Niedziela z publicystyką: Dwie twarze zwolnienia

18.12.2015, 22:57 Puszkin
Poniedziałkowy wieczór na King Power Stadium. Lider Premier League mierzy się na własnym boisku z aktualnym mistrzem Anglii, który zamiast bronić tytułu, broni się przed spadkiem. Prowadzona przez charyzmatycznego Jose Mourinho Chelsea, ku zaskoczeniu wielu, wygrywa mecz, a strzelcami goli są zawodzący Diego Costa i Eden Hazard. Po meczu piłkarze ściskają się ze swoim trenerem czując przy tym, iż nadeszło przełamanie, a przyszłość może być już tylko lepsza. John Terry wraz z Jose Mourinho prowadzą resztę zespołu w stronę sektora gości, by podziękować oddanym fanom za wiarę i doping. Wiedzą, że razem mogą wygrać wszystko.

Rzeczywistość trenera, oraz kibica znów okazała się być jednak brutalna. Chelsea wcale nie pokonała lidera, zawodzący piłkarze wcale nie pokazali się z dobrej strony, a ktoś za to wszystko musiał wziąć odpowiedzialność. Kilkadziesiąt godzin po meczu Jose Mourinho po raz drugi jest zmuszony pożegnać się z klubem, który – jak sam wielokrotnie powtarzał – nosi głęboko w sercu. Zadecydował mecz z drużyną prowadzoną przez Claudio Ranieriego, menadżera, którego jedenaście lat temu Jose Mourinho zastępował w Chelsea. Wielokrotnie wyszydzany przez Portugalczyka Włoch tym razem mógł zatriumfować. Przedmeczowe wypowiedzi obu panów, sugerujące ocieplenie wzajemnych stosunków, nie są w stanie zepsuć tej typowej dla futbolu narracji. Claudio Ranieri – człowiek, który zwolnił Mourinho miejsce w Chelsea, który był zmuszony uznawać wyższość Portugalczyka we włoskiej Serie A i który wielokrotnie był przez nań publicznie krytykowany, sprawił, iż tym razem los zaszydził z The Special One. Pokonał Mourinho. Pokonał go, prowadząc zespół, który przecież miał walczyć o utrzymanie w Premier League. Sprawił, iż Jose Mourinho po raz drugi w swojej karierze został zwolniony przez Romana Abramowicza. Futbol to okrutna bestia.

Od zwolnienia Mourinho nie minęło jeszcze 48. godzin, a wydaje się, że wszystko zostało już powiedziane. W powietrzu wisi mnóstwo pytań, na które obecnie na pewno nie dostaniemy odpowiedzi. Jest zbyt wiele niedopowiedzeń, zbyt dużo niewiadomych, a realia wydają się być tak kiepskie, że aż niewiarygodne. Każda próba wyjaśnienia sytuacji będzie na zasadzie chybił-trafił. Warto jednak spojrzeć na całą sprawę ciut szerzej, odchodząc od tego, co dzieje się obecnie, a biorąc pod uwagę okoliczności i cel ponownego zatrudnienia Mourinho w Chelsea. Kiedy Portugalczyk w 2013r. wracał do swojego ukochanego klubu, głośno mówiło się o tym, że będzie to związek idealny, który nie ma prawa rozpaść się już po trzech latach. Początki były piękne. Pełne zaufanie zarządu, przeproszenie się z Romanem Abramowiczem, miłość i uwielbienie fanów, ekscytacja zawodników, ale przy tym wszystkim wielkie oczekiwania. Jose Mourinho był samozwańczym „The Happy One” chcącym zbudować przy Stamford Bridge dynastię.

Jeszcze w sierpniu Portugalczyk podpisał z klubem nowy kontrakt, wiążący go z klubem do 2019r. i gwarantujący mu olbrzymie zarobki, a co za tym idzie, olbrzymią odprawę w razie przedwczesnego zerwania kontraktu. W ten sposób zarząd, a przede wszystkim Roman Abramowicz pokazali, że ich przygoda z Mourinho potrwa jeszcze długo i nie ma takiej siły, by prędko ją zakończyła. Cztery miesiące później Portuglaczyk zostaje zwolniony ze stanowiska menadżera Chelsea. Zarząd popełnił ogromny błąd, jednak nie dlatego, że zrobił to, co miał w zwyczaju robić zawsze, gdy wyniki nie były zadowalające. Popełnił błąd, bo wysłał światu pewną informację.

