włodarze The Blues sięgnęli po tego mało znanego obrońcę podczas deadline day, gdy okazało się, że drużyna ma ogromne problemy z grą w defensywie. Wszystko wskazywało na to, że były gracz Fiorentiny będzie po prostu kolejnym zawodnikiem sprowadzanym na szybko i bez zastanowienia, przez co skończy na ławce rezerwowych lub nawet na wypożyczeniu. Rzeczywistość okazała się diametralnie odmienna. Alonso stał się podstawowym zawodnikiem, grając na newralgicznej pozycji zawodnika wahadłowego, w nowym ustawieniu 3–4–3. Można zaryzykować nawet tezę, że to właśnie dzięki temu piłkarzowi Antonio Conte mógł zastosować wspomniane wcześniej ustawienie, w którym jego podopieczni świetnie się odnaleźli. Zatem tym razem za symboliczną kwotę udało się sprowadzić zawodnika, który w pewnym stopniu odmienił oblicze zespołu. Po raz trzeci już można zapytać, czy taka sytuacja zdarza się często?

Jak zatem ocenić politykę transferową Chelsea i człowieka, który w największym stopniu za nią odpowiada? Michaelowi Emenalo bliżej jest do geniusza czy słabeusza? Patrząc wstecz na parę okien transferowych, trzeba przyznać, że spotkało nas sporo rozczarowań. Bywało, że na rynku byli dobrzy zawodnicy „do wyciągnięcia”, którzy ostatecznie zasilali szeregi innych drużyn. Zdarzało się też, że niektórzy gracze jedną nogą już byli na Stamford Bridge, ale plany transferowe paliły na panewce. To właśnie dlatego wielu fanów określiłoby nigeryjskiego działacza mianem zwykłego słabeusza i człowieka, który nie zna się na swoim fachu. W mojej ocenie jednak, ruchy transferowe londyńskiej drużyny, pomimo pewnych wad, są przyprawione odrobiną geniuszu, co starałem się wykazać powyżej. The Blues nie zawsze są skuteczni na rynku, a poczynania Emenalo czasem mogą irytować. Z drugiej strony jednak nie można odmówić naszym włodarzom odrobiny błysku, dzięki któremu udaje się przeprowadzać niezwykle udane transakcje. Nieczęsto się bowiem zdarza, by drużynie udawało się sprzedawać, ze sporym zyskiem, zawodników kłopotliwych, ewentualnie takich, którzy nie są w formie. Niełatwo jest także z morza zawodników drogich i przepłacanych wyłowić perełki, w postaci tanich graczy, którzy potrafią zmienić oblicze zespołu. Ta właśnie sztuka w ostatnich latach udawała się ludziom, którzy odpowiadają za transfery w Chelsea Football Club. Właśnie dzięki tej odrobinie geniuszu, drużyna z zachodniego Londynu od wielu lat, mimo wzlotów i upadków, jest w stanie utrzymywać się w czołówce.
źródło: własne

Komentarze (4):

blue1
+1
27.10.2017, 14:53 Użytkownik, komentarzy: 4088 newsów: 0

Między nami, a Arsenalem jest kolosalna różnica, wręcz przepaść. Arsenal w ciągu kilku lat sprzedał swoje największe gwiazdy, nawet kapitanów jak Van Persie i Fabregas, często zazwyczaj wzmacniając ligowych rywali i bardzo się osłabiając. A Chelsea? No właśnie, to też jest jeden z naszych największych sukcesów, że nie sprzedajemy naszych najważniejszych, najlepszych piłkarzy, tylko tak jak napisał Bryan w felietonie - graczy, których sprzedaż nie osłabia ogólnej koncepcji ustalania składu, których nazwisk trener nie stawia na pierwszym miejscu ustalając skład. No bo kiedy ostatnio była sytuacja, że pozbywamy się kluczowego piłkarza, który nie chce już dla nas grać, a jest niezbędny? Mogę się założyć, że Hazard, Kante, Morata, transfer stulecia - Azpilicueta -zostaną u nas na długo i spędzą tu najlepsze lata kariery.

