Ekskluzywny wywiad z Antonio Conte. "Myślę o piłce 18 godzin na dobę"

15.10.2017, 23:13 Jakub Karpiński
Na początku września bieżącego roku Antonio Conte został wybrany przez GQ Magazine Mężczyzną Roku za zdobycie tytułu mistrza Anglii z rekordową liczbą 30 zwycięstw w swoim pierwszym sezonie na Wyspach Brytyjskich. Dzisiejszego wieczoru na stronie magazynu opublikowano bardzo ciekawy i do wysokiego stopnia niepiłkarski wywiad z trenerem Chelsea.

Rozmowę przeprowadził Alastair Campbell, który swoją wymianę zdań z włoskim menedżerem poprzedza własną opinią i wrażeniem, jakie zrobił na nim Włoch.

– Chciałbym móc obserwować wykres bicia serca Antonio Conte podczas meczów jego drużyny. Reaguje na wydarzenia boiskowe tak energicznie, jak piłkarze i kibice. To człowiek-petarda. Właśnie dlatego pewnego deszczowego popołudnia w ostatnie wakacje w Cobham byłem zdziwiony, że jest on w stanie usiąść na dłuższą chwilę i porozmawiać na temat życia, mody, jedzenia, rodziny i – ponad wszystko – o futbolu. Ubrany w klubowy dres opieczętowany jego inicjałami, wciąż wygląda jak atleta. Jest bardzo miły – przeprasza za to, że się spóźnił i tłumaczy, że zatrzymała go dyskusja na temat kupna nowego piłkarza. Proponuje, że zrobi mi kawę z nowoczesnego ekspresu w jego schludnym biurze, a gdy dzwoni mu telefon, wycisza go i odstawia na bok – zapowiada swojego rozmówcę redaktor magazynu.

Alastair Campbell: A więc jesteś Mężczyzną Roku według GQ. Gratulacje.

Antonio Conte: Dziękuję.

Czy można powiedzieć, że jesteś modnym facetem?

Staram się dobrze ubierać. Nie tylko w Chelsea, ale przez całą karierę w reprezentacji Włoch i w moich poprzednich klubach. Lubię być na meczu w ładnym garniturze.

Razem z Pepem Guardiolą ustanowiliście nowy trend noszenia kamizelek bez rękawów. Wyglądać w tym dobrze to spore osiągnięcie.

Tak, to prawda. Nie jest to najważniejsza sprawa, ale uważam, że menedżer powinien być elegancki.

Bardziej zauważalne niż garnitur jest twoje zachowanie w strefie technicznej. Ciągle biegasz, krzyczysz, gestykulujesz...

Taki już jestem. To mój charakter.

Miałeś kiedyś podczas meczu na sobie urządzenie mierzące tętno?

Nie, ale z pewnością jest ono wówczas wysokie, jest tak przez cały mecz.

Wyzwalasz swoje emocje dla siebie czy dla zawodników?

Robię to dla nich. Zawsze staram się utrzymywać wysokie napięcie.

Ale, czy oni w ogóle cię słyszą?>

(Śmiech) Gdy do klubu przychodzi trener z nowymi koncepcjami, piłkarze muszą się przystosować. Nie jest to łatwe ani dla nich, ani dla mnie. Ale od samego początku kariery starałem się dawać zawodnikom tak dużo dobrych rad, jak tylko mogę, żeby zawsze wiedzieli jak się zachować. Przez całą moją karierę jestem taki sam, nigdy nie zmieniłem swojego zachowania. Cały czas chcę czuć mecz i być skoncentrowany. Przeżywam futbol intensywnie i chcę, żeby drużyna robiła to samo.

Oni wiedzą, co do nich krzyczysz?

Na początku pewnie nie, ale z czasem, gdy nauczą się słuchać podczas gry, powoli, powoli się dostosowują.

Podczas treningu jesteś taki sam?