Rozstano się z najlepszym menadżerem w całej historii klubu, który w poprzednim sezonie zdobył dwa trofea. Mourinho miał wsparcie kibiców, co było słychać podczas niemal każdego spotkania. Był zabezpieczony długoletnim kontraktem z ogromną klauzulą w razie jego zerwania. On sam, jak i wszyscy wokół klubu, ponowną współpracę opisywali używając słów: „długoletnia”, „dynastia”, „zaufanie”, „wsparcie”. To wszystko okazało się być niczym. Został potraktowany tak, jak zostałby potraktowany każdy inny w jego sytuacji. Jasne, obecnie piłka nożna to biznes - nie wygrywasz, nie pracujesz. Jednak skoro posady nie potrafił utrzymać najlepszy w historii klubu, uwielbiany przez kibiców, który wielokrotnie udowadniał, że potrafi wygrywać i jest w tym dobry, to dlaczego kto inny miałby czuć, że mu się uda? Dlaczego teraz kontrakt z Chelsea miałby podpisać Diego Simeone, Carlo Ancelotti, czy Pep Guardiola? Ścisła czołówka menadżerów otrzymała sygnał, iż praca w Chelsea owszem, może dać solidny zarobek, jednak z całą pewnością nie będzie długoletnią sielanką. Najlepsi menadżerowie często są wizjonerami, którzy pewne wartości cenią bardziej, aniżeli stan swojego konta (który i tak jest bardzo wysoki!).

Chelsea zaprzeczyła sama sobie, podjęła decyzję sprzeczną z tą z 2013r., kiedy to ponownie nawiązana została współpraca z Mourinho. Media obiegają informacje, że Portugalczyk stracił szatnię. Być może tak było i za to można winić tylko jego. Z tym, że w świat poszła kolejna informacja. Chelsea rządzą piłkarze. Czy zwolnienie Mourinho w dużym uproszczeniu różni się czymś od zwolnienia Andre Villasa-Boasa, który także przegrał szatnię? Młodsza wersja Mourinho miała być przykładem i nauczką. Jasnym jest, że nikt nie może być większy niż klub. Powinna być jednak zachowana pewna hierarchia, która pokazuje zawodnikom, że wykonywanie poleceń menadżera to ich podstawowy obowiązek. Bo menadżer reprezentuje klub. Jeśli zawodnik ma wątpliwości, może zmienić klub. Nie może natomiast nie dostosowywać się do wskazówek menadżera, który chce wygrywać dla klubu. Piłkarz sprzeciwiający się menadżerowi to piłkarz sprzeciwiający się klubowi. W tym wypadku w świat poszedł sygnał, że piłkarz sprzeciwiający się menadżerowi to piłkarz podejmujący decyzję o jego przyszłości. A jeśli zawodnicy są w stanie decydować o przyszłości najbardziej utytułowanego trenera w historii klubu, który w swojej karierze zdobył mniej więcej tyle trofeów, ile ów piłkarze mają lat, to klub taki nie będzie poważnie traktowany przez absolutnie żadnego czołowego menadżera. Trenerzy muszą czuć zaufanie, być pewni tego, co robią i wymagać od swoich podopiecznych absolutnego podporządkowania. Muszą mieć pewność, że zaufano im bez względu na ich metody pracy. Na Stamford Bridge jednak, od teraz, każdy z nich będzie miał z tyłu głowy myśl, że jeżeli ich metody pracy nie przypadną do gustu piłkarzom, ci z łatwością mogą się go pozbyć.

