Niedziela z publicystyką: Czy w życiu nie liczy się już nic więcej?

22.01.2017, 10:39 Bryan
Mówi się, że prawdziwi dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, dżentelmeni po prostu je mają. Zatem, jeśli uważasz się za dżentelmena, drogi czytelniku, lepiej przerwij lekturę tego artykułu… To oczywiście tylko żart, niemniej jednak zdaję sobie sprawę z tego, że temat ten może się wydawać już nieco oklepany, bo wiadomo nie od dzisiaj, że w piłce mamy do czynienia z ogromnymi pieniędzmi. Ostatnio jednak w naszej ulubionej dyscyplinie sportu dzieją się niezwykle ciekawe rzeczy i w mojej ocenie, to właśnie pieniądze stoją za całym tym zamieszaniem. A może jestem w błędzie? Sprawdźmy to.

Wydawało mi się, że podczas ostatniego letniego okienka transferowego przekroczone zostały już wszelkie granice absurdu. W takich właśnie kategoriach postrzegałem transfery Paula Pogby i Gonzalo Higuaina. Pierwszy z nich jest z pewnością graczem o sporym potencjale, jednak na pewno nie jest jeszcze piłkarzem w pełni ukształtowanym. Być może kiedyś będzie wielki, ale dzisiaj z pewnością takim piłkarzem nie jest, czemu dowodzą chociażby jego obecne występy w barwach Manchesteru United. Dlatego właśnie w mojej ocenie kompletną głupotą było płacenie za niego rekordowej sumy transferowej. Z kolei argentyński gracz to napastnik bardzo dobry, ale nic poza tym. Owszem, zdarzają mu się okresy w których seryjnie zdobywa bramki, ale zdarzało się też, że jego nieskuteczność bywała tematem internetowych żartów. Z pewnością nie jest on takim killerem pola karnego, jak chociażby Luis Suarez, tymczasem zapłacono za niego kwotę wyższą, niż dwa lata wcześniej FC Barcelona musiała zapłacić za Urugwajczyka. Innymi słowy w jednym i w drugim przypadku mieliśmy do czynienia z ostro przepłaconymi zawodnikami. Z drugiej strony, takie transakcje były niejako naturalną koleją rzeczy, bo w ostatnich latach kwoty wydawane na zawodników rosły w szalonym tempie. Po prostu było pewne, że niebawem padnie kolejny rekord transferowy. Nie wiadomo było jedynie, kto będzie bohaterem rekordowej transakcji. Los wybrał Pogbę. W tym kontekście „los” znaczy mniej więcej tyle, że Francuz został wybrany, niczym przez maszynę losującą z Lotto. Nie był najlepszy, ale po prostu na niego wypadło. Krótko mówiąc, byłem niemalże pewien, że w kwestii transferów już nic mnie bardziej nie zaskoczy.

Okazało się, że byłem w poważnym błędzie. Jeszcze bardziej zaskakujący okazał się być proces, który rozpoczął się co prawda już jakiś czas temu, ale jego efekty teraz dopiero stały się tematem numer jeden. Mam na myśli oczywiście transferową ofensywę klubów z państwa środka. Chociaż lepiej byłoby powiedzieć, efekt tej ofensywy, bo same aspiracje transferowe chińskich drużyn nie byłyby może tak zaskakujące. O wiele bardziej wart niedowierzania jest fakt, iż zespołom z Chin udało się ostatnio skusić kilku graczy niezłego kalibru. Ramires, Oscar, Jackson Martinez, Carlos Tevez – to tylko niektóre nazwiska graczy, którzy niegdyś zachwycali swoją grą na starym kontynencie, a obecnie przywdziewają trykoty chińskich drużyn. Czy jeszcze dwa, lub trzy lata temu ktokolwiek mógłby przewidywać, że tacy zawodnicy będą kontynuować swoje kariery w okolicach muru chińskiego? Skoro wówczas wydawałoby się to niemożliwe, to jak w ogóle do tego doszło?