Tak, to dokładnie ja. Wszystko zależy od przygotowania. Kiedy w meczu coś się dzieje, chcę, żeby byli na to gotowi i mieć pewność, że to przećwiczyliśmy.

Jak bardzo futbol zmienił się od czasów, gdy sam grałeś? Teraz jest trudniej?

Oj, bardzo się zmienił. I owszem, zmienił się, bo teraz do bycia klasowym zawodnikiem nie wystarczy sam talent i umiejętności. Trzeba być szybkim, silnym i bardzo wytrzymałym. Kiedyś tak nie było, presja nie była taka jak teraz. Trzeba połączyć jakość z szybkością, a to wcale nie jest łatwe. W dzisiejszej piłce nie ma czasu na przyjęcie piłki i rozejrzenie się, skąd nadbiega przeciwnik. On już jest przy tobie, więc trzeba szybko myśleć i wiedzieć, co chce się zrobić. To dlatego trening jest tak ważny i dlatego są one u mnie tak ciężkie.

Mój syn pracuje w West Hamie i mówi, że masz reputację wielkiego taktyka. Co to tak naprawdę oznacza?

Ciężko to wytłumaczyć. Dla mnie wszystko zależy od nauki. Lubię wszystko przestudiować, żeby wiedzieć jak być groźnym w ataku, co powinni robić zawodnicy nie mając piłki, jak muszą być ustawieni. Taktyka, której uczysz drużynę bierze się właśnie z tej nauki. Podczas meczu sytuacja zmienia się wielokrotnie. Trzeba przechodzić do obrony, starać się szybko odzyskać piłkę... różnie bywa. Trzeba mieć plan i przygotować drużynę na mecz tak, że przed jego rozpoczęciem zawodnicy wiedzą, jaki styl gry chcemy narzucić i wiedzą co zrobić, jeśli będziemy musieli zmienić nasz plan.

Czyli jeśli denerwujesz się podczas meczu, to dlatego, że zawodnik zrobił coś inaczej, niż chciałeś?

Nie denerwuję się, jestem po prostu skupiony. Naprawdę koncentruję się na meczu. Jeśli jednak zdarzy mi się wybuchnąć, to dlatego, że widzę, że coś jest źle i staram się to naprawić.

Andrea Pirlo powiedział, że masz alergię na błędy. Fajna teza.

(Śmiech) Staram się unikać błędów. Muszę postawić drużynę w jak najlepszych warunkach do rozegrania meczu. Jeśli podczas spotkania znajdzie się błąd, to jest za późno. Trzeba być gotowym przed nim.

Co zrobiło na tobie największe wrażenie, jeśli mówimy o futboli w Anglii?

Atmosfera. W Anglii można wręcz oddychać nią bez przerwy.

Jest lepsza, niż we Włoszech? Może dlatego, że przyjeżdża więcej kibiców gości?

Każdy mecz tutaj jest festiwalem a kibice obu drużyn zazwyczaj są tuż obok siebie. We Włoszech bardzo ciężko o taką sytuację. Kiedy ograliśmy z Middlesbrough, my byliśmy bliscy mistrzostwa, a oni tego wieczora spadli z ligi. Widziałem jednak jak kibice mimo wszystko dopingują swoich ulubieńców w swoim sektorze i bardzo mi się to spodobało. W ostatniej kolejce graliśmy z Sunderlandem, który spadł już długo wcześniej, a kibice przyjechali tak czy inaczej i świetnie się bawili.

Czy to jest rzeczywiście najtrudniejsza liga świata, czy mamy po prostu zbyt wysoką ocenę naszej ligi?

Bez dwóch zdań. Jest najtrudniejsza, najszybsza, najcięższa. W Hiszpanii o mistrzostwo walczą dwie drużyny: Real i Barcelona, czasami też Atletico. We Włoszech jest tylko Juventus, tak jak w Niemczech jest tylko Bayern. OK, pamiętam że Borussia wygrała ligę z Kloppem, ale prawie zawsze wygrywa i tak Bayern. We Francji jest PSG, ostatnim razem wyjątkowo Monaco. A tutaj jest sześć klubów, które mogą zostać mistrzem Anglii.