Jose Mourinho tym razem miał być dla Chelsea tym, kim dla Manchesteru United jest Alex Ferguson, czy dla Atletico Madryt Diego Simeone. Poprzez decyzję zarządu okazał się być jednym z wielu, a każdy następny menadżer również będzie jednym z wielu, który prędzej czy później straci posadę. I nie ważne będzie co wygrał, ile wygrał, czy w jakim czasie to zrobił. Jose Mourinho nie dostał szansy odświeżenia szatni, pozbycia się ze swojej szatni elementów, które psuły mu całą robotę. Nawet, jeśli robiły to z jego winy, to winno to być dla niego nauczką na przyszłość. Szansa roszad w kadrze zespołu wedle własnej modły miała pokazać, że mimo wszystkich nieszczęść, to on dyryguje zespołem i do niego należą ostateczne decyzje. No bo przecież nikt nie miał odwagi sprzeciwiać się Alexowi Fergusonowi wiedząc, jaka jest jego pozycja w klubie. Był jednak czas, gdy o swoją pozycję dopiero walczył. Wówczas znajdowali się tacy, którzy zachodzili mu za skórę. Wówczas ich przyszłość była już poza Old Trafford. I to właśnie w ten sposób mógł zbudować swoją pozycję nie tylko w klubie, ale i w światowym futbolu.
Piłkarz, celowo próbujący swoją postawą pokazać sprzeciw, powinien pożegnać się z klubem. Tymczasem wiemy jedno: obecnie w Chelsea słaba forma zawodników może podważyć autorytet nawet najlepszego menadżera, czego efektem jest zwolnienie.

Klub wielokrotnie postępował w ten sposób. Słabsze wyniki sprawiały, że z klubem żegnało się mnóstwo trenerskich znakomitości, między innymi Luiz Felipe Scolari, czy Carlo Ancelotti. Trofea świadczą o tym, że były to decyzje słuszne. Tym razem była to decyzja słuszna tylko i wyłącznie wtedy, gdy okaże się, że klub dalej planuje prowadzić krótkoterminową politykę zatrudniania menadżerów. Jeśli klub szukał stabilizacji, to zwolnieniem Mourinho strzelił sobie w kolano; jeśli natomiast chce kontynuować politykę, którą rozpoczęło wykupienie klubu przez Romana Abramowicza, to taka decyzja wydaje się być jak najbardziej uzasadniona. Czy aby taka polityka była jeszcze atrakcyjna dla ludzi pokroju Pepa Guardioli, czy Diego Simeone?
źródło: własne

Komentarze (7):

lysy83
-1
22.12.2015, 23:20 Użytkownik, komentarzy: 937 newsów: 0

Ciekawe jak i smieszne

rdk47
+1
19.12.2015, 14:54 Użytkownik, komentarzy: 1043 newsów: 0

dobrze piszesz, naprawdę gładko się "łyka" takie teksty.
merytorycznie mam parę ale ... ale to mało ważne ;]

Jedrek
0
19.12.2015, 14:05 Użytkownik, komentarzy: 1321 newsów: 0

Dodatkowo dlaczego dalej jest to stracił szatnie? Piłkarze wielokrotnie powtarzali że są za nim, nikt nie ucieszył się publicznie z jego zwolnienia. To Jose pierwszy publicznie powiedział że został zdradzony przez swoich piłkarzy a czy tak było? nie mamy na ten temat innego źródła więc ślepa wiara w jego słowa też wydaję się być nie odpowiednia. Nie znamy całej sytuacji. Konflikt mógł być i mogło go nie być. Piłkarze wykonywali jego polecenia, mimo że były sprzeczne z ich naturą (np. napastnicy ofensywni gracze non stop w obronie) i nikt publicznie nie wyzywał tej filozofii to pierwszy słowa o zdradzie rzucił Jose. Może to była tylko żałosna próba obrony siebie, typu popełniłem błąd nie nie nie możliwe, moje metody nie zawodzą może ktoś mnie zdradził. Nie ma dowodów na konflikt i zdradę to tylko zwykłe domysły mediów, które robią sensację z byle czego. Jedno jest oczywiste, nie było wyników, czyli czegoś z czego Jose był znany, nie ważny styl ważny wynik, tego nie było, sytuacja była/jest tragiczna najgorszy wynik z czasu ery Romana. To był powód zwolnienia, inne to tylko domysły kibiców, mediów itp. Na słabe wyniki dowody są, na konflikt i zdradę nie ma.

Jedrek
0
19.12.2015, 13:57 Użytkownik, komentarzy: 1321 newsów: 0

Owocna historia Chelsea zaczęła się (nie bójmy się tego powiedzieć) za ery Romana, w której najwięcej pracował Jose. Wygrał dużo trofeów ale jeśli będziemy cały czas w ten sposób patrzeć na to najbardziej utytułowany to nigdy nie damy szansy drugiemu żeby podobnego osiągnięcia dokonał. Kto wie może przyjdzie inny trener i w parę lat ( w 3 - 4 sezony) pobije to osiągnięcie. A może gdyby był cały czas Carlo to on teraz by dzierżył ten tytuł? Nigdy się o tym nie przekonamy a myśląc w ten sposób nie damy drugiemu szansy pobicia tego osiągnięcia.

