Asier del Horno dla weszlo.com - Wywiad

Asier del Horno dla weszlo.com - Wywiad
16.10.2011, 07:02 Ax


Jeszcze kilka lat temu był uważany za jednego z najlepszych obrońców
świata. Na polecenie Jose Mourinho trafił za 8 milionów euro do Chelsea.
Świetnie rokował, miał być kluczowym piłkarzem The Blues, ale jego
karierę zakłóciły kontuzje Achillesów. Na długi czas zniknął z
piłkarskiej mapy, by wrócić - przynajmniej przez moment - na szczyt.
Asier del Horno, obrońca Levante, współlidera Primera División (stan
przed kolejką rozgrywaną w ten weekend).



Andre Agassi napisał w swojej autobiografii, że nienawidzi
tenisa, bo stał się dla niego czymś więcej niż pracą, zawładnął jego
życiem. Panu też zdarzało się mieć dość futbolu przez te wszystkie
kontuzje, operacje, rehabilitacje...?


Miałem sporo problemów ze ścięgnami Achillesa. Jedno miałem operowane
dwa razy, drugie - raz. Jestem szczęśliwy, że pomimo tych kontuzji,
mogłem i mogę cieszyć się grą w piłkę na najwyższym poziomie. Nie
powinienem narzekać, bo nie każdy sportowiec mógł wznowić karierę po
tylu operacjach Achillesów. Miałem szczęście, zawsze dużo pracowałem i
szybko podnosiłem się po tych kontuzjach. W pełni korzystam z każdego
dnia, z każdego treningu, bo dziś potrafię to wszystko docenić.



Kiedy przechodził pan do Chelsea, mówiło się, że przyszłość należy do Asiera del Horno. Los brutalnie zweryfikował marzenia.

Tak, ale jestem usatysfakcjonowany z mojej kariery. Wszystko toczyło się
świetnie do momentu tej pierwszej poważnej kontuzji w Chelsea. To był
olbrzymi ból. Byłem bliski wyjazdu na mundial w Niemczech. Trafiłem na
wstępną listę powołanych, ale tuż przed wyjazdem problemy ze ścięgnem
jeszcze się pogorszyły. Jeśli bym pojechał, grałbym z bólem Gdybym miał
podejmować tę decyzję dzisiaj, zrobiłbym tak samo, mimo że przepadł mi
mundial. Ze zdrowiem nie powinno się ryzykować. Lepiej w pełni skupić
się na leczeniu. Przez pięć lat miałem trzy bardzo poważne kontuzje i
mogę tylko dziękować losowi, że w dalszym ciągu mogę grać.



Niejeden zawodnik by się załamał. Widzę, że pozytywne myślenie to u pana podstawa.

Było ciężko, ale w takiej sytuacji wiele zależy od ciebie, od twojej
mentalności. Zawsze starałem się podchodzić do mojego życia z
optymizmem, mimo że czułem rosnącą presję ze strony mediów. Naciskali,
żebym wrócił jak najszybciej. Robiłem, co miałem robić i za każdym razem
udało mi się podnieść. Dziś czuję się bardzo dobrze.



Dziennikarze "Marki" napisali kiedyś o panu artykuł o wiele mówiącym
tytule - "Niesamowity przypadek Asiera del Horno". Naprawdę nie jest
panu żal, że nie utrzymał się dłużej na najwyższym światowym poziomie?


Wielu świetnych piłkarzy miało problemy z kontuzjami. Mnie urazy też
zahamowały drogę na szczyt, ale z drugiej strony od jedenastu lat gram
na poziomie pierwszej ligi. Dziś jestem bardziej szczęśliwym człowiekiem
niż wtedy, kiedy grałem w Chelsea. Mam żonę, dwie córki, prowadzę
spokojne, rodzinne życie, gram w La Liga. Levante to mały i skromny
klub, ale zawsze czułem od niego pełne wsparcie.



Powiedział pan kiedyś, że z porażek Chelsea cieszyła się spora część Anglii. Z Levante nie jest odwrotnie?

Raczej nie. Każdy skupia się na swojej drużynie i nie sądzę, żeby
wszystkich cieszyły triumfy Levante. Nie każdemu odpowiada nasz sposób
gry, ale na uwagę zasługuje fakt, że za niewielkie pieniądze
zbudowaliśmy drużynę, która liczy się w lidze.