Jak ciężko będzie powtórzyć wyczyn z poprzedniego sezonu?

Wygrywanie w Anglii jest bardzo trudne, mistrzem może być tylko jedna drużyna. Musimy starać się jak tylko możemy.

Czy drużyny z dołu tabeli są mocniejsze tu, niż w innych krajach?

Tak. Wystarczy spojrzeć na wyniki, jakie padają w Hiszpanii. Wygrane sześcioma, siedmioma bramkami. Tutaj zdarza się to znacznie rzadziej. To oznacza, że drużyny z LaLiga i z Serie A mogą pozwolić sobie na rotację przed meczami w Lidze Mistrzów. Mają czasami mecze, w których mogą nieco się wyluzować. Tutaj to niemożliwe, nie ma łatwych meczów. Bardzo ważne jest, żeby piłkarze to rozumieli. Jeśli nie rozumieją, to traci się punkty, a tego chcemy uniknąć.

Czy uważasz, że tak duża liczba piłkarzy z zagranicy w Premier League jest problemem dla reprezentacji Anglii?

Nie, absolutnie.

Jak ostatnio sprawdzałem, w pięciu najlepszych ligach najwięcej jest włoskich trenerów. Jest 21 Włochów, 20 Hiszpanów, 13 Niemców i czterech Anglików. Dlaczego tak jest?

Nie wiem, ale z pewnością jest to dla nas powód do dumy.

Czy media na Wyspach są bardziej natarczywe, niż te we Włoszech?

We Włoszech są trzy gazety tylko o piłce i nic więcej. Dla wielu ludzi są one całym życiem. Często się też zdarza, że ich dziennikarze myślą, że znają się na naszej robocie lepiej, niż my i starają się nam podpowiadać co robić, jak mamy grać...

Czy tutaj czujesz, że możesz wyjść z domu i ludzie nie będą natrętni?

Ludzie często zatrzymują mnie i proszą o zdjęcia albo autograf, ale to dla mnie przyjemność.

Czy lubisz jak kibice śpiewają twoje imię?

Tak, to miłe. Pierwszy raz to zdarzyło się z Evertonem. Byłem bardzo skupiony na meczu i nawet tego nie usłyszałem, aż nagle trener przygotowania fizycznego klepnął mnie w ramię i powiedział: "Ej, śpiewają twoje imię!", a ja podniosłem ręce i zacząłem dziękować im brawami. "Antonio, Antonio, Antonio!" (Śmiech)

Gdy rano się golisz, to patrzysz w lustro, czy podśpiewujesz swoje imię?

Nie, nie. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem w takich momentach trochę nieśmiały.

Kiedy śpiewają twoje imię?

Tak. Lubię prywatność. Jestem dość nieśmiały dopóki kogoś dobrze nie poznam. Wtedy się otwieram, ale na początku nie mówię dużo. Lubię słuchać.

Ale na treningu nie zamyka ci się buzia.

Tak. To jest moja osobowość na boisku.

Jak piłkarze to przyjmują?

Taki mam styl. Podczas treningu staram się dawać podpowiedzi przez cały czas. Tłumaczę taktykę, odpowiednie ruchy i ich wyczucie w czasie. Wszystko po to, żeby zawodnik rozumiał, kiedy najlepiej założyć pressing, rozejrzeć się, poszukać przestrzeni. Dużo mówię, bo lubię utrzymywać wysoką intensywność. Nie krzyczę. Mówię, rozmawiam.

Poza boiskiem jesteś taki sam? Na co dzień też tryskasz energią?

Nie, poza pracą jestem inny. Zawsze mam silny charakter, również w życiu prywatnym. Jest jednak jedna osoba, która potrafi mnie uspokoić, to moja córka Vittoria. Tylko ona to potrafi.

A twoja żona Elisabetta nie?