Rokkefeller
+1
19.12.2015, 13:47 Użytkownik, komentarzy: 7 newsów: 0

Solidny artykuł, ale... Zawarty w nim pro-Mourinho ton sprawia, że aż mi żyła na skroni wyskakuje.
Podstawowym błędem, kulą w płot, uderzeniem brzeszczotem po pachwinie jest założenie, że Mou miałby być teraz trenerem a la SAF. Krótkodystansowiec nie zostanie nagle maratończykiem. To najprostsza analogia. Jose nigdzie, absolutnie nigdzie nie pracował dłużej niż 3 lata. To zadaniowiec. Oczywiście nie ma w tej metodzie nic złego, biorąc pod uwagę imponujące zdobycze The Special One, jednak zakładanie, że teraz miał być trenerem 'na lata' jest niepoważne.
'Piłkarze zwolnili trenera, piłkarze są więksi niż klub' - można usłyszeć w ostatnich dniach. Jednak czy przypadkiem sam Jose również nie uznawał siebie jako większego niż klub? (Najbardziej jaskrawy jest przykład z Realem) Co oczywiście nie jest zdrowym zjawiskiem.
Kolejna kwestia. Chelsea jako niestabilny i niepoważny ze strony organizacyjnej klub. Pardon... Czy przypadkiem The Blues nie powinni być tak postrzegani mniej więcej od pierwszego zwolnienia JM? Listę trenerów zatrudnianych przez Chelsea w okresie 2008-2013 każdy zna i wnioski powinny nasunąć się same.
Kończąc. Z ciężkim sercem, muszę przyznać, iż zwolnienie Jose było dobrym posunięciem. Jestem fanem Mou, jednak jestem też świadom jego wad. O ile potrafi być wybitnym motywatorem i wykrzesać z zawodników 110%, o tyle również potrafi zawodników stłamsić i skłócić wszystkich ze wszystkimi. Podkreślam, nie traktuje JM jako kozła ofiarnego, lwią część winy ponoszą piłkarze, jednak oglądanie Jose, tak skrajnie bezradnego, było obrazem okropnym.
Pierwszy krok, na drodze oczyszczenia klubu jest za nami, teraz winni wystąpić przed szereg są ludzie odpowiedzialni za politykę transferową oraz część piłkarzy.

Bredkom
+2
19.12.2015, 08:39 Użytkownik, komentarzy: 1924 newsów: 65

Genialny artykuł. Nie zgadzam się tylko z jednym punktem LFS nie może być stawiany w jednym rzędzie z Ancelottim.

warlock69
+2
18.12.2015, 23:17 Użytkownik, komentarzy: 647 newsów: 1

Naprawdę super napisane

klubMPbramki
1Liverpool297766-25
2Man City296379-26
3Leicester City295361-29
4Chelsea315353-40
5Burnley304434-41
6Man Utd274342-28
7Arsenal294242-39
ZawodnikBA
1Tammy Abraham70
2Mason Mount30
3Olivier Giroud10
4Fikayo Tomori10
5N'Golo Kante10
6Jorginho10
7Christian Pulisic02
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Chelsea
:
Brighton & Hove Albion
Chelsea - Brighton & Hove Albion
24.02.2019, 13:00
Stamford Bridge (London)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Crystal Palace
2:3
Chelsea
Crystal Palace - Chelsea
W. Zaha 34`
C. Benteke 72`
O. Giroud 6`
C. Pulisic 27`
T. Abraham 71`
7.07.2020, 18:00
Panel kibica
osób online
17253
aktywnych
uzytkowników
32082
dodanych
aktualności
Piłkarski sklep kibica Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Co sądzisz o zakazie transferowym nałożonym na Chelsea?
UEFA postąpiła niesłusznie14,71%
Prawidłowe działanie UEFA5,88%
Słuszcznie czy niesłusznie, ale może i dobrze się stało, bo dzięki temu szansę mogą dostać wychowankowie44,12%
Chelsea będzie miała przez to spore problemy ze skompletowaniem mocnej kadry na następny sezon17,65%
Chelsea nic na tym nie straci, bo zamiast kupować nowych zawodników, da szansę tym, którzy aktualnie przebywają na wypożyczeniu17,65%
34 odpowiedzi