Jeśli chodzi o całość, to jak zwykle świetny tekst - z polityką transferową jest jak z piłką - raz przegrywasz, raz wygrywasz, czasem grasz świetnie (dużo płacisz na rynku), a przegrywasz (gracz nie spełnia wymagań). Na pewno nasza polityka transferowa XXI wieku ma o wiele więcej plusów niż minusów, dobre transfery pozwoliły stworzyć kręgosłup drużyny, a gracze CFC byli i są jednymi z najlepszych, wygrywaliśmy PL i LM, a przed nami na pewno świetlana przyszłość. Podejrzewam że teraz czeka nas większość transferów kwotami zbliżonych tej wydajnej na Moratę, bo ceny gwałtownie idą w górę, ale wierzę że znajdziemy jeszcze piłkarzy, których pokochamy i zostaną z nami na lata. Bałem się transferu Alvaro, na szczęście w CFC są ludzie mądrzejsi ode mnie i opłacało się wydać taką sumę na tego świetnego piłkarza, który mimo wszystko nie był podstawowym piłkarzem w poprzedniej drużynie, choć statystyki miał bardzo dobre.

Bryan
+1
26.10.2017, 20:13 Redaktor, komentarzy: 3242 newsów: 801

Tyle tylko że między nami a Arsenalem jest jedna, ale istotna różnica. My zdobywamy trofea, a oni...? No właśnie ;) A na temat młodzieży też wspomniałem w jednym z wcześniejszych tekstów.

Pozdrawiam:)

Bredkom
+1
25.10.2017, 17:05 Użytkownik, komentarzy: 1814 newsów: 65

Nikogo nie zaskoczę, pisząc, że ten felieton jest bardzo dobrze napisany, że dobrze się go czyta etc. bo tak jest z każdym tekstem publicystycznym na tej stronie.
A teraz ad vocem do jego przekazu. Tłumaczy posunięcia klubu jako przedsiębiorstwa, którego celem jest zysk. Kupujemy Costę za 30 mln ok, bo sprzedaliśmy go za 60 mln. Oscar? Kolejny zarobek. Tym charakteryzuje się, to definiuje przedsiębiorstwo. Tak postępuje taki Arsenal. Kupi młodzika, którego sprzeda, jako lepszego niż był przychodząc do kanonierów, odnosząc w ten sposób zarobek. Ale do czego ta strategia zaprowadziła? Do wiecznego miejsca 4., a nie przepraszam, już nawet tam się nie łapią, mimo tegoż, że zaczęli kupować już zawodników nie tylko z nastawieniem na zysk (Ozil, Sanchez). Do tego zastanawiające jest milczenie w najgłośniejszym temacie kadrowym - gdzie jest młodzież

Zgadzam się natomiast do całego ustępu dotyczącego zakupów.

wolnomyśliciel
+1
22.10.2017, 15:34 Użytkownik, komentarzy: 582 newsów: 0

Ciekawy artykuł. Rzeczywiście patrząc z perspektywy czasu polityka transferowa Chelsea ma dużo sukcesów i plusów.

Należy jeszcze wspomnieć o tak świetnych transferach jak: Essien, Drogba, Lampard, Ashley Cole, Petr Cech, Hazard, Willian, Fabregas, Mata, Ivanovic, Carvalho. Jest tego trochę. Na żadnego z nich nie przepłaciliśmy a zrobiliśmy dobry biznes.

klubMPbramki
1Man City133743-8
2Chelsea132824-10
3Man Utd132627-7
4Tottenham132621-9
5Liverpool132528-18
6Burnley132513-9
7Arsenal132223-19
ZawodnikBA
1Alvaro Morata94
2Michy Batshuayi 70
3Eden Hazard53
4Pedro Rodriguez33
5Marcos Alonso31
6Cesar Azpilicueta25
7Tiemoue Bakayoko23
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Liverpool
:
Chelsea
Liverpool - Chelsea
25.11.2017, 18:30
Anfield (Liverpool)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
West Brom
0:4
Chelsea
West Brom - Chelsea
A. Morata 17`
E. Hazard 23`
M. Alonso 38`
E. Hazard 62`
18.11.2017, 16:00
The Hawthorns (West Bromwich)
Panel kibica
osób online
17076
aktywnych
uzytkowników
27138
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Który klub Premier League dokonał Twoim zdaniem najlepszych transferów w ostatnim okienku transferowym?
Chelsea46,67%
Manchester United20%
Manchester City33,33%
Tottenham0%
Liverpool0%
Arsenal0%
inny0%
30 odpowiedzi