Ona czasami potrafi wprawić mnie w gniew. (Śmiech)

W ramach lekcji angielskiego, myślę, że powinieneś był użyć słowa "pasja", a nie "gniew".

Nie, oczywiście żartuję. Uwielbiam spędzać czas z rodziną. Ten rok będzie lepszy, bo będziemy mieszkać razem tutaj. Mimo wszystko, czasem jest nam trudno, bo ciężko pracuję. Cały czas myślę o futbolu.

Jeśli mówisz, że zawsze myślisz o piłce, to mówisz dosłownie.

Tak. Myślę, że tak.

Piłka czasami ci się śni?

Mało śnię, bo cały czas pracuję, brakuje czasu na sen. Śpię cztery, czasem pięć godzin. Kiedy kładę się spać, myślę o piłce. Wtedy zasypiam i nie śnię o niczym, a jak się budzę, jest piąta albo szósta rano i od razu biorę się za robotę. Myślę o futbolu od razu, gdy tylko otwieram oczy. Duża część moich najlepszych pomysłów przychodzi mi do głowy właśnie wtedy, zanim jeszcze zdążę wstać z łóżka.

To już obsesja.

Tak. Takim właśnie trzeba być. Trzeba mieć obsesję.

Co robisz poza futbolem?

Lubię obejrzeć z żoną i z córką film. Lubię jeść w domu, bo moja żona świetnie gotuje. Nic skomplikowanego, proste, włoskie dania. Uwielbiam jej kuchnię. Czasami chadzamy do restauracji, a jak mam dzień wolny, to staramy się odkrywać nowe miejsca w Londynie.

Dziwię się, że miewasz dni wolne.

Czasami biorę dzień urlopu, żeby się zresetować.

Ale nie przestajesz myśleć o futbolu?

Ciężko o tym nie myśleć. Nie wytrzymałbym całego dnia bez tego. Mój mózg ciągle pracuje.

Jako piłkarz też taki byłeś?

Nie, byłem inny. Kończąc trening, kończyłem pracę. Kiedy wracaliśmy z wakacji, pytano nas, czy podobało nam się na urlopie. Dla trenera jednak wakacje bez pracy są trudne. Gdy kończy się jeden sezon, trzeba zacząć przygotowanie do następnego, sprzedać zawodnika, kupić innego, jeszcze kolejnego wypożyczyć, cały czas siedzi się na słuchawce, bo zawsze ktoś chce zmienić klub. I tak bez przerwy. Czasami mam dość i brakuje mi oderwania od tego.

A mógłbyś bez tego żyć?

Nie. Futbol to moje życie. Z brzucha mojej matki wyszedłem razem z piłką. Mój ojciec też kochał futbol. Był moim pierwszym trenerem, moim pierwszym agentem, pierwszy przygotowywał mój strój.

Twoja żona lubi piłkę?

Nie.

Ale czasami przychodzi na mecze...

Tak. Moja żona i jej rodzina, oni nigdy nie lubili zbytnio futbolu. Zajmowali się innymi rzeczami, ale teraz trochę zmienili przyzwyczajenia. Jej ojciec teraz jest pierwszy do oglądania meczów i czasami stara się mi podpowiedzieć. Lubi mówić mi, co mam robić. (Śmiech)

Co myśli twoja żona, gdy biegasz wzdłuż linii bocznej?

(Śmiech) Ona zna mnie bardzo dobrze. Nie spotykaliśmy się dopóki nie skończyłem kariery, więc zna mnie tylko jako trenera. Na początku sezonu w Chelsea obejrzała kilka naszych meczów i powiedziała: "Zobacz, Antonio, widziałam poprzednie mecze w twoim poprzednim klubie. Tamci piłkarze cię słuchali, a ci nie."

Miała rację?

Trochę tak. To był sam początek. Przyszedłem z nowymi pomysłami, wdrażałem je, chciałem być z drużyną przez cały mecz. Na początku nie było łatwo.

