Niedziela z publicystyką: "Kryzys w Imperium Romanum"

20.09.2015, 19:04 Jakub Karpiński
Słowa „rzymski” oraz „Roman” są w języku angielskim homonimami, co pozwoliło kibicom Chelsea na ochrzczenie swojego klubu „Imperium Romanum” albo „Imperium Romana” – pozostawiając dowolność dwojakiej interpretacji wyrażenia „The Roman Empire”. W ostatnich czasach nie można powiedzieć, że w tymże Imperium panował dobrobyt. Pomimo wielkiego podboju, jaki miał miejsce w maju, cztery miesiące temu nastał czas posuchy, głodu, kryzysu, smutku, zatrzęsienia i chaosu. Dlaczego miało to miejsce? Kto jest temu winien? Czego nie dopilnowano?

View post on imgur.com


Pamiętam dzień, w którym Chelsea zapewniła sobie Mistrzostwo Anglii. To majowe popołudnie, mecz z Crystal Palace, od rana już pachniało ostatecznym triumfem. Jednak, oglądając mecz, nie czułem większych fajerwerków, nie było przesadnej euforii. Cieszyłem się, ale ta radość była jakaś dziwnie stonowana. Oglądając, bądźmy szczerzy, nudne widowisko, w którym „The Blues” pod żadnym pozorem nie przeważali, obserwując zabetonowany Mikelem i Maticiem środek, Hazarda, z którego zeszło już powietrze, popełniającego błąd za błędem Ivanovicia, zacząłem się zastanawiać, jaki był ten sezon. Po przeczytaniu wpisu na Twitterze jednego z kibiców Chelsea, zdałem sobie sprawę z tego, że od zwycięstwa na Liberty Stadium ze Swansea (5:0), czyli od końcówki stycznia, moi ulubieńcy nie zagrali żadnego naprawdę dobrego meczu. Sposób, w jaki Chelsea wygrała z „Orłami” był do pewnego stopnia podsumowaniem tej drugiej połowy kampanii – błysk Hazarda, w jego wyniku karny, który sam poszkodowany wykorzystał. Poza tą akcją – nic, czyli mniej więcej tak, jak przez kilka minionych miesięcy, co tydzień.

Jeszcze zanim „The Blues” zostali mistrzami, zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, że w tym samym stylu, na tym samym paliwie, w tym sezonie daleko ten autobus nie zajedzie. Cały system trzeba było, odwołując się do wspomnianego autobusu, poddać tuningowi. Dokupić nowe części i nauczyć się nim jeździć tak, by wykorzystać do maksimum jego potencjał, aby osiągnąć prędkość, której nie wytrzyma reszta stawki. Podczas wakacji z dużym zaniepokojeniem obserwowałem strony internetowe, serwisy sportowe ogłaszające kolejne transfery przeciwników Chelsea zarówno na podwórku krajowym, jak i na arenie europejskiej. Byłem wściekły, gdy media podały, że włodarze ze Stamford Bridge przegrali z Barceloną walkę o podpis pod kontraktem Ardy Turana. Bardzo chciałem zobaczyć perfekcyjnego technicznie i nadzwyczaj walecznego Turka w swojej drużynie. Wierzyłem jednak, że wypożyczenie Falcao to nie koniec wzmocnień, że na takie czas wreszcie przyjdzie. Niestety, nasz „The Special One” pozostawał, jak na niego przystało, twardy i nieugięty w swoim przekonaniu, że nowi gracze nie są niezbędni albo nie był w stanie przekonać do przeprowadzki swoich celów transferowych ze szczytu listy życzeń. Teraz będzie właśnie o tych celach.

Najczęściej wymienianym nazwiskiem przy nazwie klubu „Chelsea” przez ostatnie miesiące było Stones, John Stones. Wydawało się, że w klubie klasy Evertonu nie gra żaden zawodnik, który byłby nie do wyciągnięcia. A jednak, zgodnie z zapowiedziami Roberto Martineza, młody stoper okazał się bezcenny. Trener „The Toffees” odrzucił oficjalną prośbę Anglika o transfer. Odrzucił też okrągłe 40 milionów funtów, co wywołało ogromne zdziwienie. Niestety, od początku sezonu, a szczególnie tydzień temu, przekonaliśmy się, że w nieugiętości Martineza nie było nic dziwnego. Przeciwko Chelsea Stones był niesamowity. Jestem przekonany, że José Mourinho wręcz żądał sprowadzenia go do swojej drużyny.