Co smakuje lepiej - zwycięstwo nad Realem w barwach Levante, czy zdobycie Premiership z Chelsea?

Nie da się tego porównać. Wygranie ligi jest zdecydowanie większym
sukcesem, a mecz z Realem to po prostu kolejne spotkanie. Zresztą grałem
już przeciwko Realowi w barwach Athleticu Bilbao. Tamto spotkanie
traktowano bardziej wyjątkowo, jako derby. Ale rozumiem twoje pytanie.
Zwycięstwo w tym meczu dało nam olbrzymią radość, odbiło się sporym
echem, bo nikt się tego nie spodziewał, ale nie powinniśmy się za bardzo
ekscytować.



To najlepszy mecz w pana karierze?

Nie powiedziałbym. Jestem doświadczonym piłkarzem i odniosłem niejedno
podobne zwycięstwo. W Anglii też wygrywałem ważne mecze. A Real? Cóż...
To kolejne trzy punkty, które oddalają nas od spadku. Pokonaliśmy też
Rayo Vallecano, Betis, Espanyol.



Wasze wyniki imponują, tymczasem pana kolega z drużyny, Juanlu,
twierdzi, że nie będziecie się liczyć w walce o górne miejsca w tabeli.


To nie jest nasza rzeczywistość. Weszliśmy w sezon bardzo dobrze, ale
wszyscy wiemy, że celem jest utrzymanie. Zobaczymy, jak potoczy się
sezon. Możliwe, że znajdziemy się blisko Ligi Europy. To byłaby dla
Levante wielka rzecz, bo oznaczałoby, że dostaliśmy się na tę półkę co
Atletico, Sevilla lub Villarreal. A to przecież lepsze i bogatsze kluby.
Tyle że grają pod presją, bo mają obowiązek wywalczyć miejsce w
szóstce.



Wam jest łatwiej?

Tak, pomaga nam to. Ale z drugiej strony poprzedni sezon pokazał, że 40
punktów nie wystarczyło Deportivo do utrzymania. Im dłużej będzie trwał
sezon, tym większą presję będziemy odczuwali i my. Na dnie tabeli stres
jest ogromny. Tym bardziej, że wiemy, że gramy o przyszłość klubu i
naszych rodzin, bo o powrót do Primera División nie jest łatwo.
Większość zawodników naszej drużyny to weterani. Ostatnio
zastanawialiśmy się nad naszą sytuacją i doszliśmy do wniosku, że jeśli
zdobędziemy 30 punktów w rundzie jesiennej, to szybko się utrzymamy.
Wtedy można zacząć myśleć o pucharach. Ale na razie mamy 14 punktów.



Zdaniem Jose Mari Bakero, który dziś pracuje w Polsce, możecie sobie teraz pozwolić bez dramatu na kilka porażek.

Oczywiście. Nie byłaby to dla nas żadna tragedia. W ten weekend gramy z
Malagą. To dużo bogatszy klub, ściągnęli teraz wielu znakomitych
piłkarzy i jeśli przegramy, to nic się nie stanie. Potem jedziemy na
Villarreal i też przecież możemy przegrać. Choć jeśli utrzymamy obecną
formę, to Malaga jest do ogrania. Najlepiej spokojnie skupić się na
swojej pracy i na pięknym meczu w niedzielę.











Wspomniał pan o weteranach. Jak wyliczyła "Marca", średnia wieku w
Levante to ok. 30 lat. Nie boi się pan, że możecie się w końcu posypać
fizycznie?


W zeszłym sezonie graliśmy tymi samymi ludźmi, a w rundzie wiosennej
poradziliśmy sobie lepiej niż w jesiennej. Jeśli zespół utrzyma obecny
poziom, nie mówiąc o jeszcze lepszym, to będzie naprawdę świetnie.



Kolejna cecha charakterystyczna Levante to bardzo niski procent
posiadania piłki. Wasza średnia to 38,5%. Gorszy jest tylko Racing
Santander.


Tak jak wspomniałem, jesteśmy weteranami i lepiej nam się gra z
kontrataku. Lepiej wychodzi nam, gdy skupiamy się razem z tyłu, a
następnie ruszamy na przeciwnika. Daje to efekty, więc nie ma co
narzekać. Posiadanie piłki mamy niewielkie, ale stwarzamy wiele okazji i
je wykorzystujemy.