Zastanówmy się nad jedną, istotną kwestią. Jakimi motywacjami kieruje się zazwyczaj piłkarz, przy wyborze drużyny? Z pewnością istotne będą jego osobiste preferencje, czyli to czy po prostu lubi daną drużynę, bądź ligę. Jeśli dany gracz od dziecka uwielbiał ligę hiszpańską, to ciężko dziwić się, jeśli wybierze Real Madryt kosztem Bayernu Monachium Ważny jest prestiż zespołu i jego rozgrywek, wiadomo przecież, że im bardziej znana jest drużyna i im większą renomą się cieszy, tym łatwiej będzie jej skusić nowych zawodników. Właśnie dlatego topowych piłkarzy łatwiej jest sprowadzać drużynom regularnie grającym w prestiżowych rozgrywkach, takich jak chociażby Liga Mistrzów. Wielu piłkarzy bierze zapewne również pod uwagę możliwości własnego rozwoju. Wobec tego młody gracz może zdecydować się na grę w teoretycznie słabszej drużynie, właśnie po to żeby grać, zamiast ustawicznie grzać ławkę rezerwowych. Będzie miał na uwadze to, że w Evertonie łatwiej będzie przebić się do podstawowego składu, niż chociażby w Manchesterze United.
Takie motywacje mogłyby wydawać się najważniejsze, ale oczywiście nikt z nas nie pracuje za darmo. Gwiazdy futbolu również nie kopią piłki pro publico bono. Za występy na piłkarskich boiskach inkasuje się obecnie niesamowite pieniądze, o jakich zwykły śmiertelnik może tylko pomarzyć. W dzisiejszych czasach standardem stały się zarobki piłkarzy liczone w milionach euro rocznie. Chociaż pensja oferowana przez Real Madryt i Manchester City nie będą zbytnio się różnić, to potencjalny kandydat do gry w tych zespołach zapewne weźmie pod uwagę również kwestie finansowe.

Jak w takich kategoriach wypada ocena ligi chińskiej? Jeśli chodzi o preferencje to chyba ciężko spodziewać się, by którykolwiek z piłkarzy lubił i cenił tą ligę, bądź drużyny tam występujące. Nawet dzisiejsze dzieciaki od małego kibicują FC Barcelone, lub Liverpoolowi FC, więc chyba nikt nie uwierzy, że piłkarz urodzony przed ćwierćwieczem kibicował drużynom z Chin. Prestiż i renoma drużyn… Czy przeciętny kibic jest w stanie wymienić przynajmniej cztery, czy pięć ekip z tej ligi? Nie bardzo? A może zna kilka nazwisk gwiazd tych rozgrywek? Też problem ? A czy ktokolwiek wie w ogóle jak oficjalnie nazywają się te rozgrywki, albo kto jest ich aktualnym triumfatorem? Jeśli przeciętny fan piłki nożnej ma problem z odpowiedzią na powyższe pytania, to chyba z dużą dozą pewności można stwierdzić, że z poziomem, renomą i ogólnie popularnością ligi chińskiej jest obecnie trochę słabo. Dlaczego zatem znani piłkarze decydują się na grę w tamtym rejonie świata? Odpowiedź wydaje się być prosta.

Pieniądze. To jedyny aspekt, w którym liga chińska przewyższa rozgrywki europejskie. Sumy, jakie ostatnio tamtejsze drużyny oferują potencjalnym zawodnikom wręcz przyprawiają o zawrót głowy. Nawet Premier League czy Primera Division nie mogą równać się z ligą państwa środka, jeśli weźmiemy pod uwagę płace zawodników. Nasz były gracz, czyli Oscar ma zarabiać w barwach Shanghai SIPG około 400 tysięcy funtów tygodniowo, czyli więcej niż Leo Messi, czy Cristiano Ronaldo. W ostatnich dniach mówiło się sporo, na temat możliwej oferty dla Diego Costy. Jeden z chińskich zespołów miał kusić napastnika The Blues zarobkami rzędu 576 tysięcy funtów tygodniowo. Niewyobrażalne pieniądze? To co w takim razie powiedzieć, o zarobkach Carlosa Teveza, skoro argentyński napastnik ma kasować w Chinach 730 tysięcy funtów na tydzień…? A ponoć to Chelsea i Manchester City miały niegdyś psuć rynek transferowy, oferując zawodnikom nieprzyzwoite pieniądze…