Po zamknięciu okienka transferowego dowiedzieliśmy się też, że Paul Pogba otrzymał dwa osobiste telefony od trenera Chelsea. Portugalczyk przekonywał Francuza na wszystkie sposoby, ale Pogba nie tylko odrzucił ofertę z Londynu, ale jeszcze mocniej przywiązał się do Juventusu przyjmując numer 10 na koszulce. Oglądając od początku sezonu poczynania Cesca Fàbregasa w środku pola, nie mam wątpliwości, że Pogba był jego potencjalnym zastępcą albo opcją, dzięki której Hiszpan mógłby grać za plecami napastnika.

Pogłoski na temat przenosin nad Tamizę Antoine’a Griezmanna rozeszły się po kościach bardzo szybko, gdy zawodnik dobitnie zadeklarował, że ze stolicy Hiszpanii nigdzie się nie wybiera. Francuz to niekwestionowana gwiazda drużyny „Cholo” Simeone, ktoś, kto robi różnicę i jest w stanie dostarczyć niezbędny pierwiastek umiejętności do meczu niosącego ze sobą każdy rodzaj wyzwania. Zrzucenie całej odpowiedzialności kreowania sytuacji w ataku i rozrywania szyku defensywnego przeciwników na barki Edena Hazarda to zwykła utopia. Mourinho potrzebował drugiego zwinnego skrzydłowego z szybką nogą, potrafiącego strzelać bramki i asystować. Co więcej, przy niedyspozycji Diego Costy Francuz bez problemu mógłby zagrać na „szpicy”. Odniosłem wrażenie, że kupno Pedro (które, notabene, od początku popierałem), to swego rodzaju substytut, plan „B” po fiasku w negocjacjach w sprawie wykupu Griezmanna. Zaniepokoiły mnie tylko jego okoliczności. Czy ktoś, kto zarzekał się, że dla niego okienko transferowe zostało już zamknięte, a po porażce 3:0 dokonuje szybkiego wzmocnienia nie wygląda na zagubionego?

Podałem właśnie trzy części, o które José Mourinho nie był w stanie ulepszyć swojego „autobusu”. Mimo wszystko, nie można całej winy za tak tragiczną formę zrzucić na nieudane okienko transferowe. Złe przeczucia na temat nowego sezonu po raz pierwszy pojawiły się u mnie, gdy moi znajomi, kibice Manchesteru United, City, PSG i innych wielkich klubów oglądali już pierwsze sparingi swoich ulubionych drużyn. Wtedy zauważyłem, że pierwszy mecz towarzyski Chelsea zaplanowano na (dopiero!) za dwa tygodnie. Tłumaczenia „Mou”, że po trudnym sezonie potrzebne są dłuższe wakacje nie trafiały do mnie. Moje obawy były słuszne. Gdy wreszcie sparingi nadeszły, dobrze wypadali w nich tylko młodzi zawodnicy i ci, który aspirowali do pierwszej drużyny z Victorem Mosesem na czele. W czterech meczach sparingowych nie zauważyłem nic nowego, żadnych świeżych rozwiązań taktycznych, to samo, co oglądaliśmy od lutego do maja. Można było mieć tylko nadzieję, że na pierwszy mecz o stawkę drużyna wyjdzie bardziej zmotywowana i podejdzie do niego z pełną powagą. Niestety, na Wembley „The Blues” nie pokazali zupełnie nic, co byłoby w stanie zaskoczyć grający bardzo przeciętnie tego dnia Arsenal. Przeciętnie, ale zupełnie wystarczająco na tak dysponowaną Chelsea.