Inny pana kompan, Nano, mówi, że do tej pory nic nie zrobiliście. Lekka przesada.

No bo jeszcze się nie utrzymaliśmy. Fani na pewno długo będą wspominać
tę naszą serię, ale nasz cel leży trochę dalej. Nie możemy jeszcze
świętować, bo nie chcemy powtórzyć historii Deportivo La Coruna z
poprzedniego sezonu.



Myśli pan jeszcze o powrocie do reprezentacji?

Nie. Mój etap w kadrze już się zakończył. Nie wiem, czy wytrzymałbym też
takie tempo i granie niedziela-środa, niedziela-środa... Konkurencja
jest ogromna, selekcjoner powołuje zawodników najwyższej klasy, którzy
są po prostu ode mnie lepsi. Ja cieszę się każdym kolejnym dniem
spędzonym na boisku. A latem chcę odpocząć...



Rozmawiał TOMASZ ĆWIĄKAŁA



Wywiad został przeprowadzony przez portal Weszlo.com, do którego odwiedziń serdecznie zapraszamy. Wywiad umieszczony za zgodą portalu.


źródło: weszlo.com

Komentarze (3):

Redrum333
0
21.10.2011, 17:56 Użytkownik, komentarzy: 76 newsów: 0

Wiesz niektórzy mogą po prostu nie znać gościa, tak jak ja, jako że jestem nie tak starym kibicem Chelsea, i fanem futbolu, i dzięki temu felietonowi w ogóle o nim usłyszałem :)

Tyciek
0
18.10.2011, 19:30 Użytkownik, komentarzy: 2110 newsów: 0

Widzę że chyba nie ma chętnych na przeczytanie tego długiego wywiadu. Ax się napracował a czytelników odstrasza ilość ;p

Tyciek
0
16.10.2011, 12:14 Użytkownik, komentarzy: 2110 newsów: 0

Wywiad bardzo fajny. Skromny ten del Horno. Osobiście bardzo pamiętam tego zawodnika. Darzyłem go dużym respektem i lubiłem oglądać go w akcji.Twardo grał w obronie ;d Szkoda że te kontuzje przesądziły jego czas na SB ale zapisał się w naszych kartach historii i za to mu chwała !!!
The Blues<3

klubMPbramki
1Liverpool41211-3
2Man City41014-3
3Tottenham5811-6
4Arsenal588-8
5Man Utd477-3
6Crystal Palace473-5
7Bournemouth467-8
ZawodnikBA
1Tammy Abraham70
2Mason Mount30
3Olivier Giroud10
4Jorginho10
5Fikayo Tomori10
6Christian Pulisic02
7Cesar Azpilicueta01
pokaż całą tabelę ligową pokaż całą tabelę strzelców
Internetowy Sklep Sportowy

ChelseaLondyn.pl - obserwuj nas na Twitterze
Następny mecz
Chelsea
:
Brighton & Hove Albion
Chelsea - Brighton & Hove Albion
24.02.2019, 13:00
Stamford Bridge (London)
pokaż cały terminarz
Poprzedni mecz
Chelsea
1:1
Leicester City
Chelsea - Leicester City
M. Mount 7`
W. Ndidi 67`
18.08.2019, 17:30
Stamford Bridge (London)
Panel kibica
osób online
17241
aktywnych
uzytkowników
32067
dodanych
aktualności
Piłkarski sklep kibica Manchester City Nieoficjalny polski serwis The Foxes FanZone
Co sądzisz o zakazie transferowym nałożonym na Chelsea?
UEFA postąpiła niesłusznie12,5%
Prawidłowe działanie UEFA6,25%
Słuszcznie czy niesłusznie, ale może i dobrze się stało, bo dzięki temu szansę mogą dostać wychowankowie43,75%
Chelsea będzie miała przez to spore problemy ze skompletowaniem mocnej kadry na następny sezon18,75%
Chelsea nic na tym nie straci, bo zamiast kupować nowych zawodników, da szansę tym, którzy aktualnie przebywają na wypożyczeniu18,75%
32 odpowiedzi