Byłeś posłusznym zawodnikiem?

Tak, ponieważ zawsze potrafiłem się zapytać, czy daję z siebie wszystko. Robiłem tak wtedy i robię to też teraz jako trener.

Nie mówisz tego dlatego, że ktoś z twoich zawodników mógłby to przeczytać?

Nie, zawsze tak robiłem. Potrafię sam na siebie spojrzeć, tak samo było dawniej.

Kto był najlepszym piłkarzem, z jakim grałeś?

Zinedine Zidane i Alessandro Del Piero.

Kto jest twoim bohaterem na boisku?

Moi zawodnicy.

A poza nim?

Moi rodzice i moja rodzina.

Zawsze chciałeś być trenerem?

Tak, prowadziłem swoją pierwszą drużynę mając 14 lat! Byłem trenerem dzieci ze szkoły podstawowej. Od początku mi się spodobało i poczułem, że mogę kiedyś robić to na poważnie. Czasami tego nienawidzę. Czasem nienawidzę tej pracy, ponieważ czujesz, że tracisz życie. Jeśli chcesz być dobrym trenerem, musisz poświęcić część swojego życia i czasami cierpię z tego powodu.

Czego dokładnie nie lubisz?

Muszę myśleć o futbolu 18 godzin dziennie.

Ale przecież jednocześnie to kochasz.

Tak, kocham. Nienawidzę i kocham. Obie rzeczy na raz.

Czy pieniądze oddalają ten sport od kibiców?

Myślę, że zawsze tak było. Kiedy sam byłem piłkarzem, też zarabialiśmy więcej, niż inni.

Teraz to weszło na nowy poziom. Twoi piłkarze to multimilionerzy.

Dlatego właśnie musimy szanować kibiców, którzy płacą duże pieniądze za bilety, za wspieranie drużyny w domu i na wyjeździe. Oczywiście, dziś piłkarze i trenerzy zarabiają znacznie więcej. Myślę, że gdy osiągnie się wysoki poziom, pieniądze nie są już aż tak ważne. Są one poniekąd wykładnikiem tego, jak ważnym jest się zawodnikiem albo trenerem. Nie sądzę, żeby ludzie zarabiali pieniądze tylko po to, żeby je wydawać. To odzwierciedlenie znaczenia osoby w piłce nożnej.

Jesteś religijny?

Tak, bardzo. Chodzę na Msze święte.

Interesuje cię polityka?

Nie, niezbyt.

– Tu wywiad został przerwany, ponieważ do gabinetu wszedł trener asystent i powiedział Conte, że spóźnia się na trening i ryzykuje karę. Ten zerwał się z fotela i pobiegł na dwór. Chwilę potem widać było, jak z charyzmą przemawia do swoich piłkarzy. Wyglądał na zaangażowanego i szczęśliwego.
źródło: GQ Magazine
klubMPbramki
1Man City133743-8
2Chelsea132824-10
3Man Utd132627-7
4Tottenham132621-9
5Liverpool132528-18
6Burnley132513-9
7Arsenal132223-19
ZawodnikBA
1Alvaro Morata94
2Michy Batshuayi 70
3Eden Hazard64
4Pedro Rodriguez34
5Willian32
6Marcos Alonso31
7Cesc Fabregas26
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Liverpool
:
Chelsea
Liverpool - Chelsea
25.11.2017, 18:30
Anfield (Liverpool)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
West Brom
0:4
Chelsea
West Brom - Chelsea
A. Morata 17`
E. Hazard 23`
M. Alonso 38`
E. Hazard 62`
18.11.2017, 16:00
The Hawthorns (West Bromwich)
Panel kibica
osób online
17076
aktywnych
uzytkowników
27144
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Który klub Premier League dokonał Twoim zdaniem najlepszych transferów w ostatnim okienku transferowym?
Chelsea46,67%
Manchester United20%
Manchester City33,33%
Tottenham0%
Liverpool0%
Arsenal0%
inny0%
30 odpowiedzi