Drużyny, do których należą, stoczą dziś na Anfield wojnę, ale pomocnik Liverpoolu, Yossi Benayoun, poparł znajdującego się pod falą krytyki Avrama Granta.
Reprezentant Izraela grał w drużynach Granta kiedy ten prowadził narodową reprezentację Izraela oraz Maccabi Hajfę i uważa, że jego były szkoleniowiec został wybrany na Stamford Bridge na kozłą ofiarnego.
"Fakty są takie, że Chelsea jest w półfinale i wciąż walczy o tytuł więc nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek miał podstawy, aby mówić o nim źle" powiedział były zawodnik West Hamu.
"Na codzień jest pogodnym człowiekiem. Nie wiem co stało się podczas pamiętnej konferencji prasowe w Evertonie, ale uważam, że większość presji, pod którą się znajduje, jest efektem krytyki jaka na niego spada."
"Rozumiem - na początku, kiedy odszedł José Mourinho. Fani muszą dać mu trochę czasu na udowodnienie własnych umiejętności i życzę mu jak najlepiej. Był moim szefem przez 6 lat. Pracowałem z nich w reprezentacji narodowej i chcę, aby odniósł sukces."
Benitez powiedział że nie
ma różnicy w od tamtych pamiętnych
półfinałów, tylko
konferencje się różnią, a
ja śmiem stwierdzić że
jest różnica między
tamtym Benitezem który
nas dwa razy wywalił za
burtę, a tym który teraz
nie dogaduje się z
włodarzami i już jego
cfaność jest o jote
mniejsza
Co do wypowiedzi
21Kalou21 to ja na pewno
po wygraniu - dajmy na to
- Ligi Mistrzów nie
uwierzę nagle w niebywałe
zdolności trenerskie Pana
Granta i się w nim
"nie
zakocham" (jak to w
trenerze), tak jak pewnie
większość zrobi, jeśli
coś
"ugramy".
Dziś wierzę w piłkarzy,
ich umiejętności i ducha
walki, jakiego zapewne
pokażą - bo wybaczcie -
na trenera nie mam co
liczyć...