Oglądając ostatnio jeden z meczów usłyszałem bardzo ciekawą wypowiedź jednego z przedstawicieli tamtejszej ligi, zacytowaną przez komentatora. Brzmiała ona mniej więcej tak: „Nie dziwcie się nam, że oferujemy piłkarzom takie zarobki, bo gdybyśmy tego nie robili, to czy ktokolwiek chciałby do nas przyjść?” Moim zdaniem ta wypowiedź trafia w sedno. Wniosek z niej płynie taki, że rozmowa przedstawicieli zespołu ligi chińskiej z potencjalnym graczem może mieć mniej więcej taki przebieg: „Słuchaj X, nie zaoferujemy ci super poziomu rozgrywek, ani fanów na całym świecie, bo o istnieniu tej naszej ligi w sumie mało kto wie. Nie zagrasz w Lidze Mistrzów i Złotej Piłki pewnie też nigdy nie wygrasz, ale jedno możemy ci zagwarantować. Kasy dostaniesz tyle, ile tylko zapragniesz. Wchodzisz w to?” Proste i logiczne, prawda? Tylko trochę szkoda, że ostatnio coraz więcej zawodników łyka haczyk.

Pojawiają się często argumenty w stylu: przecież kariera się kiedyś skończy i trzeba myśleć o zabezpieczeniu przyszłości własnej i swoich najbliższych… Tylko czy grając w lidze hiszpańskiej, bądź angielskiej i zarabiając przykładowo 100 tysięcy euro tygodniowo naprawdę nie można sobie zapewnić godnego życia i spokojnej przyszłości? Czasem takie argumenty brzmią dosyć zabawnie, bo można na ich podstawie wywnioskować, że zawodnicy Chelsea, czy PSG muszą odliczać pieniądze, aby wystarczyło im do pierwszego. Tymczasem wszyscy wiemy, że jest zupełnie odwrotnie. Piłkarze występujący w topowych europejskich drużynach zarabiają miliony euro rocznie z samego tytułu gry w piłkę, a do tego dochodzi jeszcze kasa ekstra, w postaci kontraktów reklamowych. Zawodnicy których podziwiamy w rozgrywkach Ligi Mistrzów nie muszą się martwić również o to, jak będą sobie radzić na sportowej emeryturze. Nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach byli piłkarze nie kończą już jako bezdomni, tak jak to bywało kilkadziesiąt lat temu. Zawodnicy topowych lig europejskich zarabiają naprawdę godne pieniądze i w dodatku mogą cieszyć się grą na najwyższym światowym poziomie, czego z pewnością nie zaznają kopiąc piłkę pod murem chińskim.

Jestem w stanie zrozumieć zawodnika takiego jak Carlos Tevez. Facet już kilka lat temu przekroczył trzydziestkę. Ma na koncie mistrzostwa Anglii i Włoch oraz Puchar Europy. Rozegrał dziesiątki meczów na najwyższym poziomie i zdobył tyleż bramek. Można zatem stwierdzić, że przynajmniej na płaszczyźnie futbolu klubowego, jest to piłkarz całkowicie spełniony. W takiej sytuacji często zdarza się, że zawodnicy wybierają się na sportową emeryturę w egzotycznych kierunkach. Tak działo się już kilkanaście i nawet kilkadziesiąt lat wcześniej. Tevez pogra jeszcze trochę, zarobi niebotyczne pieniądze i ostatecznie pożegna się z czynnym uprawianiem sportu, jako zawodnik w pełni syty sukcesów. Jednak z drugiej strony kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć postępowania Oscara. Chłopak w tym roku skończy zaledwie 26 lat, czyli osiągnie wiek, w którym niektórzy zawodnicy dopiero wchodzili do wielkiego futbolu. Dokładnie tyle lat miał Didier Drogba, gdy trafił na Stamford Bridge i dopiero wtedy miały przyjść największe sukcesy z jego udziałem. Oscar oczywiście swoje już w życiu wygrał i osiągnął, jednak czy nie chciałby powalczyć o więcej? Czy nie marzy o wygraniu Ligi Mistrzów? Czy nie chciałby powalczyć o kolejne mistrzostwo w silnej lidze. Jest przecież w takim wieku, że jeszcze bardzo wiele mógłby osiągnąć. Tymczasem on po stracie miejsca w swojej drużynie postanowił wybrać pieniądze, zamiast walki o najwyższe cele.