Poprawie formy zawodników na pewno nie pomogła kontrowersyjna sytuacja z Evą Carneiro w roli głównej. Szczegółów sprawy zapewne nigdy nie poznamy, jednakże pewnym jest, że jeśli w klubie występują tego typu nieporozumienia, musi dziać się w nim coś złego. Mimo tego kryzysu i bardzo słabego początku sezonu w wykonaniu Chelsea, José Mourinho w żaden sposób nie zmienił swojego podejścia. W dalszym ciągu zrzucał przyczyny porażek na brak szczęścia, domniemane błędy sędziów… Był moment, w którym ciężko było słuchać kolejnych już wymówek. Przyłapałem nawet samego siebie kilka razy na pomyśle zwolnienia Mourinho z klubu. Nieliczni twierdzili jednak, że trener tej klasy musi mieć szansę na posprzątanie tego bałaganu. I całe szczęście, bo wygrany mecz z Arsenalem był naprawdę dobry w wykonaniu „The Blues”. Nareszcie, po raz pierwszy od stycznia Chelsea wyglądała przekonująco, ciekawie i na dobrze zorganizowaną.

Po tym właśnie meczu z Arsenalem moje myśli na temat zwolnienia Mourinho odpłynęły momentalnie, teraz się z nich wręcz śmieję. To jasne, że nie można poddawać się nadreakcji, jednak czas na odbudowę i powrót Oscara do składu po kontuzji odmieniły oblicze tej drużyny i pomogły zrozumieć, jak ważnym elementem drużyny jest niewystarczająco doceniany Brazylijczyk. Bardzo potrzebny był mecz taki, jak z Maccabi, ze słabszym rywalem, w którym drużyna miała szansę na zwycięstwo i odbudowę swojego nadwyrężonego morale. Natomiast triumf w derbach Londynu może być punktem zwrotnym w kontekście całego sezonu. Potrzebne było coś, co sprawiłoby, że ta drużyna, mająca tak wielki potencjał, znów w siebie uwierzy i na powrót będzie wywoływała u swoich rywali respekt. Wydawało mi się, że mamy do czynienia z kryzysem na miarę tego, który miał miejsce w zimowej części sezonu 2011/12, za kadencji Carlo Ancelottiego. Na szczęście ten, który – jak wierzę – właśnie mija, trwał znacznie krócej. I kto wie, być może nie przyniesie żadnych konsekwencji. Osiem punktów na przestrzeni 32 kolejek to przewaga do zniwelowania, nieprawdaż?
źródło: własne

Komentarze (1):

Bredkom
+2
21.09.2015, 19:55 Użytkownik, komentarzy: 1924 newsów: 65

Po pierwszym akapicie tekstu już potrafiłem wytypować kilku/kilkunastu użytkowników z podobnymi poglądami. Im bliżej końca tym kolejni odpadali z "rywalizacji". I kiedy byłem już pewien,że znam autora tekstu pojawiła się rozwiewająca wszelkie podejrzenia puenta.

Bardzo dobry tekst.Kciuk w górę:)

klubMPbramki
1Liverpool297766-25
2Man City296379-26
3Leicester City295361-29
4Chelsea315353-40
5Burnley304434-41
6Man Utd274342-28
7Arsenal294242-39
ZawodnikBA
1Tammy Abraham70
2Mason Mount30
3Olivier Giroud10
4Fikayo Tomori10
5N'Golo Kante10
6Jorginho10
7Christian Pulisic02
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Chelsea
:
Brighton & Hove Albion
Chelsea - Brighton & Hove Albion
24.02.2019, 13:00
Stamford Bridge (London)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Crystal Palace
2:3
Chelsea
Crystal Palace - Chelsea
W. Zaha 34`
C. Benteke 72`
O. Giroud 6`
C. Pulisic 27`
T. Abraham 71`
7.07.2020, 18:00
Panel kibica
osób online
17253
aktywnych
uzytkowników
32082
dodanych
aktualności
Piłkarski sklep kibica Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Co sądzisz o zakazie transferowym nałożonym na Chelsea?
UEFA postąpiła niesłusznie14,71%
Prawidłowe działanie UEFA5,88%
Słuszcznie czy niesłusznie, ale może i dobrze się stało, bo dzięki temu szansę mogą dostać wychowankowie44,12%
Chelsea będzie miała przez to spore problemy ze skompletowaniem mocnej kadry na następny sezon17,65%
Chelsea nic na tym nie straci, bo zamiast kupować nowych zawodników, da szansę tym, którzy aktualnie przebywają na wypożyczeniu17,65%
34 odpowiedzi