Wspomniany wyżej Drogba jest ciekawym przykładem w tym kontekście. W 2012 roku odszedł z Chelsea, po wygraniu niemalże wszystkiego co możliwe. Wybrał właśnie chiński zespół czyli Shanghai Shenhua. Nie zagrzał jednak tam zbyt długo miejsca i wrócił do Europy. Najpierw trafił do Galatasaray Stambuł, a następnie znów mogliśmy go podziwiać w barwach The Blues. Dzięki temu gablota zdobytych przez niego trofeów powiększyła się o mistrzostwo Turcji i Anglii. Podobnym przykładem może być David Beckham. W 2007 roku opuścił Real Madryt na rzecz Los Angeles Galaxy. Po niedługim czasie jednak powrócił do Europy, by zagrać w barwach AC Milan i PSG. Grając w barwach Paryżan mógł świętować jeszcze jeden tytuł mistrzowski w swojej karierze. Zastanawiająca wydaje się być kwestia: dlaczego ci dwaj zawodnicy zechcieli jeszcze wracać do Europy? Przecież mieli już masę pieniędzy na koncie i masę wygranych tytułów. Może po prostu uznali, że jednak gra na dalekich kontynentach to nie to samo, co rozgrywki w ligach europejskich? Może czuli, że mimo upływu lat, są jeszcze w stanie zagrać na najwyższym poziomie? No i wreszcie, może doszli do wniosku, że w piłce ważniejszy jest poziom sportowy, od poziomu finansowego?

Ktoś może zarzucić mi, że nie mam pojęcia o czym mówię, że nie jestem piłkarzem i nigdy nie miałem do czynienia z taką kasą itp. To wszystko oczywiście prawda. Jestem tylko zwykłym fanem piłki i moja wiedza na jej temat jest zapewne niewielka, tak jak to zwykle bywa w przypadku kibiców. Wydaje mi się jednak, że w życiu każdego człowieka (nie tylko piłkarza) nie chodzi o to, żeby poprzestawać na jakimkolwiek poziomie i zadowalać się osiągniętym pułapem. Ważne jest to, żeby stale podnosić swoją osobistą poprzeczkę i stawiać sobie ambitne cele. Trzeba starać się nieustannie rozwijać i przynajmniej próbować osiągać to, co może wydawać się nieosiągalne. Właśnie w ten sposób ludzie zdobywają szczyty, które mogą wydawać się tymi niezdobytymi. Także w ten sposób zawodnicy mało znani przechodzą do silniejszych drużyn i tam zdobywają największe trofea. Zastanawiam się, czy warto jest, będąc w sile piłkarskiego wieku przechodzić do ligi, w której największą zdobyczą wydają się być pieniądze.

Oczywiście nie chcę nikogo oceniać. Każdy ma prawo do kierowania własnym życiem. Indywidualną sprawą każdego piłkarza jest to, gdzie będzie grał. Dlatego też nie krytykuję transferowych wyborów Oscara czy Ezeqiela Lavezziego. Ja po prostu dziwię się, że ci zawodnicy w takim wieku dobrowolnie rezygnują z gry na najwyższym poziomie. Ciężko jest mi zrozumieć, że tacy piłkarze wolą grać w egzotycznej lidze za niebotyczne pieniądze, zamiast walczyć o najbardziej prestiżowe trofea za mniejsze, ale wciąż gigantyczne pieniądze. Wydaje mi się, że cały europejski futbol może tylko tracić, jeśli kolejni znakomici zawodnicy będą wybierać wielką kasę, zamiast wielkiej gry. Dlatego jeszcze raz zapytam…

Panowie, czy w życiu naprawdę nie liczy się już nic więcej, oprócz pieniędzy?
źródło: własne

Komentarze (1):

PiterSAW
0
22.01.2017, 12:48 Użytkownik, komentarzy: 85 newsów: 0

Dobry tekst. Fajnie sie czytalo

klubMPbramki
1Man Utd268-0
2Huddersfield Town264-0
3West Brom262-0
4Watford245-3
5Liverpool244-3
6Southampton243-2
7Man City132-0
ZawodnikBA
1Marcos Alonso20
2Alvaro Morata11
3David Luiz10
4Willian01
5Pedro Rodriguez01
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Chelsea
:
Everton
Chelsea - Everton
27.08.2017, 14:30
Stamford Bridge
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Tottenham
1:2
Chelsea
Tottenham - Chelsea
M. Batshuayi (o.g.) 82`
M. Alonso 24`
M. Alonso 88`
20.08.2017, 17:00
Wembley Stadium (London)
Panel kibica
osób online
17059
aktywnych
uzytkowników
26481
dodanych
aktualności
Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Który z piłkarzy Chelsea jest Twoim zdaniem najbardziej niedoceniany?
Cesar Azpilicueta38,89%
Nemanja Matić7,41%
Victor Moses7,41%
Marcos Alonso18,52%
Cesc Fabregas22,22%
inny5,56%
54 odpowiedzi